W Chinach rośnie liczba zakażeń koronawirusem. Pekin nie panuje nad sytuacją

Na początku grudnia chińskie władze zdecydowały się złagodzić politykę walki z pandemią COVID-19 m.in. po masowych protestach związanych utrzymywaniem restrykcyjnej polityki "zero covid". Jednak najnowsze dane pokazują, że wirus mógł wymknąć się spod kontroli – informuje agencja Bloomberg. Szacuje się, że obecnie może dochodzić do nawet do 37 milionów zakażeń dziennie.

CHANGSHA, CHINA - DECEMBER 23: A medical worker distributes free health kit packages for COVID-19 prevention and control at a community health center on December 23, 2022 in Changsha, Hunan Province of China. The first batch of 100,000 free health kit packages have been distributed, each containing 9 tablets of fever reducing drugs and 2 antigen test kits. (Photo by Yang Huafeng/China News Service/VCG via Getty Images)Szybkie zniesienie przez Pekin ograniczeń w ramach polityki Covid Zero mogło doprowadzić do szybkiego rozprzestrzeniania się bardzo zaraźliwych wariantów Omikrona. (Photo by Yang Huafeng/China News Service/VCG via Getty Images)
Źródło zdjęć: © GETTY | China News Service

Według szacunków chińskiego urzędu ds. zdrowia aż 248 mln ludzi, czyli prawie 18 proc., populacji, prawdopodobnie zaraziło się wirusem w pierwszych dniach grudnia. W praktyce może dochodzić do nawet 37 milionów zakażeń dziennie

Jeśli te dane zostaną ostatecznie potwierdzone, wówczas oznaczałoby to, że wskaźnik infekcji byłby wyższy niż poprzedni dzienny rekord wynoszący około 4 miliony, który został ustanowiony w styczniu 2022 r.

Szpitale są już przytłoczone naporem pacjentów

Szybkie zniesienie przez Pekin ograniczeń w ramach polityki Covid Zero, po fali protestów, mogło doprowadzić do szybkiego rozprzestrzeniania się bardzo zaraźliwych wariantów Omikrona w populacji o niskim poziomie naturalnej odporności.

Według szacunków chińskiego urzędu ds. zdrowia ponad połowa mieszkańców prowincji Syczuan na południowym zachodzie Chin oraz stolicy Pekinu może być zarażona.

Bloomberg podaje, że szpitale w głównych chińskich miastach, w tym w Pekinie i Szanghaju, są przytłoczone nagłym wzrostem liczby pacjentów, podczas gdy krematoria z trudem radzą sobie z rosnącą liczbą zgonów.

Nie wiadomo jednocześnie, w jaki sposób Chińczycy opracowali swoje szacunki. Chiński urząd ds. zdrowia nie odpowiedział agencji Bloomberg na prośbę o komentarz w tej sprawie.

Tymczasem Chen Qin, główny ekonomista w firmie konsultingowej MetroDataTech, przewiduje, że obecna fala zachorowań w Chinach osiągnie szczyt w większości miast między połową grudnia a końcem stycznia.

Epidemia rozprzestrzenia się także na wiejskie obszary Chin, co jest o tyle zagrożeniem, że często brakuje tam odpowiednich służb medycznych.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Chiny wybrały w Europie cztery kraje. "Współpracują tylko z najsilniejszymi partnerami"

Obecna fala może spowodować w Chinach dwa miliony dodatkowych zgonów

Eksperci już ostrzegają, że obecna fala zachorowań może okazać się katastrofalna dla chińskiego systemu opieki zdrowotnej, co w konsekwencji może doprowadzić do olbrzymiej liczby ofiar śmiertelnych.

Według analiz przytaczanych przez Reutera, łącznie obecna fala zakażeń w Chinach może spowodować nawet dwa miliony dodatkowych zgonów. Wynika to z listopadowej analizy Centrum Kontroli Chorób z prowincji Guangxi, w której przewiduje się, że łącznie może zachorować na COVID-19 w krótkim czasie 233 mln Chińczyków.

Do tej pory według oficjalnych danych od początku pandemii pod koniec 2019 roku w Chinach z powodu koronawirusa zmarło w sumie tylko 5,2 tys. osób.

Wybrane dla Ciebie