Nie okazja, a nawyk
Jeszcze kilka lat temu zakupy rzeczy używanych kojarzyły się głównie z szukaniem okazji. Ktoś potrzebował taniej kurtki na zimę, ktoś szukał wózka dziecięcego, który posłuży rok i trafi do następnego właściciela.
Dziś re-commerce coraz wyraźniej wpisuje się w codzienne nawyki konsumenckie Polaków. To już nie tylko kwestia portfela, ale świadomego podejścia do konsumpcji: po co kupować nowe, skoro używane spełni swój cel równie dobrze?
I są na to twarde dane. Z badania opinii publicznej przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie OLX w kwietniu 2026 roku wynika, że 59 proc. respondentów kupuje lub sprzedaje używane przedmioty.
Co ciekawe, niemal połowa z nich (45 proc.) robi jedno i drugie jednocześnie. Kupują i sprzedają, bo traktują to jako naturalny obieg rzeczy. Udział osób, które wyłącznie kupują, i tych, które wyłącznie sprzedają, jest niemal identyczny: 28 proc. wobec 27 proc.
Mało tego – ponad połowa uczestników badania deklaruje, że w przyszłości zamierza przeznaczać na zakupy z drugiej ręki większe budżety. Zastanawiać może fakt, że im grubszy portfel, tym częściej taką deklarację można usłyszeć.
Re-commerce coraz częściej jest wyborem wynikającym z racjonalnego podejścia do konsumpcji, a nie wyłącznie sposobem na ograniczanie wydatków – trafnie zauważa Kamil Szabłowski, PR & Communication Manager OLX.
Przesyłka droższa niż zakup
41 proc. badanych kupuje używane przedmioty co najmniej raz w miesiącu, a kolejne 42 proc. robi to kilka razy w roku. Przy takiej częstotliwości każdy element wpływający na całkowity koszt transakcji nabiera znaczenia.
Szczególnie widoczne jest to przy tańszych produktach. Gdy przedmiot kosztuje kilkanaście złotych, a przesyłka niemal tyle samo, proporcje się zaburzają. Nawet drobna różnica w cenie dostawy potrafi przesądzić o tym, czy ktoś dokona zakupu, czy zamknie zakładkę w przeglądarce internetowej.
Potwierdzają to sami użytkownicy: dla 54 proc. respondentów koszty dostawy stanowią istotny problem przy zakupach z drugiej ręki. To nie jest marginalny kłopot, lecz jeden z powodów, dla których rynek nie rośnie szybciej. A mógłby.
3,99 zł, które zmienia reguły gry
Z rozwiązaniem przychodzi OLX i wraz z InPostem proponują stałą cenę w wysokości 3,99 zł dla przesyłek o wartości poniżej 25 zł. Przy drobnych zakupach ta kwota realnie zmienia opłacalność transakcji. Kupno używanego etui za 12 zł z dostawą za 3,99 zł to wciąż mniej niż nowe za 25 zł w sklepie. Matematyka zaczyna działać na korzyść kupującego.
A to ważne, bo konsumenci liczą dokładnie. Połowa respondentów przyznaje, że najpierw sprawdza cenę nowego produktu, a dopiero potem rozważa zakup używanego. Kolejne 31 proc. porównuje oba warianty jednocześnie.
To daje 80 proc. kupujących, którzy zestawiają ze sobą obie ceny. Przy takim nawyku każda złotówka zaoszczędzona na przesyłce wzmacnia poczucie zrobienia dobrego interesu.
Więcej niż oszczędność
Głównym motywem zakupów na rynku wtórnym pozostaje atrakcyjna cena – wskazuje ją 79 proc. badanych. Ale zaraz za nią pojawia się coś ciekawszego: 65 proc. respondentów ceni sobie możliwość kupienia produktu wyższej klasy niż ten, na który byłoby ich stać w przypadku nowego egzemplarza.
Używany smartfon z wyższej półki zamiast nowego budżetowca. Markowa kurtka zamiast sieciowej. Re-commerce daje dostęp do lepszej jakości, a niższy koszt dostawy sprawia, że ta różnica jest jeszcze bardziej odczuwalna.
Skoro motywacje kupujących sięgają dalej niż sam portfel, o przyszłości rynku mogą decydować nie tylko ceny produktów, lecz warunki, na jakich da się je kupić.
Rozwiązania poprawiające wygodę i opłacalność transakcji – takie jak niższy koszt przesyłki przy drobnych zakupach – mogą odegrać ważną rolę w dalszym rozwoju rynku – przewiduje Szabłowski.
Rynek rzeczy z drugiej ręki rośnie nie dlatego, że Polacy muszą oszczędzać, ale dlatego, że coraz częściej chcą kupować mądrzej. Tańsza przesyłka nie zmieni świata, ale może sprawić, że ktoś zamiast wahać się nad używaną książką za 8 złotych, po prostu ją kupi.
A potem wróci po kolejną.