Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Tomasz Sąsiada
|

Prawo wodne staje się faktem. Andrzej Duda podpisał

17
Podziel się:

Prezydent Andrzej Duda podpisał Prawo wodne - poinformowała w czwartek wieczorem Kancelaria Prezydenta. Nowe przepisy wprowadzają opłaty za pobór wody m.in. przez energetykę, przedsiębiorców czy rolników. Taryfy za dostarczanie wody mieszkańcom mają pozostać bez zmian do końca 2019 r.

Prawo wodne staje się faktem. Andrzej Duda podpisał
(East News/Bartosz Krupa)

Nowe przepisy pozwolą spełnić Polsce ostatni z tzw. warunków ex ante, czyli warunek wstępny pozwalający odblokować 3,5 mld euro z funduszy unijnych na inwestycje związane w gospodarką wodną, w tym przeciwpowodziową.

Prawo wodne ma bowiem w pełni wdrażać przepisy unijnej Ramowej Dyrektywy Wodnej, w tym jej kontrowersyjny artykuł 9., mówiący o zwrocie kosztów usług wodnych. Polska była już upomniana przez Komisję Europejską za niewdrożenie tych przepisów. Ustawa implementuje w sumie 8 unijnych dyrektyw m.in. ściekową i azotanową.

Właśnie kwestia opłat i ewentualnych podwyżek dla mieszkańców wzbudzały podczas prac nad ustawą najwięcej sporów.

Co z podwyżkami

Dlatego też w ustawie znalazł się zapis, że nowe przepisy nie mogą być podstawą do zmiany taryf za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków od mieszkańców w 2018 i 2019 roku. W trakcie prac nad nowym prawem zmniejszono maksymalne stawki opłat zmiennych, jaką można będzie pobierać za dostarczenie mieszkańcom wody przeznaczonej do spożycia. Górne opłaty w zależności od wielkości aglomeracji wyniosą: 0,30 gr za metr sześcienny; 0,2 gr oraz 0,15 gr za metr sześcienny.

Wiceminister środowiska Mariusz Gajda tłumaczył, że ostateczne stawki zostaną szczegółowo określone w rozporządzeniu Rady Ministrów. Zapewniał, że stawki za wodę dla mieszkańców mają pozostać na tym samym poziomie co teraz, a jeżeli zajdzie konieczność ich podwyższenia, to będą one wzrastały stopniowo, po wykonaniu analiz społeczno-ekonomicznych.

Zobacz także: Zobacz też: Praca szuka człowieka

Autorzy ustawy zwracają uwagę, że musimy zacząć lepiej zarządzać zasobami wodnymi w naszym kraju. Polskie zasoby wynoszące rocznie 1,5-1,6 tys. metrów sześc. na jednego mieszkańca są bowiem jednymi z najniższych w Europie. To prawie tyle, co w Egipcie.

Kto zapłaci więcej

Więcej za wodę mają za to płacić największe gospodarstwa, które zużywają najwięcej wody; prowadzą dużą hodowlę zwierząt (ok. 3,1 tys.). Płacić za wodę będą ponadto hodowcy ryb; posiadacze stawów hodowlanych.

Pobór wody do 5 tys. litrów na dobę do celów rolniczych będzie bezpłatny.

Od opłat nie ucieknie też energetyka, choć - jak przekonuje resort środowiska - udział opłaty w cenie sprzedaży energii elektrycznej nie przekroczy rocznie 1 zł na osobę.

Nowe przepisy wprowadzą ponadto opłatę "za utraconą wodę". Ministerstwo tłumaczy, że będzie ona dotyczyła dużych nieruchomości, których powierzchnia w 75 proc. jest trwale zabudowana, uszczelniona. Chodzi np. o parkingi. Jeśli jednak przy takich obiektach będą powstawać instalacje pozwalające na retencję wody, to stawka opłaty ma być nawet dziesięciokrotnie niższa.

Ustawa wprowadza również "podatek denny" (np. od pomostów, marin). Przepisy jednak pozwalają zwolnić z opłaty rocznej grunty pokryte wodami, które znajdują się w użytkowaniu jednostek samorządu terytorialnego i są przekazywane np. klubom sportowym czy osobom, które amatorsko łowią ryby. Zwolnienie będzie możliwe, o ile taka infrastruktura, np. pomosty, będzie ogólnodostępna i bezpłatna.

Nowe przepisy zakładają ponadto, że od 31 grudnia 2020 r. pobór wody m.in. dla przemysłu będzie obowiązkowo opomiarowany. Liczniki zostaną założone na koszt nowej instytucji "Wody Polskie".

Państwowe Gospodarstwo Wodne "Wody Polskie", powołane na mocy ustawy, w imieniu Skarbu Państwa będzie pełnić rolę gospodarza na wszystkich wodach publicznych. Pozwolić ma to m.in. na sprawniejsze zarządzanie zasobami wodnymi, a także umożliwić planowanie inwestycji wieloletnich, a nie w ujęciu budżetu jednorocznego.

Powołanie "Wód Polskich" to realizacja zasady "rzeka, wały w jednych rękach". Chodzi tu m.in. o dostosowanie polskiego prawa do przepisów europejskich i wprowadzenie zarządu nad wodami w układzie zlewniowym, a nie administracyjnym, jak to jest teraz. Ministerstwo zwraca uwagę na obecny problem rozproszenia kompetencji. Wielokrotnie zdarza się bowiem, że na granicy województw wałami przeciwpowodziowymi zarządzają inni marszałkowie, a sama rzeka jest np. w zarządzie rządowym. To powoduje m.in. brak koordynacji przy prowadzeniu inwestycji przeciwpowodziowych.

Prawo wodne ma wejść w życie z początkiem 2018 r. Pierwotnie miało być gotowe w 2015 r.

Prace nad projektem nowych przepisów rozpoczęła poprzednia koalicja PO-PSL w latach 2011-2012. Projekt trafił do konsultacji społecznych w grudniu 2014 r., ale ostatecznie nie został przyjęty przez rząd. Zgodnie ze składanymi wówczas zapowiedziami Rada Ministrów miała go rozparzyć w połowie 2015 r.

Projekt PO-PSL, podobnie jak obecna ustawa, miał wprowadzać zlewniowy model zarządzania rzekami w Polsce. W zależności od rangi rzeki zarządzać mieli nimi marszałkowie województw bądź zarządy dorzecza Odry i Wisły. Ówczesny projekt miał też wprowadzić kontrowersyjne przepisy dotyczące opłat, lecz sposób ich naliczania miał być określony nie w samej ustawie, a w rozporządzeniu do niej.

Po wyborach parlamentarnych jesienią 2015 r. nad nowym projektem zaczął pracować rząd PiS. W październiku ub.r. rząd przyjął projekt z zastrzeżeniem, że musi on zostać dopracowany. Ostatecznie resort środowiska uzupełnił projekt i przesłał go do Sejmu pod koniec kwietnia br.

wiadomości
gospodarka
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(17)
Sylwia
5 lata temu
Niedługo albo zatęsknimy za masełkiem za 7 zł, albo cena zostanie, tylko wagowo to już nie będzie 200 ani nawet 180g, tylko jakieś 120g.... Wszyscy robią w nas bambuko - Ptasie Mleczko to już 380g (kiedyś 500), czekolada - 90 lub 80g (kiedyś 100), masło - 200 lub 180g (kiedyś 250). Chipsy Lays droższe niż w Niemczech, ale za to, w przeciwieństwie do niemieckich, z niezdrowym tłuszczem palmowym. Pieczywo mrożone ciągniemy m.in. z Chin, a sprzedawca nie ma obowiązku umieszczać informacji o kraju jego pochodzenia... Miód z i spoza krajów UE - niestety, nadal nie wszyscy wiedzą, że z Chin. Nam się zabrania palić w piecach, wędzić mięso, a cała Europa produkuje w Chinach, gdzie wszystko opiera się na węglu, chemikaliach i zabronionych u nas pestycydach. Ech, szkoda gadać. Cyrk, a my - małpy...
Michał
5 lata temu
To może zapytajmy Ministra Szyszkę ile przytulił za sprzedaż drewna z Puszczy Białowieskiej, wycinka jest spektakularna, rozumiem że pieniądze gigantyczne za tą sprzedażą stoją, to do czyjej kieszeni zysk wpadnie? Lasy Państwowe też zarobią, a na co dokładnie przeznaczą dodatkowy zarobek, premie, ekstra pensje czy inne kreatywne dodatki do wynagrodzenia. Prawda jest taka, że Puszcza należy do państwa, czyli do nas wszystkich, tyle tylko, że żadna z osób nieumoczonych w tej aferze, pieniędzy z tak niespotykanej wycinki nie zobaczy. Kradną, już nawet nie w białych rękawiczkach.
Rafał
5 lata temu
czyli WITAMY PODWYŻKI
modest21
5 lata temu
lupienie polaka to zla dewiza pisu moze sie dla was zle skonczyc
zibi123
5 lata temu
DOJNA ZMIANA