USA opóźniają dostawy Tomahawków dla Japonii. Winny Iran
Jak donosi agencja Bloomberg, dostawy amerykańskich pocisków Tomahawk dla Japonii są zagrożone. Powodem opóźnień jest trwający konflikt zbrojny z Iranem, który błyskawicznie uszczupla rezerwy militarne Waszyngtonu.
Rząd w Tokio otrzymał z Waszyngtonu niepokojące sygnały dotyczące realizacji kluczowego kontraktu zbrojeniowego. Z informacji przekazanych przez agencję Bloomberg, która powołuje się na źródła zaznajomione ze sprawą, wynika, że harmonogram dostaw około czterystu pocisków manewrujących Tomahawk ulegnie znaczącym zakłóceniom. Pierwotnie zakładano, że całe japońskie zamówienie zostanie zrealizowane do marca 2028 roku.
"Gdzie oni byli dwa tygodnie temu?". Kierowcy oceniają decyzję rządu
Sprzęt potrzebny na Bliskim Wschodzie
Główną przyczyną problemów logistycznych jest zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w konflikt na Bliskim Wschodzie. Trwająca amerykańsko-izraelska wojna z Iranem wymaga ogromnych nakładów sprzętowych, co w szybkim tempie wyczerpuje bieżące zapasy magazynowe amerykańskiej armii. Zamiast trafiać do azjatyckich sojuszników, produkowana broń jest na bieżąco wykorzystywana do prowadzonych operacji wojskowych.
Sytuacja ta obrazuje szerszy problem, z jakim mierzy się obecnie amerykańska administracja. Konieczność wsparcia działań zbrojnych przeciwko Teheranowi angażuje zasoby i uwagę Waszyngtonu kosztem innych strategicznych rejonów świata. Jak zauważają dziennikarze Bloomberga, dzieje się to ze szkodą dla budowania przeciwwagi dla Chin, które w amerykańskiej doktrynie pozostają głównym globalnym rywalem.
Japońska tarcza musi poczekać
Dla japońskich sił zbrojnych opóźnienia te stanowią poważne wyzwanie. Pociski dalekiego zasięgu miały być fundamentem nowej, asertywnej strategii obronnej kraju. Tokio planowało wykorzystać ten sprzęt do zbudowania skutecznego potencjału uderzeniowego wobec rosnących zagrożeń w regionie.
Władze Japonii od dłuższego czasu z niepokojem obserwują sytuację geopolityczną w swoim bezpośrednim sąsiedztwie. Zdolność do rażenia celów na dużych dystansach miała być kluczowym argumentem odstraszającym, wycelowanym przede wszystkim w militarystyczne zapędy Korei Północnej oraz rosnącą asertywność Chin na wodach terytorialnych. Obecne opóźnienia zmuszają Tokio do rewizji harmonogramu modernizacji swoich sił zbrojnych.