"To jest chore". Szef "Solidarność" uderza w rządową reformę
Rząd mówi o wzmocnieniu Państwowej Inspekcji Pracy. Solidarność odpowiada: to projekt bez realnych narzędzi - mówi przewodniczący NSZZ "Solidarność", Piotr Duda, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
- My chcemy, żeby inspektor pracy miał możliwość wydawania nakazu administracyjnego - taką, jaką dziś ma urzędnik ZUS. On, kiedy wchodzi do firmy i widzi, że umowa o dzieło ma cechy etatu, nie zmienia umowy, tylko nakłada składki. I to działa - podkreślił rozmówca "Rz".
Duda dodał, że w rządowym projekcie "inspektor pracy ma iść do inspektora okręgowego, gdy okręgowy nie będzie chciał podjąć decyzji, główny inspektor zrobi swoją interpretację".
Czy mamy bańkę na złocie? Analityk mówi kiedy kupować surowiec
To jest chore. To jest zrobione po to, żeby panował chaos decyzyjny i żeby nikt nie podjął skutecznej decyzji o przekształceniu umowy. A potem jeszcze ma to rozstrzygać sąd pracy - stwierdził szef związkowej centrali.
Gazeta przypomniała, że zgodnie z projektem zamiast nakazu administracyjnego decyzje podejmowane mają być w przyspieszonej procedurze, we wzmocnionych sądach pracy.
- A jeśli rozstrzygnie to tzw. neo-sędzia, to co? To wszystko jest tak skonstruowane, żeby premier mógł się pochwalić w Komisji Europejskiej mówiąc, że wzmocnił Inspekcję Pracy. Ustawa piękna - ale tylko w teorii. A ja jestem praktykiem - stwierdził w rozmowie z "Rz" Piotr Duda.
Minister chce ukrócenia "podatkowego kombinatorstwa"
Szefowa MRPiPS Agnieszka Dziemianowicz-Bąk pod koniec lutego w wywiadzie na łamach "Gazety Wyborczej" podkreślała, że jest w Polsce ogromny problem z wypychaniem na B2B osób, którym się to nie opłaca. Reforma PIP jest m.in. po to, by ukrócić kombinatorstwo podatkowe - oceniła.
Mamy ogromny problem wypychania na B2B osób, którym się to zupełnie nie opłaca - podkreśliła.
Pytana, czy ustawa ma szansę na większość w Sejmie, ministra stwierdziła, że "ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy, czyli reforma, która ma wzmocnić jednocześnie PIP i sądy pracy, została przyjęta przez Radę Ministrów złożoną z przedstawicieli wszystkich partii tworzących koalicję 15 października".
- To projekt, który zrodził się w ministerstwie pracy kierowanym przez Lewicę, ale nie byłoby go w takim kształcie, w jakim jest teraz, bez zaangażowania pozostałych koalicjantów. Bez wkładu ministra sprawiedliwości, uwag wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, bez zaangażowania premiera, bez dyskusji z marszałkiem Sejmu. Jest to projekt rządowy nie tylko z nazwy - dodała.