WAŻNE
TERAZ

Ujawniamy porażające zeznania. System produkował dokumenty zamiast chronić Kamila

Poważny problem Putina. Ukraina wypala głębokie zaplecze Rosji. 7 mld dol. strat

W Rosji nie ma już bezpiecznych miejsc. Ukraińskie drony uderzają głęboko w rafinerie, węzły dystrybucji i infrastrukturę przesyłową. – To główny cel Ukrainy. Odciąć Rosję od reeksportu ropy i sprzedaży paliw – ocenia dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego. Straty sięgają 7 mld dol.

Port i instalacje w Tuapse w Rosji były trzykrotnie atakowanePort i instalacje w Tuapse w Rosji (na zdjęciu w tle) były atakowane trzykrotnie
Źródło zdjęć: © Getty Images | Anrey Rudakov, Getty Images
Przemysław Ciszak
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Potwierdzają się gorzkie słowa byłego ministra obrony Siergieja Szojgu. "Żaden region Rosji nie jest już bezpieczny w obliczu ukraińskich ataków" – przestrzegał Rosjan dwa tygodnie temu zdegradowany dowódca.

Przez ten czas Ukraina sukcesywnie udowadnia, że wciąż potrafi precyzyjnie uderzać w kluczową infrastrukturę naftową Rosji. Powoduje tym samym gigantyczne straty, które prezydent Zełenski nazwał niedawno "głębokimi sankcjami".

Strategia wypalania zaplecza Rosji poprzez głębokie uderzenia w odległe cele prowadzona jest już kolejny miesiąc. Według szacunków strony ukraińskiej straty Rosji –wynikające z utraty zysków – od początku roku urosły do co najmniej 7 mld dolarów. Uderzenia w obiekty energetyczne generować mają straty na poziomie 100 mln dol. dziennie.

Szeligowski o strachu Putina. Komu ostatecznie puszczą nerwy 9 maja?

Oto główny cel Ukrainy. "Najbardziej boli Rosję"

– Wynikają one z celnych ataków dronowych w węzły dystrybucji i infrastrukturę przesyłową, porty naftowe i rafinerie. To najbardziej boli Rosję – ocenia dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego, analityk Fundacji Pułaskiego oraz wykładowca Politechniki Wrocławskiej.

W ten sposób Ukraińcy fundują Putinowi kolejny kryzys, nie tylko wizerunkowy, ale również paliwowy.

Jak dodaje dr Zaleski, główny cel Ukrainy to odciąć Rosję od reeksportu ropy i sprzedaży paliw. – Dlatego paraliżuje porty, przepompownie, rurociągi, całą logistykę i sprzedaż paliw. W efekcie Rosjanie już stracili 20 proc. zapotrzebowania na benzynę. To ubytek około 400 tys. ton z 2 mln ton zapotrzebowania – wylicza.

Ukraina już się nie ogląda

Kwiecień był kolejnym miesiącem, w którym ukraińskie siły dronowe dokonywały ataków na obiekty uważane jeszcze niedawno za bezpieczne. Celowały choćby w zakłady ulokowane daleko pod Uralem, w strefie dotąd nieosiągalnej.

"1500-2000 km w głąb rosyjskiego terytorium to już nie są spokojne tyły" – przekazał pod koniec kwietnia na antenie BBC dowódca Sił Systemów Bezzałogowych (SBS) Ukrainy major Robert Browdi.

Uderzenia Ukrainy w zaplecze Rosji
© money.pl | oprac. własne

Już marcowe ataki Filip Rudnik z Ośrodka Studiów Wschodnich oceniał w rozmowie z money.pl jako bezprecedensowe w swojej skali. Jak wyjaśniał, tym różniły się od ubiegłorocznej ofensywy, że intensyfikowały uderzenia na system służący do eksportu ropy i paliw.

Marcowe ataki na infrastrukturę naftową Rosji
Marcowe ataki na infrastrukturę naftową Rosji © money.pl | money.pl

Według raportu ukraińskiego ministerstwa obrony w kwietniu ukraińskie drony w ramach działań, określanych jako "Deep Strike", miały zaatakować kolejne 14 obiektów rosyjskiego sektora paliwowego, w tym rafinerie i terminale naftowe.

– Ukraina już się nie ogląda. Ma jasny cel i realizuje go konsekwentnie – ocenia dr Zaleski. – Uderzenia w możliwości eksportu oczywiście mają swoje konsekwencje. Z jednej strony pozbawiają Moskwę wpływów ze sprzedaży ropy, z drugiej jeszcze bardziej ograniczają podaż na rynek – dodaje.

To nie jest po myśli USA, które miały naciskać na Kijów, by ten ograniczył te ataki ze względu na kryzys w cieśninie Ormuz i tak już wysokie ceny ropy naftowej. Przypomnijmy, że Donald Trump zniósł czasowo sankcje na rosyjski surowiec, licząc, że to przyniesie ulgę rozchwianym rynkom. Jak pisaliśmy w money.pl, tak się jednak nie stało.

Filip Rudnik tłumaczył niedawno w money.pl, że uderzenie w infrastrukturę eksportową ma znacznie większy wpływ na wzrost cen ropy i paliw niż ataki na rafinerie.

Tymczasem Ukraina kontynuowała w kwietniu ataki na terminale naftowe, m.in. w Primorsku i Ust-Łudze w obwodzie leningradzkim nad Morzem Bałtyckim, a także w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym. Wysyłała podwodne drony w kierunku rosyjskich tankowców.

Kluczowy port w Tuapse w Kraju Krasnodarskim był celem trzech ataków: 16, 20 i 28 kwietnia. Znajdująca się tam rafineria, należąca do koncernu Rosnieft, jest jedną z dziesięciu największych w Rosji i jedyną na wybrzeżu Morza Czarnego. Ma zdolność przerobową sięgającą 240 tys. baryłek ropy dziennie. Zaopatruje głównie Chiny, Malezję, Singapur i Turcję.

"Obliczono, że kompleksowe uderzenia, przeprowadzone przez jednostki Sił Obrony Ukrainy w kwietniu oraz 1 maja, spowodowały straty w infrastrukturze portowej oraz w rafinerii ropy naftowej w Tuapse na kwotę ponad 300 mln dol." – przekazał 5 maja w komunikacie Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Rekompensują sobie straty wysoką ceną ropy

Mimo strat, jakie ponosi Rosja w wyniku tych ataków, wciąż jednak ma możliwość rekompensowania ich z powodu wysokich cen, jakie osiąga baryłka ropy naftowej. – Niestety Trump ponownie wpuścił rosyjski surowiec na rynki. Wyłom w sankcjach daje Putinowi możliwość reperowania strat – ocenia dr Zaleski. Trump ma inne priorytety.

Czternastu demokratycznych senatorów zwróciło się w liście do szefa Departamentu Skarbu USA Scotta Bessenta z apelem, aby przywrócić sankcje na rosyjską ropę, co opisywał we wtorek portal The Hill.

"Kontynuowanie zawieszenia tych sankcji jest błędem, który prezydent Trump musi natychmiast naprawić" – stwierdzili senatorowie. "Globalny kryzys energetyczny autorstwa prezydenta podniósł – jak można było oczekiwać – średnie ceny galona benzyny o 85 centów i podbił cenę rosyjskiej ropy, co grozi zasileniem machiny wojennej Putina (...). Putin otwarcie mówił o wykorzystaniu kryzysu (energetycznego) do odbudowania rynków eksportowych dla rosyjskiej ropy" – ocenili.

Bessent jednak przekonuje, że to "krótkoterminowy środek", który "nie przyniesie znaczących korzyści finansowych rosyjskiemu rządowi".

Faktem jest jednak, że cena rosyjskiej ropy Urals skoczyła o ponad 60 dol. za baryłkę (z 57 dol. za baryłkę w lutym do 95 dol. w marcu i 125 dol. w kwietniu), co według szacunków zasila budżet Rosji kwotą ok. 9 mld dol. miesięcznie.

Zdaniem części ekonomistów problemy gospodarki rosyjskiej są tak głębokie, że nawet jeśli rzeczywiście zwyżki cen dają pewien zastrzyk gotówki, to jest to jedynie dawka podtrzymująca.

Ekspert CNBC gen. Richard Shirreff, porównał sytuację gospodarczą Rosji do "strefy śmierci", w której gospodarka balansuje na krawędzi wyczerpania. Państwo trawią wysoka inflacja, sięgająca 5,9 proc., i spowolnienie wzrostu PKB do poziomu 1,4 proc. i spowolnienie wzrostu PKB do poziomu 1,4 proc. rok do roku. Sytuację dodatkowo pogarsza rekordowy deficyt budżetowy, który osiągnął w 2025 roku 2,6 proc. PKB.

Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie