To stałoby się w Polsce, "gdyby nie wojna". Mówią o zaskoczeniu

Ekonomiści EY szacują, że konflikt na Bliskim Wschodzie może łącznie obniżyć realny wzrost PKB Polski do 2027 r. o ok. 0,5 pkt proc. Mimo szoku energetycznego dane z gospodarki pokazują jednak sporą odporność. Gdyby nie wojna, nie dziwiłyby rewizje w górę prognoz naszego wzrostu PKB, nawet powyżej 4 proc. - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Warsaw Skyline
A general view of the Warsaw skyline with modern office towers and residential buildings in the city center of Warsaw , Poland, on July 4, 2025. No Sales Poland (Photo by Andrzej Iwanczuk/NurPhoto via Getty Images)
NurPhoto
office towers, urban landscape, skyline, city center, citi, warsaw financial center, central business district, wola, andrzej iwanczuk, q22, skyscrapers, varso tower, bank polski, nurphoto, hilton warsaw city, july 4 2025, rondo onz, downtown, ey, royal tulip, l'oréal, cbd, business district, modern architecture, residential buildingsGdyby nie wojna nie dziwiłyby rewizje w górę prognoz naszego wzrostu PKB, nawet powyżej 4 proc. - oceniają eksperci
Źródło zdjęć: © getty images | Andrzej Iwanczuk/NurPhoto
Katarzyna Kalus

W drugim kwartale polski PKB wzrósł o 3,9 proc. rok do roku, co potwierdza tezę, że gospodarka radzi sobie mimo wyższych cen ropy i gazu. Z analizy EY wynika też, że nawet niekorzystny scenariusz cen ropy w 2027 r. oznaczałby ubytek prognozy wzrostu "tylko" o ok. 0,2 pkt proc.

Średnia prognoz ekonomistów na 2026 r. na początku roku oscylowała wokół 3,7–3,8 proc. i po upływie większości roku wciąż pozostaje blisko 3,7 proc. Ekonomiści Pekao ocenili, że "gdyby nie szok naftowy i wyhamowanie konsumpcji prywatnej, wzrost PKB w Polsce o 4 proc. byłby w tym roku bardzo prawdopodobnym scenariuszem".


DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra

Gdyby nie wojna, to prawdopodobnie szacunki wzrostu PKB na poziomie 4-4,5 proc. w tym roku nikogo by nie dziwiły. Moglibyśmy mieć bardzo duże, pozytywne zaskoczenie – ocenia w rozmowie z "Rz" Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Gdyby nie eskalacja wojny, myślelibyśmy o podnoszeniu prognoz wzrostu PKB nie tylko na ten rok, ale może i na przyszły – dodaje Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Erste Bank Polska.

Jak czytamy w dzienniku, ryzyko pozostaje po stronie inflacji. Przy utrzymujących się wysokich cenach surowców, możliwych podwyżkach taryf na prąd i gaz oraz droższej żywności związanej m.in. z kosztami nawozów, ekonomiści wskazują, że inflacja na poziomie 5–5,5 proc. nie byłaby scenariuszem skrajnym.

Jednym z filarów odporności są inwestycje. W drugim kwartale nakłady inwestycyjne firm zatrudniających ponad 50 pracowników wzrosły o blisko 19 proc. rok do roku. W tle widać zarówno znaczenie środków unijnych i wydatków publicznych, jak i sygnały ożywienia po stronie przedsiębiorstw.

Mocno wygląda także eksport: w drugim kwartale urósł o 10,8 proc. rok do roku, pierwszy raz od 2022 r. w tempie dwucyfrowym. W danych pojawiają się też pierwsze sygnały, że na polski przemysł zaczyna oddziaływać pakiet fiskalny z Niemiec - informuje "Rzeczpospolita".

Najbardziej namacalnych efektów konfliktu można szukać w konsumpcji prywatnej, ale i tu trudno mówić o szoku. W drugim kwartale konsumpcja prywatna wzrosła o 2,8 proc. rok do roku, mniej niż ok. 3,3 proc. zakładane na początku roku. Dodatkowo szacuje się, że przy innych cenach paliw od marca kierowcy zostawiliby na stacjach o ok. 20 mld zł mniej. Jednocześnie rośnie niepewność co do stóp: stopa referencyjna wynosi dziś 3,75 proc., a po eskalacji w Zatoce bardziej prawdopodobna od obniżki stała się podwyżka.

źródło: "Rzeczpospolita"

Wybrane dla Ciebie