Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Sprytny plan PiS się powiódł. Rząd ma dodatkowe miliardy od banków. I to wcale nie z podatku

Sprytny plan PiS się powiódł. Rząd ma dodatkowe miliardy od banków. I to wcale nie z podatku

Fot. Dominika Zarzycka/ EastNews
Choć podatek bankowy przyniósł rządowi w 2016 roku znacznie mniej pieniędzy, niż zakładał resort finansów, to nowa danina ma swoje dobre strony. Banki rzuciły się na obligacje skarbowe i w ten sposób pożyczyły państwu przez 10 miesięcy ponad 60 mld zł. To trzy razy więcej w całym 2015 roku. - Dla budżetu to bardzo dobra informacja, nawet jeśli tym kosztem banki obniżają podstawę opodatkowania - tłumaczy WP money Tomasz Bursa, wiceprezes OPTI TFI.

Według najnowszych danych, do końca listopada budżet zebrał od banków "zaledwie" 3,1 mld zł w formie podatku "od niektórych instytucji finansowych". Jeszcze rok temu minister finansów zapewniał, że w 2016 roku będzie to 5,5 mld. Nawet gdyby grudniowe wyniki były 5 razy lepsze niż poprzednie miesiące, to i tak wiadomo, że planu nie uda się zrealizować.

Ale PiS nie musi rozpaczać. Podatek bankowy ma bowiem drugie oblicze, dla rządu znacznie korzystniejsze. Wszystko dzięki furtce, którą pozostawiono bankom przy wprowadzaniu podatku w lutym 2016 roku. Chodzi o obligacje Skarbu Państwa, które nie wliczały się do podstawy opodatkowania.

Koniec "schizofrenii ekonomicznej"

Wspomnianą furtkę resort finansów uchylił jednak dopiero na ostatnim etapie prac nad kształtem daniny. Wcześniej bowiem również papiery skarbowe miały być objęte podatkiem. - Rząd nakładając podatek na aktywa, opodatkowuje wyemitowane przez siebie obligacje, a więc karze tych, którzy dokładają się państwu do inwestycji. Przecież to jakaś paranoja i schizofrenia ekonomiczna! - denerwował się pod koniec 2015 roku w WP money prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej.

Ostatecznie rząd zdecydował, że obligacje skarbowe nie będą wliczały się do aktywów, od których obliczany jest podatek bankowy. Nic więc dziwnego, że banki masowo ruszyły po emitowane przez Skarb Państwa papiery wartościowe. Głównie po to, żeby zapłacić niższy podatek. W zamian jednak pożyczyły państwu pieniądze na stosunkowo niski procent. I to duże pieniądze.

Potwierdzają to dane, które otrzymaliśmy z resortu finansów. Przed wprowadzeniem nowych obciążeń, banki co miesiąc kupowały obligacje za kilka miliardów złotych. Na koniec 2015 roku miały w sumie ponad 171 mld zł w tego typu papierach wartościowych.

W styczniu kwota ta wzrosła o kolejne 6 mld, ale największy popyt rozpoczął się dopiero od lutego. I chociaż to najkrótszy z miesięcy, portfele banków zdążyły się w tym czasie powiększyć się o prawie 30 mld zł, właśnie w obligacjach. Dokładnie w tym samym miesiącu obowiązywać zaczął podatek bankowy. Przypadek?

Wzrost o 200 proc.

Najbardziej aktualne dane przedstawiają stan na koniec listopada. Wtedy banki posiadały 238,8 mld zł ulokowanych w obligacjach skarbowych. Z kolei styczeń, a więc ostatni miesiąc w którym nie obowiązywał podatek bankowy, zamknęły kwotą 177,4 mld zł.

Łatwo więc policzyć, że przez 10 miesięcy Skarb Państwa wyemitował obligacji na ponad 61,4 mld zł. W całym 2015 roku natomiast kwota ta wyniosła 20,7 mld zł. Co to oznacza? W dużym uproszczeniu to, że banki pożyczyły państwu prawie 3 razy tyle co rok wcześniej.

Sprzedaż obligacji bankom rosła od dłuższego czasu, ale nie aż tak mocno. Jeśli na podstawie 5 poprzednich lat wyznaczyć trend, to okazałoby się, że na koniec 2016 roku kwota takiego zadłużenia powinna osiągnąć 200 mld zł. Tymczasem jest to niemal 40 mld więcej, czyli mniej więcej tyle, ile pochłonie program Rodzina 500+ przez dwa pierwsze lata obowiązywania.

Trzeba pamiętać, że nie tylko banki kupują obligacje skarbowe. W ten sposób podstawę opodatkowania obniżają sobie również inne instytucje finansowe. "Skarbowe papiery wartościowe nabywają również inne krajowe instytucje finansowe, w tym zakłady ubezpieczeń czy fundusze inwestycyjne" - poinformowało nas Ministerstwo Finansów.

I rzeczywiście, z danych resortu wynika, że te instytucje również pożyczyły państwo spore pieniądze. Tylko do końca listopada wydały na ten cel ponad 9 mld zł.

"Trend powinien się utrzymać"

Czy to, że banki rzuciły się na obligacje skarbowe można traktować jako prezent na "otarcie łez" dla ministra finansów? - Nie możemy mówić, że rząd wprost zrekompensował sobie w ten sposób mniejsze wpływy z podatku bankowego - twierdzi w WP money Tomasz Bursa, wiceprezes OPTI TFI. - To będzie oszczędność dla budżetu rzędu raptem kilkudziesięciu milionów złotych. Z podatku bankowego zabraknie ok. 2 mld zł.

Ekspert twierdzi jednak, że minister finansów może cieszyć się ze zwiększonego popytu na obligacje skarbowe. - Dla budżetu i ministra finansów taki popyt na obligacje to bardzo dobra informacja, nawet jeśli tym kosztem banki obniżają podstawę opodatkowania - podkreśla i dodaje, że w tym roku sytuacja może być podobna.

Zdaniem wiceprezesa OPTI TFI banki nadal będą inwestować w obligacje. - Banki notują przyrosty depozytów rzędu 10 proc., a z drugiej strony - wolniej wzrasta akcja kredytowa. Zostaje więc kilkadziesiąt miliardów złotych wolnych środków od klientów, które banki będą inwestować właśnie w obligacje - twierdzi Tomasz Bursa.

- Oczywiście, lepiej dla ministra finansów byłoby pozyskać te pieniądze w formie podatku bankowego, ale wzrost popytu na obligacje też nie powinien go martwić - puentuje ekspert.

Na nieco inny aspekt zwraca uwagę Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. Jego zdaniem zwiększony popyt na obligacje odbija się na jego spadku w kontekście bonów pieniężnych NBP. Z kolei sam podatek bankowy wpłynął na opłacalność poszczególnych form działalności banków.

- Na przykład w ramach akcji kredytowej relatywnie bardziej opłaca się udzielanie kredytów konsumpcyjnych niż hipotecznych czy korporacyjnych - twierdzi Bujak w rozmowie z WP money. I wskazuje, że właśnie w tym pierwszym segmencie marże są największe.

- Generalnie z powodu podatku oraz rosnących wymagań kapitałowych obniżyła się rentowność działalności kredytowej. Niekiedy spadła ona nawet poniżej kosztu kapitału, czyli nie rekompensowała ponoszonego przez banki ryzyka - ocenia Piotr Bujak.

obligacje, budżet, podatek bankowy
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
trzeba umieć liczyć
2017-01-26 18:36
Polityka 'głupiego dłużnika':
LEPIEJ POZYCZAĆ NIŻ ZARABIAĆ

PS: takie naiwne pytanie: a kto odda te pieniądze z odsetkami?
gorszy sort?
s
2017-01-25 21:54
To są pieniądze do oddania. Z odsetkami.
stefan
2017-01-25 12:29

, ale wzrost popytu na obligacje też nie powinien go martwić - puentuje ekspert.
Dobre - zadłużanie Polski na "produkcję ... nawozu naturalnego" nie
powinno nikogo martwić ! Ten ekspert kapitał i odsetki spłaci tym nawozem .
Tylko rentowne inwestycje mogą być finansowane przez obligacje, bo to trzeba
oddać z oprocentowaniem . Odwlekanie katastrofy na "po nas" to cała robota ......
Pokaż wszystkie komentarze (762)