Notowania

energetyka
06.06.2019 15:22

Upały w Polsce. Niemcy i Szwedzi ratują nas swoim prądem

Nadeszły upały, a wraz z nimi wzrost zapotrzebowania na moc w systemie energetycznym. Polskie elektrownie produkują mniej energii niż realnie potrzeba. Zabezpieczaniem jest m.in. import energii do naszych sąsiadów.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Upały powodują zwiększenie zapotrzebowania na moc w systemie energetycznym. (Fot: Andrzej Rybczyński)

Przerwy w dostawie i obiorze prądu w przemyśle, wymuszone ograniczenia zużycia w fabrykach, biura bez klimatyzacji, centra handlowe bez świateł, lodówek czy ruchomych schodów. Tak wyglądała sytuacja latem 2015 r. (https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/rekord-zapotrzebowania-na-moc-pse,146,0,2350738.html).

Powtórka tamtych wydarzeń tym razem raczej nam nie grozi - twierdzą eksperci. Głównie za sprawą rozwijanych połączeń transgranicznych. Upały po 30 st. C (podobnie, jak siarczyste mrozy zimą) zwiększają zapotrzebowanie na moc. Zarówno w środę wieczorem, jak i w czwartek przed południem polskie elektrownie wytwarzały mniej megawatów energii elektrycznej niż wynosiło zapotrzebowanie, co potwierdzały dane PSE.

(PSE)
(Fot: PSE/dane systemowe/Raporty dobowe)

Nie jest to jeszcze powód do paniki, do rekordów nam jeszcze daleko, a nasz system zabezpieczają krajowe moce rezerwowe, a przede wszystkim import energii z zagranicy.

Obejrzyj: Czy grozi nam blackout?

Jak wynikało z danych na bieżąco aktualizowanych przez PSE, przez ostatnie dni niemiecki prąd płynął do Polski znacznie przewyższając planowy import.
PSE przekonuje jednak, że sytuacja jest w normie, a wielkość wymiany międzynarodowej w ostatnich dniach nie była wyższa niż zwykle.

Polskę zabezpieczają głównie Szwedzi i Niemcy

- Połączania transgraniczne są zabezpieczaniem dla naszego sytemu. To normalny element współpracy w ramach Unii. W razie konieczności możemy się posiłkować energią innych państw i funkcjonujących jak system naczyń połączonych. Kiedy tam brakuje energii, to ją dostarczamy my, kiedy zaś Polska jest w potrzebie, zwiększamy import z krajów sąsiednich. W każdym z tych państw jest trochę inna struktura wytwarzania energii - w części oparta o wiatraki, w części o gaz, czy inne źródła odnawialne – wyjaśnia w rozmowie z money.pl dr Robert Zajdler, ekspert energetyczny, adiunkt Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej. To właśnie ta współpraca, jego zdaniem, w szczególności poprawiła bezpieczeństwo energetyczne Polski.

(PSE)
(Fot: PSE)

Z danych przekazanych nam przez PSE wynika, że od 2015 roku stale rośnie wymiana handlowa energii elektrycznej w Polsce. Import energii wzrósł przez ostatnie 3 lata z 3,5 TWh (terawatogodzin) do 8,6 TWh. A głównym dostawcą energii jest Szwecja (36 proc.) i w drugiej kolejności Niemcy (22 proc.). Ale prąd płynie do nas również z Litwy, Ukrainy, Czech i Słowacji. My z kolei eksportujemy głównie do Niemiec (34 proc) i w dalszej kolejności na Litwę, do Szwecji, Czech i na Słowację.

Polsce nie grozi blackout?

- Problemem Polski jest wciąż dość jednorodna energetyka, oparta głównie o elektrownie węglowe. W dużej mierze są to bloki mocno wyeksploatowane. To z kolei potęguje ryzyko. Po pierwsze, zwiększa ich awaryjność. Po drugie, technologia ta wymaga dużej ilości wody do chłodzenia. Niższy poziom wód i wysokie temperatury mogą więc powodować ich niewydolność, czego byliśmy świadkiem przed paru laty – zaznacza dr Robert Zajdler.

Jednocześnie uspokaja, że sytuacja uległa znacznej poprawie. - Przez ostatnie lata wiele się nauczyliśmy, a sytuacja uległa zmianie, również za sprawą połączeń transgranicznych. Wypracowaliśmy procedury techniczne, które skuteczniej powalają sobie radzić w razie zagrożenia. Jesteśmy bogatsi o te doświadczania i potrafimy je wykorzystywać – podkreśla ekspert.

O ocenę obecnej sytuacji i prognozę na najbliższe dni poprosiliśmy również specjalistów z PSE. Ci podkreślają w przesłanym nam komunikacie, że "obecnie krajowy system elektroenergetyczny pracuje stabilnie, nie ma poważnych ograniczeń w pracy jednostek wytwórczych ani infrastruktury przesyłowej".

Jak poinformował nas Maciej Wapiński z biura prasowego Polskich Sieci Energetycznych. - Analizy PSE nie wskazują także, by w najbliższym czasie pojawiły się problemy bilansowe, czyli trudności w pokryciu zapotrzebowania na energię elektryczną.

Jak dodaje, gdyby pojawiły się trudności, operator systemu przesyłowego ma szereg narzędzi, które pozwalają na zapewnienie stabilnej pracy systemu.
Zdaniem dr Zajdlera, podobnych kryzysów, takich jak dawniej, nie powinniśmy być świadkami, ale oczywiście zawsze jakieś ryzyko istnieje. - Zwłaszcza dopóki tych wielkich mocy wytwórczych, typu: elektrowni wiatrowych na morzu czy elektrowni gazowych, w systemie nie będzie więcej – podkreśla.

- Konsumpcja energii rośnie rok rocznie 1,5 – 2 proc., ale przez ostatnie dwa lata nie był to wzrost skokowy. Przyzwyczailiśmy się jednak do klimatyzacji czy oświetlenia wymagającego zwiększonego wykorzystania energii elektrycznej. Nasze zapotrzebowanie więc rośnie, a ryzyka kolejnego blackoutu nie możemy całkowicie wykluczyć - przestrzega.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
06-06-2019

kazOOOOOOOOOOOO a Niemcy i Szwedzi tacy beeeeee a tu proszę kupujemy od nich energię i to jeszcze taniej niż nasza.

06-06-2019

AndaTeraz to Niemcy i Europa dobra?

06-06-2019

wwwcaly ten PiS Powodzie i Susze .. no i jeszcze do teg oTANI skandynwski prad, coz kto bogatemu zabroni, ceny energii juz niedlug ow gore o 50%!!! … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (38)