Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
KFM
|

Przyszłość pracy, gdy pandemia odpuści? Nic już nie będzie takie samo

9
Podziel się:

Pewne są w zasadzie dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że pracodawcy godzą się na pracę zdalną, bo muszą, niekoniecznie im się to podoba. Druga - że pracownicy raz zaznanej wygody pracy zdalnej, łatwo nie oddadzą. Zatem przyszłością pracy po pandemii jest hybryda. Kształt kompromisu może być różny.

Przyszłość pracy, gdy pandemia odpuści? Nic już nie będzie takie samo
Firmy zastanawiają się, jak pracować będziemy po pandemii. Dominuje model hybrydowy, trzy dni w biurze, dwa w domu (Unsplash.com)
bEDchFGZ

O sprawie pisze "Puls Biznesu", który materiał oparł na raporcie międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield (C&W). Front pracodawców, którzy chcą powrotu starych porządków nie jest ogromny, ale zauważalny, bo tego życzyłoby sobie blisko 25 proc. przepytanych firm. 30 proc. nie ma zdania na ten temat.

Zobacz także: Pracownik pod wpływem alkoholu w czasie pracy zdalnej. "W razie wypadku to wyłącza odpowiedzialność pracodawcy"

Niemniej życzenia to jedno, a rzeczywistość drugie, bo pracownicy, przywykli do wygody zdalnej pracy. Dla jednych jest to możliwość pracy w skupieniu, dla innych oszczędność czasu. Dlatego pozostałe 45 proc. firm planuje wprowadzenie modelu hybrydowego.

bEDchFHb

Praca hybrydowa - czyli jaka?

Model ten przybiera różne warianty. Najczęściej wskazywanym była hybryda trzy do dwóch, czyli trzy dni w biurze, dwa dni zdalne. Taką odpowiedź wskazało 38 proc. respondentów planujących wprowadzenie modelu hybrydowego. Niewiele mniej, bo 27 proc. dopuszcza pełną elastyczność pracownika i jemu chce zostawić decyzje o tym, ile dni w tygodniu będzie pracował w biurze.

Wygoda wygodą, ale nie można przecenić kontaktu z ludźmi, dlatego w pełni zdalna praca zostanie po pandemii tylko w określonych przypadkach. Jak to później uporządkować, kto kiedy ma przyjechać, zwłaszcza w dużych firmach?

Popularnym narzędziem będą aplikacje do rezerwowania biurek, salek, miejsc postojowych. Część firm już zaczęła je projektować.

bEDchFHh

Jak pisaliśmy w money.pl, gotowość do kompromisu to jedno. Niemniej wciąż polskie przepisy nie przewidują czegoś takiego, jak praca zdalna. To nie to samo, co "telepraca". Choć pandemia trwa drugi rok, politycy nie zdołali sporządzić odpowiedniej legislacji.

Obecnie projekt regulujący pracę zdalną jest w konsultacjach. Z perspektywy pracownika istotny jest proponowany zapis o tym, że zdalna praca może być wykonywana tylko z miejsca, na które przełożony wyrazi zgodę, czyli dom, niekoniecznie rajska wyspa. Z perspektywy pracodawców ważne są projektowane obowiązki informowania pracownika o ryzyku pracy zdalnej.

bEDchFHC
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(9)
Wera
miesiąc temu
Najgorsze jest to, że praca zdalna ogranicza liczne romansidła w pracy...
vbn
miesiąc temu
noniebedzie taki samo po pierwsze data w kalendarzu sie zmienia czlowiek sie starzeje ale napewno lat nie ubedzie jak sie mini zalozy,zaslaniajace ledwie posladki,powstala zaraza,i wszytkim nie na reke ,wyjazdy nie na reke,i inne prace nie na reke
R8.
miesiąc temu
a w ogóle to była jakaś pandemia ? Jest wirus C-19, który statystycznie jest tak samo groźny jak zwykła grypa po której po powikłaniach średnio umiera 2 tys. osób rocznie. W wypadkach samochodowych i samych utonięciach w tym roku zginęło o wiele więcej osób.
bEDchFHD
Programista
miesiąc temu
A ja tam mogę wrócić do biura, już zapowiedziałem pracodawcy, że powórt do biura będzie go kosztował podwyżkę mojej pensji o 2800 netto. Prosta kalkulacja, dojazd w 2 strony to ok. godzina zmarnowana dziennie, średnio w miesiącu są 22 dni pracujące co daje dodatkowe 22h pracy, co będzie go kosztować 2200 + koszty paliwa i zwiększone ekspolatacji auta, jakieś 800. Od tego odjąć należy zwiększone zużycie prądu i wody w domu przy pracy zdalnej, jakieś 200. Prosta matematyka ( 2200 + 800 - 200 = 2800 ).Odmowa takiej podwyżki jest równoznaczna z pracą zdalną lub złożeniem przeze mnie wypowiedzenia.
Hmmm
miesiąc temu
Pracownicy to niegdyś niewolnicy. Nie ma różnicy. Płace mają im wystarczyć na wyżywienie, schronienie i dojazd do pracy. Jak chcą coś więcej mieć to muszą zaciągac kredyt - czyli wiązać się obowiązkiem pracy do śmierci. Niewolnicy dawnej też byli leczeni na koszt włascicieli i dawanao im możliwość rozmnażania się ( co było mile widziane ) i kształcono ich do wykonywania konkretnych i potrzebnych dla właściciela prac ( odpowiednik naszych studiów ). Dzisiejsi prezesi firm czy lekarze to odpowiednicy wyspecjalizowanych niewolników. Ludzie wolni to Ci, którzy nie musza podejmowac pracy, żeby normalnie funkcjonowac. Zawsze to oni byli od wieków pełnoprawnymi obywatelami państw ( byli niezależni od tanich obiecanek lobbystów i politykierów ). Zachęcam Was do zostania wolnym człowiekiem - niestety dostępne jest to nielicznym - spadkobiorcom, właścicielom udanych akcji dobrych firm, ludziom, którzy szybko się dorobili i ostatnio kryptowaluciarzom. Tylko brak konieczności pracy daje wolność ... jeśli musisz pracować to jesteś niewolnikiem ...