W lipcu ub.r. spółka Central European Petroleum (CEP) ogłosiła odkrycie złóż ropy i gazu na Bałtyku, tuż przy granicy polsko-niemieckiej. Złoże może obejmować 22 mln ton ropy oraz 5 mld m sześc. gazu o jakości handlowej. Jak wskazują eksperci, że to jedno z ważniejszych odkryć ostatnich lat w kontekście bezpieczeństwa energetycznego.
Równolegle narasta presja społeczna i regulacyjna po stronie Niemiec - donosi RMF24.
Jak opisywał Business Insider, związki BUND wraz z DUH, WWF i Lebensraum Vorpommern utworzyły sojusz przeciw inwestycji, argumentując m.in. ryzyko hałasu podwodnego, zanieczyszczeń i ewentualnych wycieków ropy.
Corinna Cwielag z BUND zwraca uwagę, że obszar planowanego wydobycia znajduje się ok. 200 metrów od europejskich morskich obszarów chronionych.
Sojusz planuje do września przekazać Komisji Europejskiej petycję z 88 tys. podpisów mieszkańców krajów nadbałtyckich i deklaruje gotowość do działań prawnych. - Po Morzu Północnym Morze Bałtyckie nie może stać się parkiem surowcowym dla przemysłu paliw kopalnych.
Miałoby to katastrofalne skutki dla klimatu, środowiska i turystyki - ostrzega Sasha Muller-Kraenner z DUH. Po polskiej stronie, obok argumentu o niezależności energetycznej, pojawiają się też obawy o wpływ na turystykę w rejonie Świnoujścia.