Początki BitBaya. Media: działania z przestępczym półświatkiem

Według relacji rozmówców Onetu początki BitBaya miały być finansowane przez osoby powiązane z przestępczym półświatkiem. Śledczy i informatorzy twierdzą, że część ludzi wykładających pieniądze na rozwój biznesu oczekiwała później udziałów w szybko rosnącej giełdzie kryptowalut.

Kto finansował początki BitBaya? Kto finansował początki BitBaya?
Źródło zdjęć: © Getty Imges, X.com | ZipZapic.com
Magda Żugier
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

W tle historii BitBaya, a później Zondacrypto, przewijają się nazwiska osób, które według rozmówców Onetu miały finansowo wspierać rozwój giełdy kryptowalut już na jej wczesnym etapie. Jak możemy przeczytać, wokół spółki od początku pojawiali się ludzie związani z przestępczym półświatkiem.

Onet opisuje, że jedną z pierwszych osób, które miały wyłożyć pieniądze na rozwój przedsięwzięcia, był Roman Ż. pseud. "Rudy" z Bytomia. Według rozmówców portalu początkowo środki miały zostać przeznaczone na rozwój tzw. kopalni bitcoina tworzonej przez Sylwestra Suszka i jego współpracowników.

— Wyłożył te pieniądze, niczym na jakiś startup — relacjonuje jeden ze znajomych Romana Ż. Według tej wersji inwestycja miała być traktowana jako szansa na udział w rozwijającym się rynku kryptowalut. Z kolei zabezpieczenia swoich interesów Roman Ż. miał wprowadzić do spółki swojego człowieka — Marka Knisza, który został wspólnikiem i wiceprezesem firmy.

O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"

Wspólne nieruchomości w Hiszpanii

W relacjach rozmówców Onetu pojawia się też wątek prywatnych relacji i wspólnych inwestycji w nieruchomości. Według tych informacji Roman Ż. i Sylwester Suszek mieli wspólnie kupić dom w Benidorm pod Alicante, na hiszpańskim wybrzeżu Costa Blanca.

To niejedyny taki przykład. Jeden z rozmówców portalu, mający znać środowisko związane z giełdą, twierdzi, że również osoby z otoczenia Tomasza D. pseud. "Kaczka" posiadały nieruchomości w tej samej okolicy.

— Wszyscy mieliśmy domy na wybrzeżu Hiszpanii, w okolicy Alicante: Sylwek kupił ten dom, który miał z Romkiem Ż., a "Kaczka" i inni ludzie z jego ekipy kupili położone w sąsiedztwie apartamenty — cytuje swojego rozmówcę Onet.

Początkowo między grupami nie miało dochodzić do większych konfliktów. Problemy miały pojawić się dopiero później, gdy biznes zaczął dynamicznie rosnąć, a wokół giełdy pojawiły się spory dotyczące wpływów i udziałów.

Roszczenia wobec rozwijającej się giełdy

Część osób mających finansować początki działalności zaczęła później oczekiwać udziałów w spółce. W publikacji pojawia się m.in. wątek Tomasza D. pseud. "Kaczka", który według jednego z prokuratorów zaznajomionych ze śledztwem miał uważać, że sama spłata wcześniejszych inwestycji nie jest wystarczająca.

— "Kaczka" uznał, że skoro firma powstała i urosła do takich rozmiarów dzięki jego pieniądzom, to należy mu się nie zwrot inwestycji, a udziały w spółce — przekazał śledczy.

Według tych relacji w tle pojawiały się również napięcia związane z Marianem W. pseud. "Maniek", którego rozmówcy portalu przedstawiają jako osobę mającą duży wpływ na funkcjonowanie giełdy.

Śledztwo dotyczące zaginięcia Sylwestra Suszka nadal prowadzi Śląski Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Ciała biznesmena do dziś nie odnaleziono, jednak — jak podkreśla Onet — śledczy są przekonani, że nie żyje.

Problemy Zondacrypto

O sprawie giełdy Zondacrypto pisaliśmy w money.pl. Według naszych ustaleń największa polska platforma kryptowalutowa może mierzyć się z poważnymi problemami płynnościowymi. Z analizy, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, wynika, że rezerwy bitcoinów giełdy spadły aż o 99 proc.

Użytkownicy zgłaszają trudności z wypłatami, a część sponsorowanych przez spółkę klubów od miesięcy nie otrzymuje należnych środków. W tym samym czasie z platformy przetransferowano ponad 76 mln zł na inną giełdę.

Prezes Zondy Przemysław Kral opublikował oświadczenie, w którym odniósł się do niektórych spraw podejmowanych w naszych tekstach.

Kral ujawnił m.in. adres portfela, na którym Zonda trzyma 4,5 tys. bitcoinów o wartości ok. 330 mln dolarów. Problem w tym, że firma ani Kral - jak sam mówi - nie mają do tych środków dostępu. Posiada je, według Krala, Sylwester Suszek - założyciel BitBay (którego Zonda jest następcą) i wieloletni prezes, który zaginął w 2022 r.

W sprawie afery Zondacrypto prowadzone jest śledztwo pod kątem "wprowadzenia w błąd wielu osób co do możliwości dokonania zakupu oraz przechowywania walut typu fiat oraz kryptowalut i doprowadzenia w ten sposób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem".

- Obecnie liczba zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa w śledztwie ws. Zondacrypto jest szacowana na ok. 1,5 tys. - poinformował na początku maja wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.

Wybrane dla Ciebie