Rozejm nie uspokaja biznesu. Problemy dopiero nadejdą?
Choć zawarcie dwutygodniowego rozejmu między USA a Iranem przyniosło chwilowy spadek cen ropy, sytuacja na rynku pozostaje napięta. Surowiec nadal kosztuje ponad 90 dolarów za baryłkę, wyraźnie więcej niż przed wybuchem konfliktu, a przyszłość zawieszenia broni jest niepewna - opisuje "Rzeczpospolita".
Przedsiębiorcy coraz uważniej obserwują rozwój wydarzeń, bo skutki kryzysu mogą pojawić się z opóźnieniem. – Kontenerowce z Azji płyną standardowo 2–3 miesiące, więc realne problemy pojawią się dopiero wtedy, gdy przestaną docierać zamówienia z lutego czy marca – mówi Marcin Mielczarek z E-zabawkowo.pl. Jak dodaje, pierwszy kwartał był jeszcze zabezpieczony, ale w drugim mogą pojawić się zakłócenia.
Uderzenie w łańcuchy dostaw
Analiza Dun & Bradstreet pokazuje, że największe problemy pojawiają się już na wczesnych etapach łańcuchów dostaw. Zakłócenia dotyczą m.in. transportu surowców, półproduktów i metali ziem rzadkich, co może przełożyć się na kolejne ogniwa gospodarki.
"To jest kluczowe". Biznesmen przez dekadę jeździł do Niemiec. Mówi, czego się nauczył
Jak opisuje "Rzeczpospolita", najmocniej odczuwa to sektor transportu, na który przypada ponad 32 proc. wpływu kryzysu na polską gospodarkę. – Wydłużone trasy, opóźnienia i presja na moce przewozowe bezpośrednio uderzają w firmy – wskazuje Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet.
Problemy dotykają także produkcji przemysłowej, szczególnie w branżach zależnych od importu komponentów z Azji, takich jak chemia, tworzywa sztuczne czy elektronika. Firmy mają jeszcze zapasy, ale coraz częściej szukają alternatywnych dostaw, co oznacza wyższe koszty.
Podobne wyzwania stoją przed handlem hurtowym i detalicznym. – Obecnie problemów z dostawami nie ma, ale sytuacja jest dynamiczna i trzeba brać pod uwagę różne scenariusze – mówi Renata Juszkiewicz z POHiD.
Kiedy odczują to konsumenci
Eksperci wskazują, że wzrost kosztów transportu i paliw nie przekłada się od razu na ceny w sklepach. – Mechanizm ten działa z opóźnieniem kilku tygodni lub miesięcy – podkreśla w rozmowie z "Rz", dr Grzegorz Malinowski z Akademii Leona Koźmińskiego.
Jednocześnie trwająca wojna cenowa w handlu może częściowo ograniczyć skalę podwyżek, choć w dłuższym okresie presja inflacyjna może wzrosnąć.
Ekonomiści ostrzegają, że Polska jest szczególnie narażona na skutki kryzysu, m.in. ze względu na uzależnienie od importu i strukturalne słabości gospodarki. W przypadku dłuższego zamknięcia Cieśniny Ormuz rośnie ryzyko recesji i wyższej inflacji.
Wyższe ceny energii działają jak dodatkowy podatek dla firm i konsumentów, a jednocześnie zwiększają koszty finansowania i niepewność na rynkach. W efekcie przedsiębiorstwa muszą przygotować się na trudniejsze warunki prowadzenia działalności w najbliższych miesiącach.
Źródło: Rzeczpospolita