Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
gospodarka
26.05.2020 08:56

Tarcza antykryzysowa 4.0, czyli niewykorzystany urlop wypoczynkowy do zmiany. Analizujemy nowości

W tym roku to pracodawca wskaże nam, kiedy mamy wykorzystać zaległy urlop. I to nawet, gdy był on już zaplanowany i uzgodniony. W najbliższych dniach parlament zajmie się kolejną tarczą antykryzysową. Zmian jest tak dużo, że… pogubili się w nich nawet twórcy. Uzasadnienie rozjeżdża się z treścią przepisów.

Podziel się
Dodaj komentarz
(KPRM)
Tarcza antykryzysowa 4.0 to kolejna wersja zmian kryzysowych. Tym razem nowości w urlopach

W środę Sejm ma zająć się kolejną częścią tarczy antykryzysowej. To już czwarta edycja zmian w przepisach, które mają przystosować polskie firmy i pracowników do życia w świecie po epidemii.

Nowa tarcza to aż 10 obszarów zmian. W sumie nowości jest kilkadziesiąt. A jedną z nich są nowe zasady przyznawania urlopów. Inne to zmiana sposobu wnioskowania o pieniądze z ZUS-u, nowe wakacje kredytowe dla niektórych Polaków i przedłużenie koncesji na sprzedaż alkoholu. Dla każdego coś miłego.

Najważniejsza dla pracowników jest jednak zmiana dotycząca urlopów.

Profesjonalna bankowość na miarę XXI wieku: profil zaufany

Jak piszą sami twórcy projektu w jego uzasadnieniu, jednym z pomysłów jest "czasowe zawieszenie obowiązku odbierania zaległych urlopów do 30 września 2020 roku". Z analizy samych przepisów wynika jednak, że plan jest zupełnie inny. W uzasadnieniu jest oczywisty błąd. Może to być też efekt licznych zmian i modyfikowania jednego pomysłu.

I tak rząd chce w ramach tarczy zachęcić pracodawców do szybkiego wysyłania pracowników na zaległy urlop. Powód? By nie kumulowali dni wolnych. Oczywistym jest, że przez pierwsze sześć miesięcy tego roku Polacy w zasadzie nie dotykali swoich urlopów. Mało kto wykorzystuje go w miesiącach zimowych, później pojawił się koronawirus.

O tym, że uzasadnienie nie ma nic wspólnego z projektowanymi przepisami, świadczy… ich brzmienie.

"W okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, ogłoszonego z powodu COVID-19, pracodawca może udzielić pracownikowi, w terminie przez siebie wskazanym, bez uzyskania zgody pracownika (…) urlopu wypoczynkowego niewykorzystanego przez pracownika w poprzednich latach kalendarzowych, w wymiarze do 30 dni urlopu".

Tak brzmi wskazany przepis. Nie ma on nic wspólnego z terminem 30 września, o którym mówi uzasadnienie. Niczego też nie zawiesza. Nadaje dodatkowe uprawnienia, potwierdza wieloletnią praktykę.

- Faktycznie pomiędzy projektem przepisów a uzasadnieniem do nich jest znaczna różnica. Plan, co wynika dokładnie z proponowanego artykułu, zakłada możliwość wysyłania pracowników, bez ich zgody, na urlop wypoczynkowy we wskazanym przez pracodawcę terminie. Data 30 września jako granica wykorzystywania zaległych urlopów się nie zmienia - tłumaczy money.pl prof. Monika Gładoch, ekspert prawa pracy.

O kwestii urlopów w całych przepisach mówi wyłącznie jeden dodatkowy artykuł.

Jak zaznacza prof. Monika Gładoch, uzasadnienie mogło pozostać po zupełnie innych propozycjach, które ostatecznie w projekcie się nie znalazły. Warto jednak zauważyć, że gdyby termin wykorzystywania zaległego urlopu miał zniknąć, to… ułatwiłby kumulowanie zaległego urlopu. A wydaje się, że intencja rządzących była zupełnie odwrotna.

- Narzucanie pracownikom terminów urlopu odbiera sens idei odpoczynku - komentuje Piotr Sumlewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa. - Pracodawca może zaoferować pracownikom wydłużenie płatnego urlopu, ale nie ma prawa decydować, kiedy pracownik ma brać wolne - dodaje.

Jak wskazuje prof. Monika Gładoch, przepis ten jest realizacją wyroków Sądu Najwyższego i potwierdzeniem opinii Państwowej Inspekcji Pracy.

Sąd Najwyższy już lata temu stwierdził, że pracodawca powinien nakłonić pracownika do wykorzystania tego urlopu. Jeżeli tego nie robi, pracodawca może go wysłać siłą. W innym wypadku - gdyby pracownik urlopu nie wykorzystał - to na pracodawcę może być nałożona kara przez kontrolerów inspekcji pracy. Najprawdopodobniej to właśnie dlatego rząd pisze "o zwieszeniu terminu 30 września". Zwykle pracodawca mógł do urlopu zaległego zmuszać właśnie w okolicach tego terminu. Teraz czekać nie będzie musiał.

Wakacje po nowemu

Inna nowość? To jasne zasady kredytowe. Jasne, czyli obowiązujące w identycznym wymiarze we wszystkich bankach. Pierwsze propozycje niektórych instytucji finansowych znacznie się różniły. Niektóre zawieszały cały kredyt, inne tylko część kapitałową (czyli odsetki wciąż były pobierane). W niektórych wersjach wakacje kredytowe kończyły się wyższymi opłatami za kilka miesięcy. A nie o to chodziło.

Według nowych przepisów wakacje kredytowe będą trwały 3 miesiące. W tym czasie bank nie będzie pobierał ani raty odsetkowej, ani raty kapitałowej. Będzie za to mógł dalej pobierać opłaty np. z tytułu ubezpieczenia kredytu.

Okres zawieszenia wykonywania umowy nie jest traktowany jako okres kredytowania. I to sprawia, że plan spłaty wydłuży się np. o wspomniane 3 miesiące, ale koszt kredytu pozostanie ten sam.

Brzmi pięknie? Nie każdy będzie mógł skorzystać. Zawieszenie przysługuje kredytobiorcy, który po dniu 13 marca 2020 roku utracił pracę lub inne główne źródło dochodu.

Zmiany we wnioskach o pieniądze z ZUS-u

Inna nowość? To wprowadzenie możliwości składania wniosków do ZUS-u wyłącznie w formie elektronicznej.

I co ciekawe, możliwość ta dotyczyć będzie tylko wniosków o udzielenie ulgi w spłacie należności z tytułu składek, o świadczenie postojowe oraz o zwolnienie z opłacania składek. Do tej pory opcje były dwie. Albo papiery, albo internet. Po zmianach - w przypadku tych świadczeń - zostanie tylko wniosek elektroniczny.

Skąd to wszystko? Zmiany "(…) mają na celu ograniczenie liczby postępowań wyjaśniających i tym samym przyspieszenie udzielania wsparcia w ramach Tarczy Antykryzysowej" - czytamy w projekcie. Jednocześnie sam ZUS podrzucił kilka argumentów. Wnioski składane elektronicznie w 80 proc. były przetwarzane bez dotknięcia przez urzędników. Co drugi papierowy wniosek wymagał poprawek i wyjaśnień.

Inna nowość? To przestawianie pracowników w urzędach. Z dnia na dzień będą mogli być wysłani do realizowania zupełnie innych zadań, w tym zadań, które nie wynikają z ich umów o pracę.

Tarcza 4.0 zakłada "wprowadzenie możliwości jednostronnej, czasowej zmiany przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta zadań dotychczas wykonywanych przez pracownika". Zgodę na takie nowe obowiązki będą musiały udzielić tylko kobiety w ciąży lub pracownicy opiekujący się dzieckiem do 4. roku życia lub jedyni opiekuni dzieci do 15 lat.

Inna nowość? Dłuższe koncesje na sprzedaż alkoholu. Tarcza zakłada "wydłużenie o sześć miesięcy zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych, których ważność upływa w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii".

Argumenty? Wpływy z koncesji działają "stabilizująco na dochody jednostek samorządu terytorialnego". Jednocześnie napływ wniosków o koncesję po epidemii mógłby być tak duży, że urzędnicy nie daliby rady.

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
25-05-2020

EmiliaDLACZEGO PRZEDSIĘBIORCA,KTÓDY MA PRZYCHÓD ZEROWY OD POCZĄTKY ROKU NIE OTRZYMA PISTOJOWEGO A TEN KTO ZAWIESIŁ DZIAŁALNOSC WRĘCZ ODWROTNIE.

26-05-2020

wjTo kolejne przykłady pisowskiego zamordyzmu!!!. Precz z morawieckim, dudą i kaczyńskim!!!.

26-05-2020

GośćW tarczy 5.0 pracownik będzie musiał przepracować jeden miesiąc bez wynagrodzenia. Jeżeli pracownik się nie zgodzi to pracodawca będzie mogł go … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (461)