"Sporo perturbacji". Takie mogą być skutki zamknięcia granicy z Białorusią

W nocy z czwartku na piątek tymczasowo zamknięta zostanie granica z Białorusią. - Wstrzymanie potoku ciężarówek, który jest zaadresowany z UE do krajów Wspólnoty Niepodległych Państw i odwrotnie, może rodzić poważne skutki dla przewoźników – ocenia prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Jan Buczek.

Prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Jan BuczekPrezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Jan Buczek
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Molecki
Tomasz Sąsiada

We wtorek premier Donald Tusk zapowiedział, że w związku z rozpoczynającymi się w piątek "agresywnymi ćwiczeniami" rosyjsko-białoruskimi "Zapad", w nocy z czwartku na piątek zamknięta zostanie granica z Białorusią, w tym przejścia kolejowe. Szef MSWiA Marcin Kierwiński dodał, że rozporządzenie w tej sprawie będzie opublikowane w środę.

- Dla całej naszej branży transportowej i dla gospodarki oznacza to sporo perturbacji – ocenił w rozmowie z PAP prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Jan Buczek. - Wstrzymanie tego potoku ciężarówek z towarem, który jest zaadresowany z Unii Europejskiej do krajów Wspólnoty Niepodległych Państw i odwrotnie, może rodzić poważne skutki dla przewoźników i właścicieli przedsiębiorstw - dodał. Jak wyjaśnił, ciężarówki z towarem docierają teraz przez Białoruś i Rosję m.in. do Kazachstanu, Uzbekistanu, Mongolii, Armenii, Gruzji.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

5 tys. zł za jeden dzień. Klientów nie brakuje. Ujawnia tajemnice swojego biznesu - Karol Myśliński

Zdaniem Buczka nawet tymczasowe zamknięcie granicy polsko-białoruskiej stworzy w przyszłości również trudną do rozładowania kolejkę ciężarówek z powodu spiętrzenia ruchu. - Nie da się tego przyspieszyć przy tak opieszałej pracy służb białoruskich w przygranicznych terminalach celnych – dodał. Podkreślił, że zdaje sobie sprawę, iż decyzja premiera podyktowana jest bezpieczeństwem kraju i regionu. – Rozumiemy, że to nie jest fanaberia. Z pewnością takie kroki podejmowane są z rozwagą i my to szanujemy – zaznaczył.

"Będą tacy, którzy nie wytrzymają"

Zapytany o ewentualne straty finansowe zwrócił uwagę, że każde wstrzymanie procesu w usługach transportowych powoduje również zatrzymanie wpływów środków, czyli przychodów dla firmy, "a koszty w tym samym czasie nie są zawieszone". - W związku z tym zawsze to ma skutek ujemny w ostatecznym bilansie - czy to w rozliczeniu miesięcznym, czy kwartalnym, może się odbić również i w rozliczeniu rocznym – zaznaczył Buczek. Dodał, że przewoźnicy starają się rozumieć poważne przesłanki do podjęcia decyzji o zamknięciu granicy z Białorusią, ale mają nadzieję, że "potrwa to bardzo krótko".

Zapytany, ile dni przewoźnicy są w stanie przetrwać taką sytuację bez większych skutków, stwierdził, że sytuacja każdego przewoźnika jest inna. – Na pewno będą tacy, którzy nie wytrzymają i być może będzie to też przyczynkiem do podjęcia decyzji o zamknięciu działalności. Zaś ci, którzy przetrwają zapewne będą mieć "premię" w postaci zwiększonego zainteresowania rynku ich usługami – ocenił.

Według Buczka przewoźnicy mają marne szanse na rekompensaty czy odszkodowania z Unii Europejskiej z tytułu wstrzymania ruchu na granicy polsko-białoruskiej. W jego ocenie transport drogowy w UE jest tą dziedziną gospodarki, "która nie jest traktowana ze szczególną atencją tak jak np. rolnicy". - Przewoźnicy z całą pewnością mogliby próbować występować do władz marszałkowskich o jakieś zasiłki, ale podejrzewam, że nie będą tego robić w znaczącym stopniu. Prawdopodobnie będą to pojedyncze przypadki i wątpię, żeby znalazły się środki na zaspokojenie tych oczekiwań – podsumował.

Miejscowi przedsiębiorcy pełni niepokoju

Z kolei Mateusz Grygoruk z Porozumienia Polskich Przedsiębiorców "Zjednoczony Wschód" w rozmowie z money.pl stwierdził, że ma "cichą nadzieję, że to faktycznie tylko na czas 12-16 września" (tyle mają trwać manewry na Białorusi). - Ale z tyłu głowy mamy świadomość, jak rząd działa wobec strony białoruskiej. Boimy się, że to przymknięcie będzie wydłużone. Dla nas to śmierć głodowa - powiedział Grygoruk.

Krytycznie ocenił też działania władz, które - jego zdaniem - nie wspierają przedsiębiorców z regionu. - Chwalą się Tarczą Wschód, ale to robią firmy z całej Polski, a nawet zagraniczne - zaznaczył. Przywołał również problemy z dostępem do funduszy czy preferencyjnych pożyczek, które miały pomóc branży. - To było tylko dla turystyki i agencji celnych. A gdzie reszta? Gdzie mały handel, gdzie firmy produkcyjne? - pyta.

Wybrane dla Ciebie
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Nie dostał Nobla, dlatego grozi Grenlandii? Wypłynął list Trumpa
Nie dostał Nobla, dlatego grozi Grenlandii? Wypłynął list Trumpa
Krajowa Grupa Spożywcza nie planuje przejęcia Carrefoura
Krajowa Grupa Spożywcza nie planuje przejęcia Carrefoura
Rynek reaguje na ultimatum Trumpa? Złoto bije historyczne rekordy
Rynek reaguje na ultimatum Trumpa? Złoto bije historyczne rekordy
Likwidacja działek ROD jest nieunikniona? Apel do rządu o pilne zmiany
Likwidacja działek ROD jest nieunikniona? Apel do rządu o pilne zmiany
Sensacyjny wynik odwiertu na Podhalu. Tego nikt się nie spodziewał
Sensacyjny wynik odwiertu na Podhalu. Tego nikt się nie spodziewał
Gigant na krawędzi. Spółka może utracić płynność finansową
Gigant na krawędzi. Spółka może utracić płynność finansową
Spada dzietność, przybywa zgonów. Co się dzieje w Chinach?
Spada dzietność, przybywa zgonów. Co się dzieje w Chinach?
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl