Mija 27 lat. Ruszą z gigainwestycją? Rząd: kosztowna, ale konieczna

Przyłączenie Polski do rurociągów NATO ma kosztować 20 mld zł. Sprawa ma w końcu przyspieszyć. Rząd zapewnia: to priorytet. "Rozbudowa systemu rurociągów paliwowych NATO w kierunku wschodnim - chociaż kosztowna - zapewni najlepsze i najbardziej odporne medium do transportu paliw" - przekazał money.pl resort obrony.

Prezentacja polskich myśliwców F-35Prezentacja polskich myśliwców F-35
Źródło zdjęć: © East News | East News
Przemysław Ciszak

Polska w strukturach NATO jest już 27 lat, stanowi główną siłę na wschodniej flance, centrum logistyczne, zabiega również o utworzenie stałych baz amerykańskich na naszym terytorium porównywalnych do największej amerykańskiej bazy lotniczej w Europie w niemieckim Ramstein. Mimo tego nasz kraj wciąż nie jest objęty systemem wojskowych rurociągów (CEPS - Central Europe Pipeline System).

To jednak zdaniem wojskowych konieczny warunek dla zapewnienia bezpieczeństwa i ciągłości dostaw paliw do baz wojskowych Sojuszu. Obecnie paliwo dociera do nich przez cywilne rurociągi albo cysternami.

Sprawa przyłączenia Polski do CEPS ma przyspieszyć. Przypomnijmy, że 3 października ubiegłego roku w Warszawie podpisane zostało wstępne porozumienie o współpracy pomiędzy Zakładem Inwestycji Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (ZIOTP) oraz odpowiadającym za rurociągi spółką PERN przy realizacji programu rozbudowy polskiej infrastruktury paliwowej w celu przyłączenia jej do systemu rurociągów NATO.

Wzmocnienie bezpieczeństwa Polski jest jednym z priorytetów obecnego rządu. Dzięki włączeniu Polski do systemu rurociągów NATO zwiększymy poziom niezawodności i dywersyfikacji dostaw paliw dla sił zbrojnych, przez co znacząco wzmocnimy zdolności operacyjne Sojuszu Północnoatlantyckiego w regionie - poinformowało nas Ministerstwo Obrony Narodowej.
CEPS NATO rurociąg
© Money.pl, NATO | Angelika Sętorek

Dlaczego to tak ważna dla Polski inwestycja? Stały dostęp do paliw jest kluczowy dla operacji wojskowych. Potrzebują go czołgi, samoloty, śmigłowce, ale też ciężarówki czy pojazdy techniczne. Zużycie paliwa przez sprzęt wojskowy jest ogromne, a w sytuacji krytycznej wzrasta wielokrotnie. Przykład? Z analiz NATO wynika, że w czasie pokoju wojsko zużywa zaledwie 10 proc. zapasów paliwa, ale w czasie kryzysu, jak w przypadku operacji w Kosowie w 1999 r., wykorzystywana jest pełna przepustowość systemu, a łańcuch dostaw jest uruchamiany w 24 godziny.

Kluczowe połączenie

Obecnie europejski system rurociągów NATO liczy dokładnie 5279 km długości i przebiega przez pięć krajów. Jednak na wschodzie kończy się w Niemczech. To tam zaopatrywane są bazy NATO, jak choćby słynna Ramstein (zlokalizowana na południowym zachodzie Niemiec i uznawana za największą amerykańską bazę lotniczą w Europie. Zajmuje obszar 1,4 tys. hektara - red.) czy też cywilne lotnisko we Frankfurcie.

Żeby przyłączyć Polskę do tej sieci potrzeba zbudować około 300 km rurociągów.

"Projekt ma kluczowe znaczenie dla wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego i obronnego państwa. Jego realizacja nie tylko zwiększy odporność Polski na kryzysy paliwowe, ale także umocni jej pozycję jako strategicznego partnera NATO w regionie. Inwestycja w infrastrukturę przesyłową i magazynową paliw wpisuje się w działania na rzecz zwiększenia mobilności wojsk i efektywności operacyjnej całego Sojuszu" - wyjaśnia w przesłanym nam oświadczeniu MON.

Z informacji udostępnianych przez NATO wynika, że przez CEPS transportowanych jest 13 mln m sześc. produktów ropopochodnych rocznie. Rurociągi łączą w sumie 36 obiektów o znaczeniu militarnym w Europie, 20 baz lotniczych i 9 lotnisk, z czego 6 w zachodniej Europie (poza wspomnianym Frankfurtem to również porty lotnicze w Bremie, Kolonii-Bonn, Norymberdze, Monachium i Belforcie).

- Ten system byłby nam potrzebny na wypadek wojny. Łatwiej jest dostarczać paliwa drogą rurociągową niż wykorzystywać transport drogowy. Stanowi również element dywersyfikacji dostaw. W czasie działań wojennych rafinerie w Gdańsku i Płocku byłyby łatwym celem ataków - ocenia w rozmowie z money.pl Dawid Czopek, ekspert ds. rynków paliwowych.

Potrzeba 20 mld zł

Jak wylicza rząd, poprowadzenie nowych rur i przyłączy od granicy z Niemcami do bazy PERN pod Bydgoszczą szacowane jest na około 20 mld zł. To potężne koszty, co przyznaje sam MON.

"W opinii resortu obrony narodowej rozbudowa systemu rurociągów paliwowych NATO w kierunku wschodnim - chociaż kosztowna - zapewni najlepsze i najbardziej odporne medium do transportu paliw, uzupełniając istniejący i sprawnie funkcjonujący w SZ RP system transportu drogowego i kolejowego. Co ważne, potencjał planowanego do rozbudowy systemu rurociągów paliwowych w czasie pokoju będzie mógł być wykorzystany do celów cywilnych. Nie mniej istotny jest fakt, iż stabilny i odporny system dostaw paliw zwiększy potencjał odstraszania i zdolności obronne Sojuszu" - odpowiada nam ministerstwo.

Projekt jest jednak znacznie większy. Zakłada przedłużenie istniejącej sieci z Niemiec przez Polskę do krajów bałtyckich oraz potencjalnie na południe, do Czech i Słowacji, a być może również na Litwę i do krajów bałtyckich. Opracowane dotychczas studium wykonalności wskazuje, że koszt całej inwestycji w regionie mógłby sięgnąć astronomicznej kwoty 21 miliardów euro.

- Mam wątpliwości, czy koszty zbilansują zysk z ich posiadania - ocenia Dawid Czopek. - Rurociągi też mogą stać się stosunkowo łatwym celem: przykład Ukrainy, która przecież nie jest połączona z żadnym natowskim systemem, pokazał, że jednak daliśmy radę dostarczać jej paliwa - argumentuje.

Swoją ofertę składają Turcy

System CEPS jest częścią większej całości. To, co nazywane jest NATO Pipeline System, składa się z 10 systemów rurociągowych rozmieszczonych w różnych częściach kontynentu. Liczy w sumie 12 tys. km i pozwala utrzymać 5,5 mln m sześc. pojemności magazynowej.

Rurociągi NATO
Rurociągi NATO © NATO | Angelika Sętorek

Polska stara się o przyłączenie w ramach Central Europe Pipeline System, ale nie jest to jedyny kierunek, którym mogłoby płynąć paliwo na wschodnią flankę. Ministerstwo obrony Turcji zaproponowało budowę rurociągu z południa, aby wzmocnić bezpieczeństwo dostaw energii na wschodniej flance NATO.

Według Bloomberga Ankara zaproponowała korzystniejszą wycenę szacowaną na ok. 1,2 mld dol. Rurociąg miałby biec trasą z Turcji do Rumunii przez Bułgarię. Rzecznik tureckiego resortu obrony, kontradmirał Zeki Aktürk, potwierdził 20 maja 2026 r., że projekt miałby wzmocnić zaopatrzenie energetyczne sojuszników na wschodniej flance NATO i być finansowany ze wspólnych funduszy Sojuszu.

"Nasz projekt jest pięć razy bardziej opłacalny niż alternatywy i, jeśli zostanie zatwierdzony, zostanie uruchomiony w znacznie krótszym czasie" - poinformował turecki resort obrony.

Turcja na swoim terenie ma dwa systemy Wschodni ETPS (Eastern Turkey Pipeline System) oraz Zachodni WTPS (Western Turkey Pipeline System).

Polskie MON, odpowiadając na nasze pytania, nie odniosło się bezpośrednio do tureckiej propozycji. Podkreśliło jedynie zaangażowanie w proces przyłączenia do rurociągów CEPS z kierunku zachodniego. Zdaniem naszych źródeł zbliżonych do sprawy, propozycja Turków nie jest brana pod uwagę przez Polskę.

"Kwestia rozbudowy rurociągów NATO jest podnoszona na forach międzynarodowych przez RON oraz inne resorty, poszukiwane są także dodatkowe źródła jej finansowania w UE. Ze względu na wrażliwość kwestii nie podajemy szczegółowych informacji w przedmiotowej sprawie. Ich upublicznienie mogłoby być szkodliwe dla bezpieczeństwa państwa" - przekazało nam MON.

Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie