Kryzys na rynku paliwa lotniczego. KE i Orlen uspokajają
Na rynku paliwa lotniczego rośnie napięcie, ale na razie nie ma mowy o systemowym kryzysie. Komisja Europejska uspokaja, że dostawy są stabilne, choć linie lotnicze już ograniczają połączenia. Kluczowe będą kolejne tygodnie i sytuacja w cieśninie Ormuz.
Na razie nie ma oznak systemowych braków paliwa lotniczego w Europie. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen podkreśliła, że "nic nie wskazuje na systemowe braki paliwa, które mogłyby doprowadzić do masowego odwoływania lotów".
Jednocześnie pojawiają się pierwsze sygnały napięcia w branży. Niektóre linie zapowiadają ograniczenia połączeń, choć – jak zaznacza KE – to decyzje operacyjne, a nie efekt fizycznego braku paliwa.
Zapasy i ryzyko
Dyrektor wykonawczy MAE Fatih Birol wskazał, że Europa ma zapasy paliwa lotniczego na około sześć tygodni. Ostrzegł, że jeśli blokada dostaw ropy się utrzyma, możliwe będzie odwoływanie lotów.
O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"
Komisja Europejska tonuje jednak te prognozy. Itkonen zaznaczyła, że "nie oznacza to, że po wskazanym czasie całkowicie zabraknie paliwa", bo rynek opiera się na produkcji, imporcie i zapasach.
Źródłem obaw pozostaje struktura rynku. Unijne rafinerie pokrywają około 70 proc. zapotrzebowania, a reszta zależy od importu.
Mimo braku fizycznych niedoborów, rosnące ceny paliwa zaczynają uderzać w przewoźników. KLM zapowiedział odwołanie 160 lotów w Europie, a Lufthansa uziemi 27 samolotów swojej spółki CityLine. Komisja podkreśla, że to decyzje biznesowe. - To są decyzje poszczególnych lotnisk – zaznaczyła Itkonen.
Unia Europejska ma też zabezpieczenie w postaci rezerw. Państwa członkowskie utrzymują zapasy na co najmniej 90 dni, które w razie potrzeby mogą zostać wykorzystane.
Polska spokojna o dostawy
W Polsce sytuacja pozostaje stabilna. Orlen zapewnia, że realizuje dostawy paliwa lotniczego zgodnie z umowami i "na dziś nie widzi ryzyk dla ciągłości zaopatrzenia", a dostawy przebiegają planowo.
Koncern podkreśla, że surowiec do produkcji paliwa nie jest transportowany przez cieśninę Ormuz. Dzięki temu globalne napięcia nie wpływają bezpośrednio na ciągłość produkcji w kraju.
Orlen wskazuje też, że jego spółka Orlen Aviation obsługuje 11 kluczowych portów lotniczych w Polsce. Firma zaznacza, że analizuje ryzyka rynkowe i logistyczne, ale obecnie nie mają one wpływu na dostawy.
Rząd również uspokaja w sprawie dostępności paliwa. Minister energii Miłosz Motyka przyznał jednak, że sytuacja na rynku jest "bardzo trudna", choć Polska ma zabezpieczone zapasy na najbliższe tygodnie.
Jednocześnie pojawiają się pierwsze skutki rosnących kosztów. Jak wskazał minister, część przewoźników już ogranicza siatki połączeń, a ceny biletów mogą wzrosnąć.
Wiceminister energii Wojciech Wrochna podkreślił, że krajowe rezerwy spełniają standardy MAE i wystarczą na ponad 90 dni. Dodał, że "w tej chwili nie ma przesłanek, żeby te zapasy uwalniać".
Źródło: PAP