Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Nic Robertson
|

Trump nie opanował jeszcze sztuki dyplomacji [OPINIA]

27
Podziel się

Polityka twardej ręki Trumpa miała dotyczyć Chin. W rzeczywistości urzędowanie prezydenta przez większość czasu charakteryzowało się jego bojowym nastawieniem wobec wieloletnich przyjaciół Ameryki - pisze Nic Robertson z CNN.

Trump nie opanował jeszcze sztuki dyplomacji [OPINIA]
Nic Robertson, International Diplomatic Editor, CNN (Materiały prasowe)
bEilqTrF

"Nie możemy pozwolić Chinom na dalsze gwałcenie naszego kraju" – tak Donald Trump wołał na wiecu wyborczym w Indianie kilka miesięcy przed swoim niespodziewanym zwycięstwem w wyborach prezydenckich w 2016 roku.

Polityka twardej ręki wobec Chin była jedną z wielu obietnic dotyczących zarówno polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej USA, które doprowadziły Trumpa do Białego Domu. Radykalne zmiany w stosunku do jego poprzednika obejmowały również wycofanie się z porozumienia nuklearnego z Iranem – JCPOA (Joint Comprehensive Plan of Action), określanego jako jeden z ważniejszych, zamorskich triumfów Baracka Obamy.

Trump dotrzymał słowa. Prezydent zainicjował wojnę handlową z Chinami i jednostronnie opuścił JCPOA. Jednak te i inne decyzje mają swoją cenę, często irytują sojuszników, eskalują globalne napięcia, ale też tworzą idealne pole do działań dla wrogów Ameryki.

bEilqTrH

W rzeczywistości urzędowanie prezydenta przez większość czasu charakteryzowało się jego bojowym nastawieniem wobec wieloletnich przyjaciół Ameryki.

Trump domagał się także, aby sojusznicy USA z NATO wydawali więcej pieniędzy na obronność, mimo że właściwie już to robili – zgodzili się na zwiększenie wydatków na dwa lata przed objęciem urzędu przez Trumpa. Chciał lepszych warunków dla USA i nie obchodziło go, jak na jego pomysły reagowały inne kraje. Nawet wielka dama Europy, Angela Merkel, była kilkakrotnie dyplomatycznie lekceważona.

Już podczas swojego pierwszego szczytu G7 Trump szybko pokazał, że lubi być kontrowersyjny. Wysoko na sycylijskich wzgórzach, z widokiem na błyszczące Morze Śródziemne, niespodziewanie zrzucił bombę związaną ze zmianami klimatycznymi: Stany Zjednoczone wycofują się z paryskiego porozumienia klimatycznego.

Wydawało się, że na swoim podwórku Trump również ma raczej zamiar burzyć niż budować. Jego sekretarz stanu Rex Tillerson zaczął działać wbrew niemu i wdrażać w Departamencie Stanu swoją ambitną wizję dyplomacji, która wywołała chaos i nawet Rosja zaczęła narzekać, że nie wie już, do kogo ma się zwracać.

bEilqTrN

Trump, pozbawiony ostatniego głosu rozsądku z Departamentu Stanu, został narażony na najbardziej przebiegłego wroga Ameryki. Putin, którego nigdy nie skarcił za udowodnioną ingerencję Rosji w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku, wciąż wokół niego krążył.

Podczas pierwszego spotkania prezydenckiego na szczycie G20 w Hamburgu w 2017 roku Trump dał się nabrać na jeden z najstarszych podstępów wojskowych Rosji: propozycja Putina dotycząca zawieszenia broni w Syrii skutecznie zamroziła konflikt, pozwalając zakończyć go krok po kroku, po swojemu.

Tak, Trump później ukarał Rosję sankcjami za działania wobec Ukrainy i wydalił 60 rosyjskich dyplomatów po skandalu z zatruciem w Salisbury, ale nie udało mu się zadać poważnego ciosu polityce zagranicznej Rosji.

W przypadku Chin Trump również mógł wpaść w tarapaty – mimo początkowego wsparcia sojuszników zmęczonych kwestią kradzieży przez Chiny własności intelektualnej i drapieżną polityką handlową.

bEilqTrO

Podczas szczytu APEC w Wietnamie w 2017 roku, na którym był obecny również przywódca Chin Xi Jinping, Trump powtórzył swoje hasło "America First" i skrytykował Chiny za "chroniczne" oraz "niedopuszczalne" nadużycia handlowe.

Xi wówczas słuchał. To, co zaczęło się jako wojna handlowa, przekształciło się w militarną eskalację na Morzu Południowochińskim, sprzedaż broni z USA dla Tajwanu, chińskie kontrsankcje i faktyczny koniec doktryny "jeden kraj, dwa systemy" dla Hongkongu. Nadal nie ma również umowy handlowej.

Z Kim Dzong Unem z Korei Północnej Trump najpierw spróbował konfrontacji: rozdmuchał możliwość wybuchu wojny nuklearnej i nazwał przywódcę Pustelniczego Królestwa "małym człowiekiem od rakiet", ale zanim zmienił śpiewkę, wymienił z nim "listy miłosne" i zorganizował dwa szczyty.

Co z tego wynikło? Kim nie zrezygnował z żadnej z broni nuklearnych, prawdopodobnie kontynuuje ich rozbudowę i właśnie zaprezentował nowy międzykontynentalny pocisk balistyczny, który potencjalnie może przenieść głowicę nuklearną nad miasta Ameryki.

bEilqTrP

Historia Trumpa na Bliskim Wschodzie była bardziej złożona. Jego twarda polityka wobec Iranu spodobała się sojusznikom USA w Zatoce Perskiej, choć została złagodzona przez obawę przed wybuchem wojny u ich progów.

Zdobył pochwały w Izraelu za uznanie Jerozolimy stolicą państwa, ale i został za to potępiony przez Palestyńczyków i innych. Niewiele krajów poszło w jego ślady.

Często te pozorne sukcesy prezydenta Stanów Zjednoczonych w polityce zagranicznej niosą za sobą pewien ciężar. Arabia Saudyjska była pierwszym krajem, który gościł Trumpa po tym, jak objął urząd prezydenta, a jego bliskie relacje z następcą tronu Mohammedem bin Salmanem zwróciły uwagę obserwatorów. Szczególnie po ambiwalencji Trumpa wobec brutalnego morderstwa Dżamala Chaszukdżiego, dziennikarza "Washington Post", oraz dużej, dochodowej transakcji zbrojeniowej.

Podobnie gdy Jared Kushner zaaranżował stosunki dyplomatyczne pomiędzy Izraelem a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (ZEA) oraz Bahrajnem i Sudanem, Trump był krytykowany za transakcyjny charakter tych umów. ZEA otrzymały amerykańskie myśliwce F-35, a Sudan został usunięty z listy Departamentu Stanu państw sponsorujących terroryzm.

bEilqTrQ

Nawet Wielka Brytania, rzekomo "wyjątkowy" przyjaciel USA, otrzymuje dwuznaczne sygnały. Boris Johnson wie, że nie może liczyć na umowę handlową, zwłaszcza jeśli na Brexicie traci Irlandia.

Trump z pewnością zostawił po sobie ślad, ale jego wojownicze i nieobliczalne decyzje podjęte w trakcie czterech lat jego pierwszej prezydentury pokazują, że jak dotąd nie opanował sztuki dyplomacji.

Autor: Nic Robertson, International Diplomatic Editor, CNN

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bEilqTsi
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(27)
SZKODA SŁÓW
7 miesięcy temu
Przyjaciół ? jak Niemcy którzy okradali USA NA CĄŁEJ LINII-BUHAHA TO JEST LEWACKEI PODAJŚCIE.
Richardson
8 miesięcy temu
Zdaje sie, ze przeszedl czas blaznow tego swiata. Dano im czas na fikanie, a ze prowadzi to do zguby, zauwazono, ze czas z tym skonczyc. Poczatek chyba na 99% zostal zrobiony, reszta pojdzie w te same slady.
kabareciarz
8 miesięcy temu
Tak prawdę mówiąc to oglądałem Trumpa na równi z Kabaretem Moralnego Niepokoju. Kabaret był tu i tam, Niepokój też a moralność... sami sobie dopowiedzcie.
bEilqTsj
tyle w tem
8 miesięcy temu
Wszyscy wiedzą, że putinizm prędzej czy później skończy się wojną i owszem przygotowują się do tego. Zachód nie jest taki głupi jak Ruscy sobie wyobrażają. Trump or not Trump też niczego nie zmienia.
Robert
8 miesięcy temu
I dlatego mamy chiński covid.
...
Następna strona