Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Marnowanie żywności w Polsce. Senat chce nakłonić sklepy do oddawania jedzenia

Marnowanie żywności w Polsce. Senat chce nakłonić sklepy do oddawania jedzenia


Sklepy będą miały nowe obowiązki – mają przekazywać żywność o bliskim terminie przydatności organizacjom pożytku publicznego. Jeśli tego nie zrobią, zapłacą kary. Celem nowych przepisów, nad którymi pracuje Senat, jest ograniczenie marnowania żywności. A problem jest duży, bo rocznie wyrzucamy do śmieci około 9 mln ton jedzenia.

Problem marnowania żywności nie dotyczy tylko Polski. Jak donosiły niedawno światowe media, około połowy uprawianych w Stanach Zjednoczonych owoców i warzyw nigdy nie trafi do sklepów. Prosto z pola pojadą na wysypiska śmieci. O ile ktokolwiek je zbierze, a nie zostawi, by zgniły na polu. Dlaczego się tak dzieje? Otóż te przeznaczone na śmietnik jabłka, marchewki czy ziemniaki nie spełniają wymogów estetycznych. Są krzywe, nierównomiernie zabarwione, bulwiaste. A takich sklepy nie chcą. - Jeżeli nasze produkty nie są doskonałe, to są odrzucane – mówi cytowany przez "Guardian" dostawca warzyw i owoców z południa Stanów Zjednoczonych.

Co począć z krzywym ogórkiem

- Problem jest duży i dotyczy nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale także Europy i Polski – mówi w rozmowie z money.pl Maria Kowalewska z Federacji Polskich Banków Żywności. – Wystarczy się przejść po sklepach, żeby zobaczyć, że wszystkie owoce i warzywa są tam idealne albo zbliżone do ideału. A każdy, kto ma ogródek, wie, że nie wszystkie warzywa takie wyrastają. Na przykład ogórki – mogą urosnąć okrągłe. - W sklepie okrągłych ogórków nie ma – dodaje. Jak wyjaśnia, dystrybutorzy żywności tłumaczą, że muszą odbierać tylko żywość spełniającą określone standardy ze względu na transport czy przechowywanie. Trzymając się przykładu ogórków: opakowania są zaprojektowane tak, że uwzględniają tylko długie i proste warzywa. Zakrzywionych czy okrągłych już nie.

Efekt? Blisko połowa marnowanej na świecie żywności, jest spisywana na straty już na etapie produkcji. W skali całego globu rocznie na śmietnik trafia 1,6 miliarda ton żywności o łącznej wartości 1 biliona dolarów. Czyli jedna trzecia całej produkcji.


Warzywa, które nie trafiły na sklepowe półki ze względów estetycznych - miały nieregularny kształt, skazy, nieodpowiedni kolor. Zdjęcie zrobione w Monachium, w Niemczech.

Złotówki do śmietnika

A jak sprawa wygląda w Polsce? Niestety, jak wskazuje Maria Kowalewska, statystyki są niepełne. Jak wynika z danych Eurostatu, w naszym kraju marnujemy rocznie 9 mln ton żywności, co plasuje nas w europejskiej czołówce. Każdy Polak marnuje rocznie 235 kg jedzenia. Więcej wyrzucają tylko Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi i Holendrzy. Jednak te dane pochodzą z 2006 r. – Przez ostatnie 10 lat sytuacja na pewno się zmieniła, tylko nie jesteśmy w stanie określić w którą stronę – mówi.

Nowsze są za to dane dotyczące tego, ile jedzenia marnujemy w domach. Do wyrzucania jedzenia przyznaje się 35 proc. Polaków (dane za Millward Brown). Najczęściej ląduje w śmietniku, bo przegapiliśmy termin przydatności do spożycia (46 proc. wskazań), źle je przechowywaliśmy i się zepsuło (33 proc.), kupiliśmy produkt złej jakości (22 proc.), zrobiliśmy za duże zakupy i nie jesteśmy w stanie ich przejeść (21 proc.). Co piąty Polak wyrzuca do śmieci resztki z obiadu. 4 proc. ankietowanych nawet się nie zastanawiało, dlaczego wyrzuca jedzenie.

Najczęściej do śmieci trafia pieczywo (62 proc.), owoce (47 proc.) i wędliny (46 proc.).

- Wyrzucenie piętki chleba czy kilku plastrów wędliny nas nie boli, bo nie są to ilości przeliczalne na duże kwoty. Jednak z naszych wyliczeń wynika, że marnowanie jedzenia kosztuje nas średnio 20-50 zł miesięcznie na osobę. Czyli w przypadku rodzin rocznie te straty rosną nawet do 2 tys. zł. A to już o wiele bardziej konkretna kwota – mówi Maria Kowalewska.

Co proponuje Senat

Nad problemem marnowania żywności postanowiła się pochylić izba wyższa parlamentu. W Senacie powstał projekt ustawy, który nakłada na sprzedawców żywności obowiązek zawarcia z organizacją pożytku publicznego umowy dotyczącej przekazywania żywności na cele społeczne. Ma to dotyczyć żywności odrzuconej przez sklepy z powodów handlowych, estetycznych lub z powodu zbliżającego się upływu terminu przydatności. Żywność mają przekazywać sklepy o powierzchni przekraczającej 250 mkw., które co najmniej połowę obrotów osiągają ze sprzedaży żywności. - Chcemy dzięki tej ustawie wzmóc oddziaływanie na świadomość, bo jestem przekonany, że mnóstwo żywności się marnuje, ponieważ do tego przywykliśmy – mówi autor projektu, senator Mieczysław Augustyn.

Mimo kliku podejść, w Polsce nie ma regulacji prawnych, które miałyby przeciwdziałać marnowaniu żywności. Jedyne zachęty znalazły się w przepisach dotyczących odliczenia VAT. Od października 2013 r. od podatku od towarów i usług zwolnione są darowizny, których przedmiotem są produkty spożywcze, jeżeli są one przekazywane na rzecz organizacji pożytku publicznego z przeznaczeniem na cele charytatywne. Odliczenie VAT przysługuje także w przypadku utylizacji żywności.

Tymczasem kolejne państwa europejskie wprowadzają przepisy, które mają zmusić producentów i sklepy do przekazywania żywności na cele charytatywne. Ostatnio zrobiły to Włochy – darczyńcy, którzy przekażą potrzebującym pieczywo dobę po upieczeniu, otrzymają ulgi podatkowe. We Francji za niedostosowanie się do zakazu niszczenia niesprzedanej żywności można iść do więzienia nawet na dwa lata.

Polska ustawa nie będzie tak restrykcyjna jak francuska. Senator Augustyn twierdzi, że nowe przepisy mają bardziej działać na świadomość zarządców sklepów, że przekazując żywność potrzebującym, mogą ograniczyć swoje koszty.

Senacki projekt przewiduje nałożenie na sprzedawców żywności opłaty za wytwarzanie odpadów określonych jako „produkty spożywcze przeterminowane lub nieprzydatne do spożycia”. Określona w projekcie stawka to 10 gr za kilogram takich odpadów. Sklep sam będzie ją naliczał i odprowadzał. Pieniądze trafią do tych organizacji pożytku publicznego, z którymi sprzedawcy zawarli umowy dotyczące nieodpłatnego przekazywania żywności na cele społeczne. Opłata ma być sankcją finansową dla sprzedawców, którzy pomimo zaproponowanych w projekcie mechanizmów nieodpłatnego przekazywania jedzenia wytwarzają znaczne ilości odpadów "żywnościowych". Zdaniem Anny Kowalewskiej, mimo tej opłaty sklepy poniosą mniejsze koszty niż obecnie. – Utylizacja żywności też kosztuje. A im więcej żywności sklepy przeznaczą na cele społeczne, tym te kwoty będą mniejsze – zawraca uwagę.

Organizacje, które będą otrzymywać pieniądze z opłaty "odpadowej", będą mogły przeznaczyć je tylko na dwa cele: rozwijanie infrastruktury służącej do odbioru żywności oraz na kampanie społeczne – ale w tym drugim przypadku nie więcej niż 20 proc. całej kwoty. Będą też musiały przedstawić sprzedawcy sprawozdanie na piśmie z wykorzystania tych pieniędzy.

Senatorowie zapisali w projekcie kary dla tych sklepów, które nie dostosują się do zapisów ustawy. Jeżeli sklep nie podpisze umowy z organizacją pożytku publicznego na przekazywanie żywności na cele charytatywne, to grozi mu 5 tys. zł kary. Jeżeli nie odprowadzi opłaty "odpadowej", może zapłacić karę od 500 do 10 tys. zł. Ustawa ma przewidywać także zwolnienia od kary, jeżeli sklep chciał przekazać żywność.

Projekt, kiedy już zaakceptuje go Senat, trafi do Sejmu. Ma szanse wejść w życie od przyszłego roku.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
acomitam
2016-08-16 09:54
Kiedyś był u nas taki piekrz, który rozdawał pieczywo potrzebującym. Fiskus dopatrzył się, że powienien był odprowadzać VAT od darowizn i naliczył mu kary idące w setki tysięcy złotych. Jak nie splajtował, to pewnie spłaca do tej pory. Już lepiej wyrzucać. Bezpieczniej.
Polak
2016-08-09 20:11
Bardzo dobrze pracuję w Centrum Handlowym i serce boli ile idzie do kompaktowa.
POPO
2016-08-08 16:14
Senat chce nakłonić sklepy do oddawania jedzenia a US przypisze stosowne podatki. Zawsze coś nie dopatrzą i spie.....
Pokaż wszystkie komentarze (138)