Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. WZI
|
aktualizacja

Podziemie barowe. Firmy próbują obchodzić przepisy

13
Podziel się:

Tajne imprezy za zamkniętymi drzwiami, sekretne wiadomości, "warsztaty kulinarne". W miastach zrodziło się restauracyjne podziemie.

Podziemie barowe. Firmy próbują obchodzić przepisy
Bary próbują obejść obostrzenia. (Getty Images, funky-data)

Z powodu pandemii koronawirusa bary i restauracje mogą pracować tylko na wynos.

Mimo to część lokali próbuje obchodzić przepisy. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", niektóre z nich otwierają się mimo zakazu.

"Żeby wejść do środka, kolega puszcza właścicielowi tzw. strzałkę, czyli sygnał telefonem. Ten otwiera drzwi, ale nie od frontu kamienicy. Wpuszcza nas przez prywatne mieszkanie, które jest połączone z lokalem. Wskazuje stolik w głębi. Spod okna, choć zasłoniętego grubą, ciężką zasłoną, na wszelki wypadek zniknęły stoliki" - pisze dziennikarka "Wyborczej", która udała się do jednego z takich lokali.

Zobacz także: Obostrzenia. Sylwester będzie kameralny

- Zachęcony niezłymi statystykami i liczbą gości, we wrześniu nakupowałem sporo alkoholu, a potem rząd nas zamknął. Koncesję i tak płacić trzeba. To nie restauracja, żeby sprzedawać na wynos, a alkoholu przecież tak kurierem nie puszczę. Zwolniłem pracownika, zostałem sam. Mam emeryturę, więc mam z czego żyć, ale jeśli miejsce, które prowadzę od lat ma przetrwać, a właściciel lokalu ma dostać opłatę za wynajem, to coś robić muszę - tłumaczy "Wyborczej" właściciel lokalu.

Jak podaje gazeta, wiadomości o nielegalnie otwartych barach i restauracjach są przekazywane przez specjalne aplikacje, jak np. "Telegram" czy "Signal".

Wiadomości o godzinach otwarcia są publikowane na krótko i bardzo szybko znikają.

Innym popularnym sposobem na obejście zakazu jest organizowanie szkoleń i warsztatów kulinarnych.

Jeden z łódzkich hoteli opublikował ofertę, w której namawia pracodawców do zafundowania takiej grupowej atrakcji swoim pracownikom.

Z kolei jak opisuje "Newsweek", jedna z warszawskich restauracji proponuje klientom zamknięte 2-godzinne degustacje.

Pod koniec października głośno było o chełmskiej kawiarni "La Cafe", która chciała ominąć zakaz działalności, zatrudniając swoich klientów jako "recenzentów".

Przed gastronomią zamykane musiały być siłownie czy kluby fitness. I ich właściciele próbowali się jednak przed tym bronić. Krakowski Atlatnic chciał na przykład prowadzić zajęcia "w formie spotkań związku wyznaniowego" i prowadzić "sklep ze sprzętem do testowania".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(13)
Talk
2 lata temu
To j st wojna z okupantem który chce nas zagłodzić .
Jaro
2 lata temu
Dlaczego nikt tych obostrzeń nie respektuje.?? Dla kogo to jest??
Zyta
2 lata temu
Arlamow przez okres świat Nowego Roku jest wogóle już niedostępny. Jak to się ma do tych obostrzeń??
REMIZA
2 lata temu
Takie podziemie , to nie tylko w Mieście 😉 na wsi tak samo . Rolety w dół , wejście na hasło , zamknięta , hermetyczna grupa na portalu społecznościowym "Sami Swoi" , ale mały lokal do 20-25 osób, tylko kredyt do spłaty 😯
Dorota
2 lata temu
Cóż zapewne parę już zostało zamkniętych takich przybytków I zostanie zamkniętych kolejnych. Gdyby mieli oszczędności Nie musieliby tak ryzykować. To pokazuje jak ludzie żyją z dnia na dzień. Nie martwią się myślą że zawsze kasa będzie. Niech zamykają biznesu jak ich niemogą utrzymać. Sorry ale takie jest życie. Niech idą do pracy do kogoś wielcy właściciele. Ja wiem ciężko jest spaść z roli właściciela pana i władcy Do roli pracownika u kogoś na umowę zlecenie. Ale takie jest życie. Właściciele przestańcie biadolić jacy to jesteście biedni i szukacie współczucia i pomocy...każdy jest równy wobec prawa nikt nie jest lepszy ani gorszy.