Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Karolina Szczęsna
|

Wielkie koncerny transportowe oszukane przez producenta aluminium. Skandal na miarę dieselgate

8
Podziel się

Firma Kobe Steel, która dostarczała aluminium do takich koncernów jak Toyota, Honda, Mazda, Ford a nawet Boeing, nie trzymała deklarowanych norm. Ze stopu metalu robiono m.in. nadwozia, części zawieszenia, maski i drzwi. Czy słabej jakości aluminium może wypłynąć na bezpieczeństwo klientów międzynarodowych korporacji?

Kolejna afera na japońskim rynku może zachwiać jego reputacją
Kolejna afera na japońskim rynku może zachwiać jego reputacją (Gudellaphoto - Fotolia.com)
bDAdyxoB

Firma Kobe Steel, która dostarczała aluminium do Toyoty, Hondy, Mazdy, Forda a nawet Boeinga, nie trzymała deklarowanych norm. Ze słabszego stopu metalu robiono m.in. nadwozia, części zawieszenia, maski i drzwi.

Afera z Kobe Steel uderzyła w cały rynek transportowy. Samoloty, pociągi i samochody miały części wątpliwej jakości. Problem dotyczy aż 500 firm, w tym czołowych producentów środków transportu - podaje Bloomberg.

Firmy prześcigały się w tym, kto zrobi lżejszy, lepszy, spalający mniej paliwa samochód. Zaczęto produkować coraz cieńsze i bardziej wytrzymałe stopy metali - tak, żeby jakość części była bardziej zadowalająca. Producenci zacierali już ręce, bo oznaczało to pewny zysk.

bDAdyxoD

Niestety, okazało się, że japoński koncern Kobe Steel od niemal 10 lat sprzedawał producentom aut stopy aluminium, które nie trzymały określonych norm. Firma dostarczała dokumenty potwierdzające wyższą jakość niż w rzeczywistości.

8 października zarząd Kobe Steel wydał oficjalne oświadczenie, w którym przyznał, że w od września 2016 r. do sierpnia 2017 r. rzeczywiście dochodziło do fałszowania wyników badań jakościowych.

Zobacz także: Cofnięty licznik. Jak rozpoznać rzeczywisty przebieg auta? Obalamy mity

Kontrola wykazała, że fałszerstwa dotyczyć mają 193 tys. ton różnych produktów z aluminium i 2,2 tys. ton miedzi.

bDAdyxoJ

Producenci samolotów, elektroniki i samochodów prowadzą szereg kontroli, by sprawdzić, czy ich produkty są w pełni bezpieczne.

- Obecnie nasza centrala światowa sprawdza potencjalny wpływ zaistniałej sytuacji na samochody Toyoty, zarówno te będące już w użytkowaniu, jak i obecnie produkowane. W przypadku odkrycia jakiegokolwiek potencjalnego wpływu na trwałość i niezawodność naszych aut, będziemy reagować – tłumaczy money.pl Robert Mularczyk, PR Manager Toyota Motor Polnad.

Do afery odniósł się Yasuji Komiyama, dyrektor branży metalowej w japońskim Ministerstwie Gospodarki, Handlu i Przemysłu. Zaznaczył, że jeśli skandal będzie zagrażał sprawiedliwym i prawidłowym obrotom innych firm, to potrzebne będzie zdecydowane działanie. Wezwał Kobe Steel do przeprowadzenia dodatkowych kontroli bezpieczeństwa oraz do zbadania przyczyny wprowadzenia fałszywej certyfikacji. Rząd Japonii został poinformowany o problemie we wrześniu.

Aluminium gorszej jakości trafić miało m.in. do Subaru Corp. (Fuji Heavy Industries), które wytwarza wiele części wykorzystywanych w budowie Boeingów: 787 Dreamliner, 777 czy 747. Subaru współpracuje też m.in. z Airbusem (podzespoły do A380 i A330) czy producentami samolotów wojskowych Dassault Rafaele i Lockheed Martin.

bDAdyxoK

Boeing po pierwszych kontrolach zapewniał, że nic nie wskazuje, aby oszustwo Kobe Steel miało wpłynąć na bezpieczeństwo pasażerów. Zapowiedział też, że będzie dalej pracować nad wyjaśnieniem tej sytuacji.

Nissan, Mazda i Honda potwierdziły, że używały aluminium produkowanego przez Kobe Steel i teraz prowadzą odpowiednie inspekcje. Toyota też przyznała się, że oszukany stop jest w ich częściach montowanych do samochodów.

Od ogłoszenia problemów akcje Kobe Steel spadły o 41,15 proc., co oznacza gigantyczną stratę dla jednego z większych producentów metali w Japonii.

Jest to kolejny cios na japońskim rynku przemysłowym. W 2015 r. wybuchła afera dotycząca poduszek powietrznych zakładanych w autach. Wadliwy sprzęt, który miał chronić życie, zabił kilkanaście osób, jedną kobietę oślepił, a 100 ranił. Poduszki produkowane przez japońską firmę Takata stosowało 11 producentów samochodów**, **m.in. Honda, Ford i General Motors. Akcja serwisowa miała objąć ok. 34 mln samochodów.

bDAdyxoL
bDAdyxpe
wiadomości
gospodarka
KOMENTARZE
(8)
stary Polak
3 lata temu
ale to dotyczy absolutnie wszystkiego. tak pracuje dziś gospodarka. winny? MARKETING. Handlowiec musi pokazać wyższość swojego towaru. Więc rzuca na stół że parametr X ma wartość 100. Co ma zrobić konkurent? Musi przebić. Jest 102. widzą to firmy certyfikujące. I ustalają normę - 98 to wynik pewny i bezpieczny. Więc wszyscy dają te 98 jednostek i nawet uzyskują certyfikat. Kierując do badań super-hiper-extra. a potem jest życie. czyli np. 92 jednostki. Bo na poziomie 98 będzie zbyt drogo i towar nikt nie kupi. a teraz zabawne na końcu. A jaka wartość potrzebna? A 60 jednostek!
shogun
3 lata temu
Jak się jakiś Boeing przez to zglebi, to pozostanie im tylko seppuku
Masa Huku
3 lata temu
Cała ta japońska jakość to zasługa kreatywnej księgowości usterek w serwisach, patrz mitsubishi przed laty, jakośc to miały ich produkty do lat 70-tych, pózniej to sieczka jak w całym przemyśle motoryzacyjnym, japońska legenda o jakości rozeszła się jak pokemony.
bDAdyxpf
111111
3 lata temu
W Bodopolandii nawet sól drogową można zajadać. Żadne normy nie obowiązują no chyba że przyjdzie inspekcja i da dwiestie złoty mandatu.
Marco
3 lata temu
noo, jak widac sukces za wszelka cene to nie tylko u Volkswagena. Jakis czas temu zgłębiałem akurat temat w książce "Szybciej, wyzej, dalej" - jest mocna!!