"Relacje o charakterze kolonialnym". Obawy państw Mercosur ws. umowy z UE
Komisja Europejska ogłosiła rozpoczęcie tymczasowego stosowania umowy handlowej UE-Mercosur. Obawy przed skutkami mają nie tylko eksperci z Europy. W Ameryce Łacińskiej narasta dyskusja o kosztach gospodarczych, społecznych i środowiskowych.
Porozumienie podpisane 17 stycznia przewiduje preferencje celne dla wołowiny, drobiu, nabiału, cukru i etanolu z państw tworzących Mercosur (Argentyny, Brazylii, Urugwaju i Paragwaju). W zamian te rynki szerzej otworzą się na europejski przemysł. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła, że KE rozpocznie tymczasowe stosowanie umowy, zastrzegając, że pełne wdrożenie zapisów w życie wymaga zgody Parlamentu Europejskiego i może potrwać co najmniej kilka miesięcy.
Na ten moment wiadomo, że Argentyna i Urugwaj ratyfikowały porozumienie, a w Brazylii i Paragwaju trwają procedury legislacyjne. Rządy podkreślają szansę na większy dostęp do rynku UE i wzrost eksportu produktów rolnych oraz surowców. Nie brakuje przy tym obaw nad skutkami wdrożenia umowy handlowej z Europą, szczególnie dla sektorów wrażliwych i mniejszych producentów.
W Brazylii opozycja i część sektora rolnego obawia się, że unijne wymogi — zwłaszcza środowiskowe — ograniczą spodziewane zyski i zwiększą niepewność. Chodzi m.in. o przepisy przeciwdziałania wylesianiu (EUDR), żądające dowodu, że towary nie pochodzą z terenów wylesionych po 2020 r. Branże wskazują na koszty i bariery techniczne dla małych i średnich gospodarstw. Krytykę budzą też mechanizmy ochronne w umowie, pozwalające zawieszać ulgi celne przy wzroście importu lub spadku cen.
"Będziemy płacić więcej". Mówi, na czym polega problem z utylizacją odpadów
Umowa UE-Mercosur. "Relacje o charakterze kolonialnym"
Sektor mleczarski, istotny dla Brazylii, Argentyny i Urugwaju, wskazuje na presję cenową z powodu obniżek taryf na europejskie mleko w proszku i sery. Organizacje społeczne i ekologiczne mówią o asymetrii wymiany, w której Ameryka Południowa sprzedaje surowce, a importuje wyroby przemysłowe.
"Umowa wzmacnia tendencję do relacji o charakterze kolonialnym" - oceniła Patricia Pinho z Instytutu Badań Środowiskowych Amazonii (Amazon Environmental Research Institute), podkreślając koszty społeczne i środowiskowe takiego modelu.
Krytycy ostrzegają, że zwiększenie eksportu rolnego i wydobycia, w tym minerałów krytycznych dla transformacji energetycznej, może nasilić wylesianie i emisje. Wskazują, że próby łagodzenia kryzysu energetycznego mogą prowadzić do "głębszego i nieodwracalnego kryzysu klimatycznego". Rdzenna ludność Amazonii protestowała w tej sprawie w 2025 roku.
Jesteśmy przeciwni tej umowie, ale brazylijski rząd ją popiera, ponieważ chce więcej produkować. Ta produkcja będzie odbywać się (…) kosztem naszych rzek i lasów - powiedziała wówczas przywódczyni jednej z rdzennych społeczności Alessandra Korap.
W Argentynie sceptycyzm wyrażają związki zawodowe i organizacje przemysłowe. Ostrzegają przed możliwą utratą miejsc pracy i rosnącą konkurencją, zwłaszcza dla małych i średnich firm. W ich ocenie największymi beneficjentami mogą być europejskie korporacje i lokalni eksporterzy. Na poziomie politycznym państwa Mercosuru nie kwestionują potrzeby porozumienia. Coraz częściej podnoszą jednak pytanie o gotowość rządów do wsparcia branż najbardziej narażonych na koszty transformacji.
źródło: PAP