Notowania

Obowiązek meldunkowy zostaje, choć jeszcze rok temu minister mówił zupełnie co innego

- PKW obawia się, że bez obowiązku meldunkowego będzie olbrzymi kłopot z przygotowaniem wyborów – mówił w Polskim Radiu minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. To o tyle dziwne, że Państwowej Komisji Wyborczej jeszcze na początku roku sugerowała, że nie stanowi to większego problemu. Sam minister obejmując urząd rok temu mówił deklarował, że chce znieść obowiązek meldunkowy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Krzysztof Kaniewski/REPORTER)

- PKW obawia się, że bez obowiązku meldunkowego będzie olbrzymi kłopot z przygotowaniem wyborów - powiedział w poniedziałek w Polskim Radiu minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. To dziwne, bo Państwowa Komisja Wyborcza wielokrotnie przekonywała, że nie stanowi to dla niej problemu. Sam minister, obejmując urząd rok temu, deklarował, że chce znieść obowiązek meldunkowy.

W zeszłym tygodniu rząd oznajmił, że zrywa z pomysłem likwidacji obowiązku meldunkowego. Zgodnie z planem miał on zniknąć 1 stycznia 2018 roku. Data końca PRL-owskiego reliktu była już wielokrotnie przekładana, ale nikt dotąd nie planował całkowitego odejścia od tego pomysłu. Nawet obecny minister.

- Ja uważam, że w dzisiejszej sytuacji, w jakiej żyjemy, w XXI wieku, obowiązek meldunkowy to przeszłość - mówił zaraz po objęciu swojego urzędu szef MSWiA Mariusz Błaszczak w RMF FM.

Po roku jego resort twierdził już co innego. W poniedziałek Błaszczak powiedział w radiowej Jedynce, że jednym z powodów pozostawienia obowiązku meldunkowego mają być problemy z prawidłowym przeprowadzeniem wyborów.

Tymczasem Państwowa Komisja Wyborcza w lutym napisała, że nie widzi takiego problemu, pod warunkiem przeprowadzenia odpowiednich zmian w prawie.

„PKW podtrzymuje wcześniej zgłaszane propozycje pozostawienia prowadzenia rejestru wyborców przez gminy. W przypadku wejścia w życie powołanego przepisu, a w konsekwencji wobec braku w gminie urzędowego wykazu mieszkańców konieczne będzie wprowadzenie zasady, że wpisanie do rejestru wyborców następuje na wniosek wyborcy” – czytamy w piśmie z 1 lutego 2016 „Informacja o realizacji przepisów Kodeksu wyborczego oraz propozycje ich zmiany”.

Jak dodano, jeśli obowiązek miałby zostać zniesiony, wówczas należałoby szybko zacząć prace nad nowymi przepisami, w tym w szczególności utworzeniem Centralnego Rejestru Wyborców. To w nim znalazłyby się informacje o tym kto i gdzie ma głosować. Do niego trafiałyby też dane np. z sądów, że obywatela pozbawiono praw wyborczych.

Pod CRW podlegałyby rejestry w gminach oraz prowadzone przez polskie placówki dyplomatyczne za granicą. PKW pisze, że utworzenie tych ostatnich i prowadzenie ich przez konsulów, to od lat postulat środowisk polonijnych. Dla nich to o tyle ważne, że nie każdy emigrant może łatwo zagłosować poza Polską właśnie w związku z obowiązkiem meldunkowym.

PKW już ponad pół roku temu podkreśla, że potrzebuje sporo czasu, by móc przygotować się do takiej reformy.

„Decyzja w tym zakresie musi zostać podjęta bardzo szybko, gdyż w przypadku konieczności utworzenia centralnego rejestru wyborców prace nad jego wdrożeniem będą trwały około 2 lat” - sugeruje Komisja. Przypomnijmy, że najbliższe ogólnopolskie wybory odbędą się jesienią 2018 roku. Wtedy wybierać będziemy władze samorządowe.

Pomysł rejestru wyborców znany już od lat

W podobnym tonie wypowiadała się też szefowa Krajowego Biura Wyborczego Beata Tokaj. W październiku w Sejmie mówiła, że prosi o szybką decyzję, co dalej z obowiązkiem meldunkowym. Zaznaczała, że PKW potrzebuje minimum 2 lata na przygotowanie Centralnego Rejestru Wyborców. Podobne postulaty obie instytucje zgłaszały też za poprzedniego rządu już w 2014 roku.

Eksperci twierdzą, że to właśnie brak decyzji i zamieszanie w MSWiA jest jednym z powodów pozostawienia obowiązku meldunkowego.

- Przypomnę tylko, że gdy padł ten pomysł, szybko okazało się, że zmienić trzeba około 200 ustaw. Problem w tym, że od dłuższego czasu nikt się tym nie zajmował. Był i jest bałagan. Proszę pamiętać, że na obecnie drukowanych dowodach osobistych nie ma już adresu zamieszkania czy zameldowania. Zrobiono to między innymi ze względu na plany zniesienia obowiązku meldunkowego. Teraz koncepcja kolejny raz się zmienia - mówi WP money Sławomir Cieśliński, ekspert od systemów identyfikacyjnych.

Jego zdaniem problem spisu wyborców łatwo rozwiązać poprzez bazę PESEL. Wystarczy, że komisje wyborcze będą odnotowywały wydanie kart do głosowania do systemu komputerowego na podstawie tego numeru. Dzięki temu nikt nie zagłosuje dwukrotnie.

- Pytanie tylko, czy władza woli i chce kontrolować obywateli, mieć nad nimi pełną władzę, czy chcemy jednak żyć w państwie demokratycznym? – zastanawia się ekspert.

Prawo do obowiązkowego zgłaszania władzy państwowej, gdzie się przebywa i mieszka pochodzi jeszcze z czasów średniowiecza. Najbardziej restrykcyjne przepisy w tym zakresie pojawiły się w Związku Radziecki oraz państwach Bloku Wschodniego. Do dziś polskie prawo nakazuje meldowanie w urzędzie, gdy przebywamy w danym miejscu dłużej niż miesiąc. Także wyjazdy zagraniczne dłuższe niż 6 miesięcy powinny wiązać się ze zgłoszeniem tego faktu w urzędzie. Oczywiście przepisy w tym zakresie zazwyczaj są martwe. Trzeba pamiętać, że w większości krajów obowiązku meldunkowego nie ma.

Meldunek przez internet? Będą tylko problemy

MSWiA w uzasadnieniu do ustawy o jego pozostawieniu twierdzi, że nie jest on obecnie już uciążliwy. Według resortu pozytywnie wpływa on na możliwość uzyskania świadczeń społecznych, łatwiejszy sposób rozdzielania pieniędzy dla samorządów i organizowanie wyborów (np. określenie liczby radnych odpowiedniej do liczby zameldowanych mieszkańców).

Jednocześnie wprowadzone mają zostać ułatwienia związane z meldunkiem, bo wpisu można będzie dokonać przez internet. Nie będzie to jednak proste zarówno dla gmin, jak i obywateli. Projekt MSWiA nie zakłada utworzenia jednego elektronicznego formularza, co może z czasem rodzić problemy związane z kompatybilnością poszczególnych lokalnych systemów.

- Zapis ustawowy nie wymusza automatyzacji. Mówi o "wprowadzeniu danych", czyli z systemu do systemu będzie to wpisywane z palca. Oznacza to błędy i rozbieżności między bazami lokalnymi, a bazą centralną, czyli stan który trwał przez poprzednie 20 lat. Zmienić miał to centralny System Rejestrów Państwowych, ale te przepisy mu to uniemożliwią – mówi WP money anonimowy ekspert, który zajmował się w państwowych urzędach tą tematyką.

Jak dodaje, liczy na to, że swoje uwagi do projektu zgłosi Ministerstwo Cyfryzacji, które odpowiada za rejestry państwowe.

Proponowane przez MSWiA przepisy będą też dużo bardziej restrykcyjne dla cudzoziemców. Obecnie ich spisy prowadzą samorządy. Resort chce, by ci przebywający w naszym kraju dłużej niż trzy miesiące, mieli obowiązkowo nadawany numer PESEL.

- To jest znaczne zwiększenie kontroli nad obcokrajowcami w Polsce. Zresztą MSWiA pisze wprost, że chodzi o jedną, centralną łatwo przeszukiwalną bazę - mówi nam anonimowo ekspert.

_ Nie udało się nam porozmawiać z PKW. Ich rzecznik prasowy nie odbierał przez cały poniedziałkowe przedpołudnie. Także MSWiA nie odpowiedziało jak dotąd na pytania wysłane mailem. _

Tagi: obowiązek meldunkowy, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
19-12-2016

Pio_64Nie prościej nadać jeden numer...dodatkowo zgodny z ew. numerem ubezpieczenia ?.Taaa, ale 500 tyś. urzędników straci pracę...Hi,hi,hi... :-(

19-12-2016

jurekI tak przegrają wybory....także niech się tak nie martwi

19-12-2016

myszkażda zmiana kosztuje, i tu pewnie problem. czy tu piszą sami zmanipulowani przez po-kod-nowo..

Rozwiń komentarze (213)