Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Bezwarunkowy dochód podstawowy. Czy Polska powinna pójść w ślady Finlandii?

Bezwarunkowy dochód podstawowy. Czy Polska powinna pójść w ślady Finlandii?

 

Przynajmniej połowa Polaków chciałaby zarabiać 3400 zł na rękę. Finlandia będzie taką kwotę rozdawać obywatelom za darmo. Dokładnie 800 euro. Dostaną wszyscy - nieważne pracują czy nie. Czy Polska też powinna pójść w ślady krajów wprowadzających dochód bezwarunkowy? Eksperci nie są jednomyślni. - Powinniśmy się nad tym zastanowić - mówi prof. Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej. - To szerzenie ciemnoty umysłowej - irytuje się z kolei Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

 

Idea bezwarunkowego dochodu podstawowego (z ang. UBI) nie jest nowa, w ekonomii pojawiała się już w połowie XX wieku. Jednak jeszcze nigdy żadne państwo nie zdecydowało się na wprowadzenie go w czystej formie.

A ta zakłada, że pieniądze od państwa dostają wszyscy, bez żadnych warunków. Nie na dziecko, nie dla najbiedniejszych, nie dla rodzin wielodzietnych, imigrantów, studentów, cyklistów ani samotnych matek. Dla wszystkich. Wystarczy sam fakt narodzin, żeby mieć prawo do pomocy publicznej. Co ciekawe, mieliby ją otrzymać nie tylko ludzie w wieku produkcyjnym czy pełnoletni. Dostałyby nawet dzieci i emeryci. Czy takie rozwiązanie jest w ogóle realne?

Jak wskazuje prof. Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej, który w swojej pracy zajmuje się właśnie zagadnieniem bezwarunkowego dochodu podstawowego, pomysł próbowano wprowadzić już wielokrotnie, ale nigdzie do końca się to nie udało. Obecnie najbliżej czystej formy jest system funkcjonujący na Alasce. Tam mieszkańcy z utworzonego przez władze funduszu otrzymują po 2 tysiące dolarów miesięcznie.

Pomysł dotarł też do Europy, gdzie, jak się wydaje, jest bardzo bliski wprowadzenia. Pilotażowy program tego typu już funkcjonuje w holenderskim Utrechcie, ale niedługo dołączy do niego cały kraj. To wydarzenie bez precedensu w światowej gospodarce.

800 euro miesięcznie dla Finów

Szlaki przeciera Finlandia. Kraj tysiąca jezior będzie pierwszym na świecie państwem gwarantującym każdemu swemu obywatelowi bezwarunkowy dochód podstawowy. Plany wprowadzenia takiego instrumentu przedstawił w listopadzie ubiegłego roku fiński zakład ubezpieczeń społecznych KELA.

Według tych planów zamiast różnych obecnych zasiłków każdy Fin niezależnie od poziomu swych dochodów otrzymywałby co miesiąc z budżetu wolną od podatku kwotę 800 euro. W skali całego państwa oznaczałoby to wydatek 52,2 mld euro rocznie.

Proponowane przez KELA rozwiązanie ma wejść w życie w listopadzie 2016 roku, ale najpierw w wersji pilotażowej, przewidującej wypłacanie tylko 550 euro miesięcznie przy utrzymaniu części dotychczasowych świadczeń.

- Czasami dobrze jest myśleć o alternatywach, nawet tych radykalnych - komentuje w rozmowie z money.pl prof. Ryszard Szarfenberg. - W takiej sytuacji widzimy wady obecnego systemu. Często zasiłki otrzymują bowiem nie tylko ci, którzy ich naprawdę potrzebują. Z kolei najbiedniejszych czasem nawet mimo pomocy nie stać na zaspokajanie podstawowych potrzeb.

Również Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha cieszy się, że o takich pomysłach się mówi, ale z zupełnie innych powodów. - Dzięki temu widać absurdalność takich rozwiązań. To szerzenie ciemnoty umysłowej - nie przebiera w słowach. - Taki bezwarunkowy dochód to nic innego jak zasiłek, tylko ładnie nazwany. Możemy to porównać do socjalizmu i powiedzieć: "u nas też jest demokracja, tyle, że socjalistyczna". To tylko kwestia nazewnictwa.

Jego zdaniem zasiłki niszczą struktury społeczne. - Dzieci widzą rodziców, którzy zamiast pracować siedzą na zasiłku, bo im tak wygodniej. I potem powielają te wzorce w swoim dorosłym życiu - twierdzi Sadowski.

W Szwajcarii 2,5 tysiąca franków

Kolejnym krajem, w którym wpadli na taki pomysł jest Szwajcaria. Obywatele tego kraju mają się w tej sprawie wypowiedzieć 5 czerwca w specjalnie zorganizowanym referendum.

Jak podaje tamtejszy portal The Local, każdy Szwajcar miałby według pomysłu zgłoszonego przez tamtejszych naukowców otrzymywać co miesiąc 2500 franków, niezależnie od dochodu, sytuacji materialnej czy rodzinnej. Swoje otrzymałyby również dzieci. Dla niepełnoletnich obywateli przewidziana jest bowiem stawka 625 franków co miesiąc.

Pomysłodawcy zaznaczają, że chcą w ten sposób skończyć z powiązaniem pracy i dochodu tak, żeby również bezrobotni mogli mieć zagwarantowane pieniądze na godne życie. Na takie stwierdzenia nie godzi się jednak Andrzej Sadowski. - Dochód zapewnia praca. Jedno i drugie są ze sobą nierozerwalnie związane praktycznie od zawsze - denerwuje się. - Zamiast dawać zasiłki, lepiej zmniejszyć obciążenia pracy i nie zabierać ludziom prawie połowy pensji w formie podatków czy składek.

Koszty takiego rozwiązania są szacowane na ponad 200 miliardów franków szwajcarskich. Trzy czwarte miałoby pochodzić z podatków, a reszta - z systemu ubezpieczenia społecznego.

Jak jednak informuje The Local, nie zanosi się na to, by pomysł zyskał uznanie obywateli Szwajcarii. W sondażach prawie 60 procent mieszkańców tego kraju przyznaje, że nie wierzy we wprowadzenie gwarantowanego dochodu podstawowego. Jako argument podają nie tylko koszty, ale też spodziewają się, że na takiej reformie ucierpiałby rynek pracy. Wiele osób zamiast pracować, utrzymywałaby się bowiem z pieniędzy od państwa.

Z takim argumentem nie zgadza się jednak prof. Ryszard Szarfenberg. - Nie można tak zero-jedynkowo na to patrzeć, że albo pracujemy od rana do nocy, albo nie pracujemy wcale - komentuje. - Można przecież zdecydować się na pracę w niepełnym wymiarze czasowym. Te pieniądze pozwoliłyby wielu ludziom wziąć pół etatu, a zaoszczędzony w ten sposób czas mogliby oni wykorzystać na rozwijanie swoich umiejętności, zainteresować czy pełnienie roli społecznych.

Polska powinna się zastanowić

- Byłbym za tym, żebyśmy się zastanowili nad wprowadzeniem tego pomysłu w Polsce - apeluje prof. Szarfenberg, ale od razu zaznacza, że na razie i tak nie ma o czym mówić. - Żeby móc się mocniej ustosunkować, to trzeba mieć konkretne propozycje na stole, a takich póki co nie widać.

Podstawowym zarzutem, który podnoszą przeciwnicy UBI, są koszty takiego przedsięwzięcia. Polska miała problem z wysupłaniem 20 miliardów złotych na program Rodzina 500+, a co dopiero na takie przedsięwzięcie. Szwajcaria (jeśli obywatele zagłosują tak w referendum) wyda na to 200 miliardów franków, czyli prawie połowę rocznego polskiego PKB.

Przykład 500 złotych na dziecko przywołuje również prof. Szarfenberg. Twierdzi, że gdyby program obowiązywał na każde dziecko, to można by go nazwać quasi-dochodem gwarantowanym. Przyznaje też, że konsekwencje finansowe wprowadzenia bezwarunkowego dochodu są olbrzymie i wymagałyby bardzo dużych zmian i zgody wszystkich partii politycznych.

- Pamiętajmy, że państwo nie ma absolutnie własnych pieniędzy i każdy nowy zasiłek oznacza podniesienie podatków lub innych opłat - przypomina z kolei Andrzej Sadowski i ponownie apeluje, żeby zamiast dawać zasiłki, zmniejszyć obciążenie pracy. - Taki Fin, żeby otrzymać od państwa 800 euro, będzie musiał mu najpierw te pieniądze w różnej formie oddać. A być może i więcej, bo przecież musi też zapracować na przykład na bezrobotnego sąsiada.

Jeszcze inna kwestia to problemy dla rynku pracy w momencie wprowadzenia dochodu gwarantowanego. - Jeśli obywatel Finlandii otrzyma od państwa 800 euro za siedzenie w domu i niepracowanie, to ile musiałby dostać, żeby chciało mu się wyjść z domu? - pyta Andrzej Sadowski.

Problem zauważa prof. Szarfenberg, ale jego zdaniem rozwiązaniem będzie ustalenie odpowiedniej granicy takiej pomocy państwa. Nie chodzi bowiem o to, żeby te pieniądze zaspokajały wszystkie potrzeby obywateli, ale pozwalały na zapewnienie niezbędnego minimum.

Zdaniem ekonomisty przy optymalnym ustaleniu kwoty chęć do pracy nie powinna tak mocno osłabnąć. - Motywacja spadnie tylko u tych, którzy wykonują najprostsze i najsłabiej płatne prace - twierdzi ekspert. - Pracodawcy w takim przypadku będą mieli dwa wyjścia - albo zwijają interes albo podnoszą wynagrodzenia.

Dzieci i emeryci też dostają

Pomysł wprowadzenia UBI na terenie całej Unii Europejskiej padł w połowie 2013 r. Podpisy pod postulatem wprowadzenia gwarantowanego dochodu minimalnego na terenie całej Unii Europejskiej zaczęli zbierać lewicowi politycy w ramach Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej. W Polsce twarzą akcji został Ryszard Kalisz. - Na podstawie Traktatu z Lizbony zainicjowane zostało przez naszych współpracowników z Niemiec działanie na rzecz obywatelskiej inicjatywy dla ustanowienia minimalnego dochodu gwarantowanego - tłumaczył. Pytany, ile miałby wynieść w Polsce dochód podstawowy, zaznaczył, że w jego opinii między 1000 a 2000 zł.

Kontrowersyjne jest też przekazywanie gwarantowanego dochodu dzieciom i emerytom. - W Wielkiej Brytanii kiedyś był pomysł, żeby pieniądze, które otrzymają dzieci, były gromadzone na specjalnym koncie i przekazywane im dopiero w momencie uzyskania pełnoletniości - tłumaczy prof. Szarfenberg. - To pozwalałoby młodzieży na dobry start w dorosłe życie, ze sporym kapitałem na przykład na zakup mieszkania.

Inne rozwiązanie zakłada natomiast, żeby dochód gwarantowany dla rodziców uwzględniał już potrzeby związane z wychowywaniem dzieci lub by nieletni otrzymywali zaledwie ułamek tego, co dorośli - tak jak proponują to w Szwajcarii.

Z kolei przekazywanie pieniędzy emerytom po przekroczeniu pewnego wieku to nie jest nowy pomysł. - W Nowej Zelandii taki system funkcjonuje i pieniądze dostaje każdy, niezależnie od stażu pracy czy zarobków we wcześniejszych latach. To jest coś, co my nazywamy "emeryturą obywatelską" - mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha, które od lat proponuje wprowadzenie takiego świadczenia. - Ludzie nie mogą pracować przez tyle lat i później żyć z fotosyntezy. Nie wystarczy wyjść na słońce i tak się odżywiać, a dzisiejsze emerytury niestety często by do tego zmuszały.

Próby już były

Światowa gospodarka zna już próby częściowego wdrożenia pomysłu. Jak wskazuje prof. Ryszard Sarfenberg, takie działania były już podejmowane w latach 70. ubiegłego stulecia, przede wszystkim w krajach Ameryki Północnej - Stanach Zjednoczonych i Kanadzie (ostatnio wysiłki w tym kierunku podejmuje właśnie kanadyjska prowincja Ontario).

Później idea bezwarunkowego dochodu podstawowego rozprzestrzeniła się też na inne kontynenty. W Indiach pomysł forsował Guy Standing, brytyjski ekonomista uznawany za "ojca" UBI, aktywnie działający na rzecz jego wprowadzenia. Z kolei w Australii od lat wprowadzenia takiej pomocy państwa domaga się Partia Zielonych.

Do tego prof. Szarfenberg dodaje również Brazylię, Meksyk oraz niektóre kraje afrykańskie. - Tam jednak nie był to dochód bezwarunkowy, bo pieniądze otrzymywali na przykład ci, którzy byli pod regularną opieką lekarzy lub wykonywali obowiązkowe szczepienia - kończy prof. Ryszard Szarfenberg.
szwajcaria, pomoc społeczna, zasiłek, finlandia, bezwarunkowy dochód podstawowy
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
NIE SKORZYSTAŁEM NA TRANSORMACJI W POLSCE
78.8.116.* 2017-09-16 01:24
W związku, z tym, że mi nie zmieścił się mój wyjątkowo długi wpis, publikuję poniżej jego drugą dalszą część :

( . . . )
TO ZASKAKUJĄCE, ŻE W TYCH KRAJACH, GDZIE JEST TAK MOCNO PRZEROŚNIĘTY, ROZPIESZCZAJACO ROZBUDOWANY SOCJAL, GDZIE LUDZIE SA WSPOMAGANI POTĘŻNIE PRZEZ PAŃSTWO, TO WŁAŚNIE TE KRAJE SĄ SILNIEJSZE GOSPODARCZO, LEPIEJ PRZĘDĄ GOSPODARCZO OD POLSKI. I TAM JAKOŚ NIKT NIE MÓWI, ZE JAKBY BYŁ POTĘŻNY SOCJAL, TO KTO BY PRACOWAŁ???? TYLKO TE KRAJE ROZWIJAJĄ SIE LEPIEJ OD KRAJÓW, W KTÓRYCH NIE MA PRAKTYCZNIE ZADNEGO SOCJALU. TO WŁAŚNIE BOGATY, DUŻY SOCJAL POWODUJE ROZWÓJ SPOŁECZEŃSTW, ROZWÓJ DOBROBYTU I POMYŚLNOŚCI LUDZI, NIE WYSTAWIA ICH NA PASTWĘ LOSU I NA ŁASKĘ DRAPIEŻNEGO KAPITALIZMU I POZWALA TYM KRAJOM SZYBCIEJ SIĘ ROZWIJAC I BOGACIĆ, BUDOWAĆ SWĄ POMYŚLNOŚĆ!!!
A JAKOŚ BRAK SOCJALU WCALE NIE PRZYSPIESZA W POLSCE JEJ ROZWOJU, TYLKO POWODUJE MNÓSTWO NIESZCZĘSĆ LUDZKICH. LUDZIE SA ZMUSZANI DO BRANIA NIEKORZYSTNYCH DLA SIEBIE LICHWIARSKICH POŻYCZEK WYSOKOOPROCENTOWANYCH I POTEM WPADAJĄ W TZW.:"PĘTLĘ FINANSOWĄ", CO KOŃCZY SIĘ KOMORNIKIEM, DŁUGAMI I SAMOBÓJSTWAMI!!!!
A W NORMALNYM KRAJU, GDZIE MIELIBY DUŻY SOCJAL, POSZLIBY DO PAŃSTWA PO PIENIĄDZE W TRUDNEJ SYTUACJI I NIE MUSIELI SIĘ ZADŁUŻAĆ. TAK BOGACĄ SIĘ SPOŁECZEŃSTWA NA ZACHODZIE, A W POLSCE WCIĄŻ BIEDA I NIEDOSTATEK I TAKIE PROVIDENTY SIĘ TYLKO BOGACĄ I WYWOŻĄ OGROMNE ZYSKI DO SWEJ CENTRALI W WIELKIEJ BRYTANII. A POLACY POZBAWIENI DOBRZE PŁATNEJ PRACY, SOCJALU, ZADŁUŻAJĄ SIĘ I EMIGRUJĄ, WSZYSTKO DZIAŁA "NA OPAK". A NIEKTÓRZY FACHOWCY OD EKONOMII JESZCZE WYGARNIAJĄ POLAKOM, ZE ONI NIE OSZCZĘDZAJĄ NA EMERYTURĘ. A Z CZEGO MAJĄ ODKŁADAĆ Z BIEDY PRACOWNICZEJ Z NAJNIŻSZEJ KRAJOWEJ. JAK PODAJĄ RÓZNE ŹRÓDŁA TO W POLSCE JEST NAJWIĘCJE TZW. "BIEDAPRACUJĄCYCH" OSÓB W EUROPIE, CZYLI TAKICH, KTÓRZY POMIMO, ZE PRACUJĄ, SĄ AKTYWNI ZAWODOWO, ŻYJĄ W NIEDOSTATKU I BIEDZIE. TO TAKA POLSKA SPECJALNOŚĆ.

NIE WIDZĘ ŻADNYCH PRZECIWWSKAZAŃ DO URUCHOMIENIA W POLSCE TAKIEGO DOCHODU GWARANTOWANEGO. PRZED "500+", TEŻ MÓWILI, ZE LUDZIE BĘDĘ PILI ZA TE PIENIĄDZE, A NIE CHODZILI DO PRACY I GROZI POLSCE UPADEK.
NIE MOGĘ CZYTAĆ TYCH BZDUR PANA ANDRZEJA SADOWSKIEGO, KTÓRY GŁOSI ZŁY WPŁYW BEZPIECZEŃSTWA SOCJALNEGO POLAKÓW W POSTACI DOCHODU GWARANTOWANEGO NA SPOŁECZEŃSTWO. OD RAZU MI SIĘ PRZYPOMINAJA TE SAME BZDURY, KTÓRE SŁYSZAŁEM PRZED WPROWADZENIEM W POLSCE "500+". MY JAKO CAŁY NARÓD PORADZIMY SOBIE Z TYM NOWYM WYZWANIEM. W KOŃCU W POLSCE PODOBNO BUDUJEMY TZW. : "SPOŁECZNĄ GOSPODARKĘ RYNKOWĄ", WIĘC TO NIE MOŻE BYC TAK JAK OBECNIE ZE RZESZE MOICH KRAJAN SA POZBAWIENI MINIMALNEGO DOCHODU I MUSZĄ BYĆ NA ŁASCE DZIADOWSKICH PRACODAWCÓW.

CZĘSTO W SPECJALNYCH STREFACH EKONOMICZNYCH W POLSCE POJAWIAJĄ SIĘ NIE INWESTORZY TYLKO KOLONIZATORZY, KTÓRZY SĄ POZWALNIANI Z PODATKÓW, LUDZI ZATRUDNIAJĄ NA UMOWACH ŚMIECIOWYCH, ZA ŚMIECIOWE PENSJE I WSZYSTKIE ZYSKI WYWOŻĄ DO SPÓŁEK MATEK NA ZACHODZIE, ŚMIEJĄC SIĘ Z NASZEGO KRAJU, ŻE TAK SIĘ DAJE OKRADAĆ.

W OGÓLE Z POLSKI ZROBIONO TAKĄ KOLONIĘ DO WYZYSKU DLA ZACHODU I CI EKSPERCI ZALEŻNI OD KAPITAŁU ZACHODNIEGO BĘDĄ WYLI, ŻE TAKI DOCHÓD TO NIE DLA POLSKI.
NIE BĘDĄ CHCIELI NAM NA TO POZWOLIĆ, ŻEBY POLACY STAWALI SIĘ NIEZALEŻNI, BY PRZESTALI ŻYĆ JAK W KOLONI BEZ SOCJALU NA ŁASCE TAKICH ZAGRANICZNYCH KOLONIZATORÓW, ANIE INWESTORÓW.
W TYM ROKU MAMY W BUDŻECIE OGROMNĄ NADWYŻKĘ BUDŻETOWĄ - JESTEŚMY CORAZ BLIŻEJ WPROWADZENIA W KRAJU TAKIEGO DOCHODU GWARANTOWANEGO. JESZCZE WPROWADZI SIĘ PODATEK OD ROBOTÓW I ZA JAKIŚ CZAS BĘDĄ PIENIĄDZE NA TAKI DOCHÓD GWARANTOWANY.

PO WPROWADZENIU TAKIEGO DOCHODU GWARANTOWANEGO ZA JAKIŚ CZAS BĘDZIEMY SIĘ DZIWIĆ, ZE BYŁY KIEDYŚ W OGÓLE TAKIE CZASY, ŻE NIE BYŁO TAKIEJ MINIMALNEJ, BEZWARUNKOWEJ PENSJI DLA KAŻDEGO ŻYJĄCEGO, ŻE KIEDYŚ LUDZIE TO MIELI CIĘŻKO, ŻE BYLI WYSTAWIENI NA TAKIE NIEBEZPIECZEŃSTWO JAK ZOSTANIE BEZ GROSZA PRZY DUSZY I ŻEBRANIE NA ULICACH. BĘDZIE NIE DO POMYŚLENIA, ŻE TAKIE CZASY BYŁY, ZE LUDZIE SPOKOJU NIE MIELI CIĄGLE SIĘ MARTWILI SKĄD BRAĆ PIENIĄDZE, A TYM BARDZIEJ W POLSCE, GDZIE NIE BRAKUJE DOBRYCH UCZCIWYCH PRACODAWCÓW, A RYNEK PRACY PRZECHOWUJE W SOBIE TAKICH PRACODAWCÓW, KTÓRZY NAWET JEDNEGO DNIA NIE POWINNI BYĆ PRACODAWCAMI, BO POTRAFIĄ PCHAĆ KASĘ TYLKO DO SWEJ KIESZENI, A LUDZI TRAKTOWAĆ JAK NIEWOLNIKÓW.

JESTEM PEWNY, ŻE TAKI DOCHÓD POMÓGŁBY POLSKIEJ RZECZYWISTOŚCI CHOĆ TROCHĘ BARDZIEJ SIĘ UCYWILIZOWAĆ.

SAM PISARZ STANISŁAW LEM PRZEWIDYWAŁ, ŻE Z CZASEM W MIARĘ ROZWOJU EKONOMICZNEGO LUDZIE NIE BĘDĄ MUSIELI AŻ TYLE PRACOWAĆ, BĘDĄ PRACOWALI MNIEJ I LEPIEJ ŻYLI. MAMY SZCZĘŚCIE DOŻYĆ TAKICH CZASÓW, GDY ROBOTY ZACZYNAJĄ BYĆ OPODATKOWYWANE I ZABIERAĆ LUDZIOM PRACĘ I PRACOWAĆ NA NICH.

PRZY DOCHODZIE GWARANTOWANYM NIKT NIKOMU NIE BĘDZIE ZABRANIAŁ PRACOWAĆ, BĘDZIE MOŻNA SPOKOJNIE SOBIE DORABIAĆ DO TAKIEGO DOCHODU PODSTAWOWEGO, BO KAŻDY CHCE ŻYĆ NA JAK NAJLEPSZYM POZIOMIE, A NIE ZADOWALAĆ SIĘ MINIMUM, JAK MOŻE SIĘGNĄĆ PO WIĘCEJ!!!!!!!!!!!

RZUCAM ZATEM POWAŻNE WYZWANIE:

WPROWADŹMY W POLSCE JAKO W PIERWSZYM KRAJU "ZZA ŻEL
NIE SKORZYSTAŁEM NA TRANSFORMACJI W POLSCE
78.8.116.* 2017-09-16 01:06
ŚWIAT CYWILIZOWANY IDZIE W KIERUNKU DOCHODU GWARANTOWANEGO, CZY TO SIĘ KOMUŚ PODOBA, CZY NIE PODOBA. ROZWÓJ CYWILIZACYJNY PAŃSTW WYMUSZA POWAŻNE ZABEZPIECZENIE SOCJALNE BYTU OBYWATELI.

TYM BARDZIEJ W KAPITALIŹMIE, GDZIE NIE KAŻDY MA TAKĄ SAMĄ ZARADNOŚĆ ŻYCIOWĄ I NIE POTRAFI SAM O SIEBIE ZADBAĆ, BO KAPITALIZM PREFERUJE I WYNAGRADZA ODWAŻNYCH, PRZEBOJOWYCH, POMYSŁOWYCH. A CO JEŚLI KTOŚ JEST MNIEJ SPRYTNY??
MA BYĆ NA STRACONEJ POZYCJI?

NIE MOŻE BYĆ TAK, BY LUDZIE BYLI POZBAWIENI TAKIEGO DOCHODU GWARANTOWANEGO I ZMUSZENI DO BYCIA NA ŁASCE RÓŻNYCH CWANIAKÓW-PSEUDOPRACODAWCÓW, KTÓRZY WYZYSKUJĄ, OSZUKUJĄ SWOICH PRACOWNIKÓW I ZATRUDNAIJĄ ICH NA SMIECIOWYCH UMOWACH I NA ŚMIECIOWYCH STAWKACH. UWIERZCIE MI, ŻE WTEDY ODECHCIEWA SIĘ KAŻDEMU PRACY I WCALE TO NIE ŚWIADCZY O LENISTWIE, TYLKO O TYM, ŻE CZŁOWIEK U WIELU POLSKICH I ZAGRANICZNYCH PRACODAWCÓW CZUJE SIĘ JAK ŚCIERA DO ZMYWANIA PODŁÓG I DO TEGO SŁYSZY OD PSEUDOPRACODAWCY-CWANIAKA, ŻE MA SIĘ CIESZYĆ, ŻE MA W OGÓLE ROBOTĘ.

A TAK GDYBY W POLSCE BYŁ DOCHÓD GWARANTOWANY, TO BY CZŁOWIEK NIE CZUŁ SIĘ ZASTRASZONY PRZEZ TAKIEGO PSEUDOPRACODAWCĘ (KTÓRY PŁACIĆ NIE CHCE, ALE WYMAGAĆ BARDZO CHCE I WYDAJNOŚCI I SUMIENNOŚCI I WSZYSTKIEGO!!!) I BYŁBY NIEZALEŻNY, MÓGŁBY TWARDO POSTAWIĆ NA SWOIM, DOMAGAC SIĘ LEPSZEGO TRAKTOWANIA W PRACY.
A GDYBY JEGO POSTULATY LEPSZEJ PRACY NIE BYŁY SPEŁNIONE, MÓGŁBY JĄ RZUCIĆ BEZ OBAWY, ŻE BĘDZIE UMIERAŁ Z GŁODU. LUDZIE NIE WISIELI BY NA ŁASCE, "WIDZI MI SIĘ", UTRZYMANIU TAKICH PSEUDOPRACODAWCÓW, KTÓRZY LUDŹMI WYWIJAJĄ W TĘ I WE W TĘ, BEZ SZACUNKU DO LUDZI PRACY.

A TAKI DOCHÓD GWARANTOWANY UZDROWIŁBY W POLSCE STOSUNKI PRACY. I WIĘCEJ LUDZI BY PODJĘŁO PRACĘ, BO BY SIE CZULI PANAMI SYTUACJI, A NIE ZASTRASZONYMI MURZYNAMI DO ROBOTY "ZA MISKĘ RYŻU" - JAK W "KRAJACH TRZECIEGO ŚWIATA". TAKICH PSEUDOPRACODAWCÓW W POLSCE JEST ZATRZĘSIENIE. TO NIENORMALNE, ŻEBY AŻ 70 % POLSKIEGO SPOŁECZEŃSTWA ZARABIAŁO NAJNIŻSZĄ KRAJOWĄ.
I SKĄD TU BRAĆ ENTUZJAZM DO PRACY???????!!!!!!

CI, CO NIE CHCĄ PŁACIĆ, ALBO NIE MAJA Z CZEGO, BO PROWADZĄ NIEDOCHODOWĄ DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZĄ POWINNI ZNIKNĄĆ Z POLSKIEGO RYNKU PRACY, A NA ICH MIEJSCE POWINNI PRZYJŚĆ BARDZIEJ PRZEBOJOWI, CO BĘDĄ MIELI BARDZIEJ DOCHODOWY BIZNES I BĘDĄ OFEROWALI LUDZIOM LEPSZE WARUNKI PRACY I PRZEDE WSZYSTKIM PŁACY.

W POLSKICH WARUNKACH WRĘCZ KONIECZNE JEST WPROWADZENIE TAKIEGO POWSZECHNEGO DOCHODU, BY CZŁOWIEK PRZESTAŁ CZUĆ NA SOBIE NIEWOLNICZY ODDECH PSEUDOPRACODAWCY NA SWYCH PLECACH STAŁ SIĘ BARDZIEJ NIEZALEŻNY I SZCŻĘŚLIWY.

A W MIARĘ POLEPSZANIA SIĘ ZAROBKÓW I STOSUNKÓW PRACY W POLSCE BĘDZIE ROSŁO ZATRUDNIENIE I ZADOWOLENIE Z PRACY.

TAK JAK WIELU LUDZIOM WYDAWAŁO SIĘ NIEMOŻLIWE WPROWADZENIE W POLSCE "PROGRAMU 500+", ŻE TO BĘDZIE KATASTROFA DLA BUDŻETU I DLA RYNKU PRACY, TAK SAMO BĘDZIE Z DOCHODEM GWARANTOWANYM, PO MARUDZENIU I KRYTYKI ZE STRONY RÓŻNYCH MYLĄCYCH SIĘ NIBY EKSPERTÓW, BĘDZIE SPOKOJNIE FUNKCJONOWAŁ TAKI DOCHÓD W POLSCE.

TRZEBA IŚĆ Z POSTĘPEM, A NIE POZBAWIAĆ LUDZI MINIMUM DO ŻYCIA I SKAZYWAĆ ICH NA PONIEWIERKĘ U WYKORZYSTUJĄCYCH ICH RÓŻNEJ MAŚCI CWANIAKÓW NA NICH SIĘ BOGACĄCYCH. W POLSCE TAKICH ŻAŁOSNYCH PSEUDOPRACODAWCÓW JEST TYLU, ŻE TU SIĘ NAWET NIKOMU NIE CHCE EMIGROWAĆ ZA PRACĄ.

ROBIĄ TO TYLKO DESPERACKO UKRAIŃCY I TO TYLKO DLA TEGO, ŻE MAJĄ U SIEBIE WOJNĘ, A I TAK CORAZ CZĘSCIEJ CHCA JECHAĆ DO NIEMIEC, BO TAM DA SIĘ ŻYĆ, NIE TAK JAK U NAS.
W NIEMCZECH JEST O WIELE WIĘKSZY SOCJAL NIŻ U NAS I JAKOŚ NIE SŁYCHAĆ, BY LUDZIE MASOWO RZUCALI MIEJSCA PRACY I SZLI NA NIEMIECKI SOCJAL, A GOSPODARKA NIEMIEC PRZEZ TO SIĘ KURCZYŁA I POGRĄŻAŁA. TO DZIAŁA INACZEJ - LUDZIOM LEPIEJ SIĘ ŻYJE, SĄ BEZPIECZNI EKONOMICZNIE, PRACUJĄ NORMALNIE, POMIMO, ŻE MOGLIBY SIEDZIEĆ NA BEZROBOCIU.
TAM W NIEMCZECH MOGLIBY NIEMCY MASOWO NIE PRACOWAĆ TYM BARDZIEJ, ŻE TAM WYSTARCZY TYLKO 5 LAT, BY MIEĆ EMERYTURĘ MINIMALNĄ, KTÓRA POZWALA NORMALNIE BEZ LUKSUSÓW ŻYĆ NA EMERYTURZE. A W POLSCE STARE DZIADKI SZUKAJĄ BYLE JAKIEJ PRACY, BY PRZEŻYĆ NA TYCH POLSKICH TRAGICZNYCH EMERYTURACH, ZAMIAST TAK JAK NA ZACHODZIE JEŹDZIĆ PO ŚWIECIE, NA WCZASY, ZWIEDZAĆ, ROZRYWAĆ SIĘ I MIEĆ COŚ Z TEGO ŻYCIA, TO MAJĄ ROBOTĘ U POLSKIEGO, LUB ZAGRANICZNEGO WYZYSKIWACZA NA STREFIE EKONOMICZNEJ, CZY POZA NIĄ W POLSCE.
NIE MOŻE TAK DALEJ BYĆ W TYM KRAJU, BO TEN KRAJ NIE BĘDZIE PRZYCIĄGAŁ LUDZI DO ŻYCIA W NIM, TYLKO ZNIECHĘCAŁ KOLEJNE POKOLENIA, WYLUDNIAŁ SIĘ I ZMUSZAŁ DO EMIGRACJI, ZAMIAST ŚCIĄGAĆ TU LUDZI, BO NAM SIĘ STARZEJE SPOŁECZEŃSTWO. TU NAWET PROGRAM 500+ NIC NIE POMOŻE, BO TO CO SIĘ WIĘCEJ TU URODZI DZIECI PRZEZ TEN PROGRAM I TAK TE DZIECI STĄD UCIEKNĄ ZA GRANICĘ, TAM GDZIE DA SIĘ ŻYĆ.

TRZEBA RADYKALNIE PODNIEŚC STOPĘ ŻYCIOWĄ POLAKÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

NIE MA INNEGO WYBORU, TRZEBA SZYBKO POPRAWIAĆ ŻENUJĄCO NISKI STANDARD ŻYCIA DLA LUDNOŚCI W POLSCE, BO GROŻĄ I NAM KOLEJNE ODPŁYWY OSÓB PRACUJĄCYCH DO KRAJÓW BARDZIEJ PRZYJAZNYCH LUDZIOM.

TO ZASKAKUJĄCE, ŻE W TYCH KRAJACH, GDZIE JEST TAK MOCNO PRZEROŚNIĘTY, ROZPIESZCZAJACO ROZBUDOWANY SOCJAL, GDZIE LUDZIE SA
D.
195.116.62.* 2017-05-27 08:18
Szkoda, że to tylko marzenia:) Ilu Polaków by się odstresowało mając kase i nie martwiąc się o nic.Tak skupić się na swoim hobby i robić co się lubi. Pracować wedle uznania, tyle, ile potrzeba.
Zobacz więcej komentarzy (441)