S&P zmienia prognozy dla Polski. Wyjaśnia też, dlaczego rosną ceny

S&P, jedna z największych na świecie agencji ratingowych, podwyższyła prognozę wzrostu gospodarczego Polski w 2021 roku. W najnowszym raporcie czytamy też, że jednym z kilku czynników napędzających wzrost cen w Polsce jest hojna polityka fiskalna, która pozostanie taka przynajmniej do wyborów w 2023 roku.

MorawieckiS&P zmienia prognozy dla Polski na 2021 rok. Wzrost gospodarczy ma wynieść 5,3 proc.
Źródło zdjęć: © KPRM | Krystian Maj

"Spodziewamy się, że głównym motorem wzrostu w horyzoncie naszej prognozy będzie konsumpcja prywatna, wspierana przez silny rynek pracy i luźną politykę fiskalną. Ponadto wydatki w ramach programu Next Generation EU i Polskiego Ładu zwiększą inwestycje w nadchodzących latach" - czytamy w raporcie S&P.

Agencja podwyższyła prognozę wzrostu PKB Polski w 2021 roku do 5,1 proc. z 4,5 proc., prognozowanych w czerwcowym raporcie. Natomiast prognoza wzrostu na 2022 rok została minimalnie obniżona (o 0,1 pkt. proc.) i wynosi obecnie 5,3 proc.

W raporcie czytamy także, że niski poziom wyszczepienia polskiej populacji zwiększa ryzyko wprowadzenia restrykcji epidemicznych podczas kolejnej fali COVID-19.

Budżet 2022. Jarosław Gowin: "Ogromny dług publiczny jest ukrywany"

Rząd zaznaczał jednak, że w razie potrzeby ograniczenia zostaną nałożone lokalnie. W połączeniu z adaptacją konsumentów i przedsiębiorstw, powinno to ograniczyć wpływ przyszłych fal COVID-19 na działalność gospodarczą - ocenia S&P.

Prognoza S&P. Kiedy podwyżka stóp?

Agencja zmieniła też swoją prognozę dla stóp procentowych w Polsce - obecnie oczekuje, że podwyżki nastąpią na początku 2022 roku. Jeszcze w czerwcu oczekiwała pierwszych podwyżek później, bo w połowie przyszłego roku.

Skąd ta zmiana? W swojej najnowszej prognozie agencja uwzględniła m.in. przedłużający się okres inflacji znajdującej się poza celem NBP. Przypomnijmy, że Narodowy Bank Polski powinien dbać o to, aby ceny w Polsce nie rosły zbyt szybko.

Tymczasem inflacja od kilku miesięcy znajduje się wyraźnie powyżej górnej granicy celu NBP, który wynosi 3,5 proc. W sierpniu wyniosła aż 5,5 proc. Zdaniem prezesa NBP wzrost cen w Polsce jest napędzany głównie przez czynniki zewnętrzne, w tym zmianę cen na globalnych rynkach, na co bank centralny nie ma wpływu.

S&P: hojna polityka fiskalna

S&P w najnowszym raporcie ma nieco inne zdanie. Analitycy agencji oceniają wprawdzie, że wzrost inflacji w 2021 roku częściowo jest wynikiem rosnących cen surowców na globalnych rynkach oraz niektórych czynników przejściowych, ale wynika też z trwałych czynników. Jednym z nich jest napięty rynek pracy, a co za tym idzie - silna presja płacowa.

"Drugim jest hojna polityka fiskalna, która pozostanie taka przynajmniej do wyborów w 2023 roku. Czynniki te spowodują wzrost inflacji w nadchodzących latach" - czytamy w raporcie.

Zdaniem agencji głównym zagrożeniem dla prognoz gospodarczych są opóźnienia we wdrażaniu krajowego planu naprawczego.

"Prawdopodobieństwo takiego scenariusza wzrosło w związku z ostatnim sporem Polski z UE o system sądownictwa. Oczekujemy jednak, że kompromis z UE zostanie osiągnięty, co umożliwi przepływ transferów. Ponadto, polski rząd będzie mógł prefinansować wydatki inwestycyjne poprzez emisje na rynkach kapitałowych, gdyby okazało się to konieczne" - napisała agencja.

Wybrane dla Ciebie