Te regiony korzystają najbardziej. Nierówności w podziale unijnych pieniędzy

Polska od ponad 20 lat korzysta z unijnej polityki spójności, ale nie wszędzie z takim samym efektem. Miliony euro trafiają do regionów, które już wcześniej były silniejsze gospodarczo. Wschód wciąż pozostaje w tyle, a województwa takie jak mazowieckie czy dolnośląskie nie tylko nadrabiają dystans do unijnej średniej, ale też coraz częściej wyprzedzają resztę kraju.

 W Polsce regiony mniej rozwinięte dostają od UE więcej (zdj. ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Dariusz
Paweł Gospodarczyk
Projekt Spójność
Projekt Spójność © Wirtualna Polska

Polityka spójności miała wyrównywać szanse i przyspieszyć rozwój regionów najbiedniejszych. W praktyce jednak – jak pokazują dane Głównego Urzędu Statystycznego oraz Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej – od lat między regionami rośnie luka. I choć wszystkie województwa skorzystały na akcesji do Unii Europejskiej, to w jednych widać efekt "funduszowego boomu", a w innych stagnację mimo pokaźnych, miliardowych inwestycji.

Zachód przyciąga więcej. Mazowieckie i Dolny Śląsk na czele

Jak wynika z danych resortu funduszy, od początku obecnej perspektywy budżetowej 2021–2027 (do połowy 2025 roku) największymi beneficjentami funduszy polityki spójności – liczonych nominalnie – są województwa: mazowieckie (ponad 1,8 mld euro zatwierdzonych projektów), dolnośląskie (1,5 mld euro), wielkopolskie (1,3 mld euro) oraz śląskie (1,2 mld euro).

To regiony o wysokim potencjale gospodarczym, silnym rynku pracy i rozwiniętej infrastrukturze. Łatwiej tam też wygenerować wkład własny, który jest wymagany przy realizacji większości projektów współfinansowanych przez UE. Samorządy lepiej radzą sobie z przygotowaniem dokumentacji, a lokalne firmy mają większe doświadczenie w aplikowaniu o środki.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Big techy okradają Polaków z ich pieniędzy". Ostre słowa ministra

Dla porównania, na wschodzie kraju województwa takie jak podlaskie, świętokrzyskie czy lubelskie pozyskują znacznie mniej środków, zarówno nominalnie, jak i w przeliczeniu na mieszkańca. Lubelskie do tej pory zakontraktowało nieco ponad 700 mln euro w obecnej perspektywie, a podkarpacki – niespełna 650 mln euro.

Mechanizm funduszy jest w teorii wyrównujący, ale w praktyce często działa odwrotnie: bardziej rozwinięte regiony są lepiej przygotowane, mają więcej zasobów i kadr, przez co częściej sięgają po środki. "W województwach o słabszym potencjale administracyjnym i niższych kwalifikacjach kadr obserwowano mniejszą skuteczność w pozyskiwaniu środków UE" – wskazuje Najwyższa Izba Kontroli w raporcie "Wykorzystanie funduszy europejskich na rozwój regionalny w latach 2014–2020" z października 2023.

Ściana wschodnia to nadal peryferia?

Problem nierówności terytorialnych nie jest nowy. Tzw. ściana wschodnia – tj. województwa: lubelskie, podlaskie, podkarpackie i warmińsko-mazurskie – została objęta osobnym programem operacyjnym już w poprzednich perspektywach. Celem było przyspieszenie rozwoju tamtejszej infrastruktury i zwiększenie atrakcyjności inwestycyjnej.

Jak wynika z danych Eurostatu za 2023 r., różnice w poziomie rozwoju między polskimi regionami pozostają wyraźne – mimo dwóch dekad wsparcia z unijnych funduszy. Województwa wschodnie, jak podkarpackie czy podlaskie, wciąż utrzymują poziom PKB per capita poniżej 60 proc. unijnej średniej. Tymczasem Mazowsze osiągnęło już 112 proc., a Dolny Śląsk przekroczył 85 proc.

To pokazuje, że fundusze strukturalne działają – ale głównie tam, gdzie istnieje wystarczająca zdolność instytucjonalna i gospodarcza do ich efektywnego wykorzystania.

Efekty jednak są mieszane. Choć w regionach wschodnich powstały nowe drogi, zmodernizowano szkoły, szpitale i sieci wodociągowe, to wskaźniki makroekonomiczne nadal pokazują dystans. PKB per capita w podlaskim to 54 proc. średniej unijnej (dane Eurostatu za 2023 rok), podczas gdy w mazowieckim – 112 proc., a w dolnośląskim – 86 proc. Dodatkowo problemem pozostaje odpływ młodych ludzi i brak silnych ośrodków miejskich, które mogłyby stać się lokalnymi centrami rozwoju.

"Lepsze przygotowanie projektów i silniejsze instytucje w regionach bardziej rozwiniętych przekładają się na większy udział w absorpcji środków unijnych" – zaznaczają eksperci Banku Światowego w publikacji Catching Up Regions z 2020 r.

Regiony mniej rozwinięte dostają więcej

Zasady polityki spójności przewidują, że najwięcej pieniędzy trafia do regionów "mniej rozwiniętych" – tych, gdzie PKB per capita nie przekracza 75 proc. średniej unijnej. To dlatego województwa wschodnie mają nominalnie wyższe alokacje (proces przydzielania lub dystrybucji środków do różnych celów – przyp. red.) niż np. Warszawa.

Jednak sam dostęp do pieniędzy nie oznacza ich efektywnego wykorzystania. Fundusze bywają wydawane na projekty "łatwe do rozliczenia", ale o wątpliwym wpływie na lokalną gospodarkę. Przykładem są fontanny, place zabaw czy modernizacje budynków administracji. Tymczasem na zachodzie środki częściej trafiają do przemysłu, innowacji, transportu i energetyki, a to przekłada się bezpośrednio na rozwój regionu.

Jeszcze większe różnice widoczne są wewnątrz województw. Warszawa, Wrocław czy Poznań to "magnesy" dla funduszy i inwestycji – z dużą liczbą projektów badawczo-rozwojowych, centrów innowacji i infrastruktury.

Tymczasem mniejsze ośrodki – zwłaszcza powiatowe i wiejskie – zazwyczaj nie są w stanie konkurować, mimo dostępnych środków. Brakuje im specjalistów, wkładu własnego i siły administracyjnej. W efekcie luka nie tylko między województwami, ale też między stolicami regionów a resztą – pogłębia się.

W perspektywie 2021–2027 Polska ma do dyspozycji ok. 76 mld euro z polityki spójności. Nowością są np. programy terytorialne, które mają lepiej dopasować interwencje do lokalnych potrzeb, oraz mechanizmy wsparcia dla samorządów z problemami demograficznymi.

– Wyższa produktywność w Polsce nie będzie możliwa bez równych szans, elastyczniejszych regulacji i sprawnych systemów wsparcia. Same inwestycje nie wystarczą – potrzebne są też innowacje, partnerstwa i zdolne instytucje – ocenia Ary Naïm, dyrektor Banku Światowego na Polskę, w publikacji "Boosting Productivity, Maintaining Inclusion Are Key to Raising Poland’s Competitiveness and Advancing EU Convergence" z 2024 r.

Polska nadal jest jednym z największych beneficjentów funduszy UE, ale ich wpływ nie rozkłada się równomiernie. Tam, gdzie są zasoby i doświadczenie, fundusze spójności działają jak doładowanie. W biedniejszych regionach – są tylko kołem ratunkowym.

Paweł Gospodarczyk, dziennikarz money.pl

 Projekt Spójność
© Licencjodawca
Wybrane dla Ciebie
Tankowce zawracają z Cieśniny Ormuz. Orlen wydał oświadczenie ws. ropy
Tankowce zawracają z Cieśniny Ormuz. Orlen wydał oświadczenie ws. ropy
LOT zawraca samolot. ZEA zamykają przestrzeń
LOT zawraca samolot. ZEA zamykają przestrzeń
Napięcie w Cieśninie Ormuz. "Żaden statek nie przepłynie"
Napięcie w Cieśninie Ormuz. "Żaden statek nie przepłynie"
Ataki pogłębiają kryzys Iranu. Gospodarka pod rosnącą presją
Ataki pogłębiają kryzys Iranu. Gospodarka pod rosnącą presją
"Operacja dekapitacja". Wszystko, co wiemy o ataku USA i Izraela na Iran
"Operacja dekapitacja". Wszystko, co wiemy o ataku USA i Izraela na Iran
Ropa po 150 dol.? Skandynawia kreśli czarne scenariusze
Ropa po 150 dol.? Skandynawia kreśli czarne scenariusze
Ataki Iranu obejmują Katar. To zagrożenie dla dostaw gazu do Polski? Minister Energii odpowiada
Ataki Iranu obejmują Katar. To zagrożenie dla dostaw gazu do Polski? Minister Energii odpowiada
Atak na Iran zamyka niebo. Loty masowo wstrzymywane
Atak na Iran zamyka niebo. Loty masowo wstrzymywane
Polska sprowadza LNG z Kataru. "Źródło ogromnej niestabilności"
Polska sprowadza LNG z Kataru. "Źródło ogromnej niestabilności"
Czy USA mają gotowy plan politycznej transformacji Iranu? [OPINIA]
Czy USA mają gotowy plan politycznej transformacji Iranu? [OPINIA]
Izrael i USA atakują Iran. Ministerstwo Infrastruktury reaguje
Izrael i USA atakują Iran. Ministerstwo Infrastruktury reaguje
USA i Izrael uderzają w Iran. Stawką jest bomba atomowa
USA i Izrael uderzają w Iran. Stawką jest bomba atomowa