Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Zaledwie kilka godzin po tym, jak władze w Teheranie ponownie nałożyły ograniczenia na żeglugę w cieśninie Ormuz, doszło tam do niebezpiecznego incydentu. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, powołując się na brytyjską agencję monitorującą bezpieczeństwo żeglugi UKMTO, przepływający tamtędy kontenerowiec został trafiony nieznanym pociskiem.
Zdarzenie miało miejsce w odległości około 46 kilometrów od wybrzeża Omanu. Brytyjska agencja nie wskazała bezpośrednio sprawcy tego ataku, jednak potwierdziła, że uszkodzeniu uległa część przewożonych na statku kontenerów. Sytuacja jest o tyle poważna, że to nie jedyny taki przypadek w ostatnich dniach. To wyraźne zaostrzenie kryzysu w porównaniu z wydarzeniami z przełomu lutego i marca, kiedy to po wybuchu otwartego konfliktu zbrojnego ruch w cieśninie praktycznie zamarł, ale obyło się bez tak zmasowanych, bezpośrednich uderzeń w cywilne jednostki.
Niedługo przed doniesieniami o uszkodzonym kontenerowcu, ta sama organizacja wydała komunikat o ostrzelaniu tankowca. W tym przypadku UKMTO wprost wskazało, że za atakiem stoją jednostki irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Z kolei amerykański portal Axios, powołując się na anonimowego urzędnika ze Stanów Zjednoczonych, zasugerował, że w samą sobotę mogło dojść łącznie do co najmniej trzech ataków na statki handlowe w tym rejonie.
Krótki rozejm i powrót obostrzeń
Eskalacja napięcia na wodach Zatoki Perskiej jest bezpośrednio powiązana z trwającą wymianą ciosów dyplomatycznych i militarnych. Jeszcze w piątek wydawało się, że sytuacja ulegnie stabilizacji – władze Iranu ogłosiły otwarcie cieśniny dla wszystkich jednostek handlowych. Krok ten miał obowiązywać do nocy z wtorku na środę, w ramach tymczasowego rozejmu w konflikcie ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem.
Porozumienie okazało się jednak niezwykle kruche. Prezydent USA Donald Trump, choć potwierdził fakt otwarcia szlaku wodnego, zapowiedział jednocześnie, że amerykańska blokada irańskich portów zostanie utrzymana aż do momentu wypracowania ostatecznego porozumienia z Teheranem. To właśnie te słowa wywołały natychmiastową reakcję drugiej strony i ponowne wprowadzenie restrykcji żeglugowych przez Iran.
Nowe opłaty za tranzyt
Dodatkowo, jak przekazała agencja Reutera, bazując na państwowych mediach w Teheranie, Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu wydała w sobotę oświadczenie dotyczące nowych zasad tranzytu. Poinformowano w nim, że kontrola nad cieśniną Ormuz będzie od teraz wiązać się z pobieraniem opłat, które mają być przeznaczone na zapewnienie bezpieczeństwa, ochronę żeglugi oraz środowiska.
Paraliż na kluczowym szlaku naftowym
Gwałtowne zmiany decyzji i zbrojne incydenty mają potężny wpływ na globalny transport morski. Działania sił irańskich doprowadziły do uwięzienia ponad sześciuset statków w obrębie Zatoki Perskiej. Wielu armatorów decyduje się na całkowite wstrzymanie kolejnych rejsów. Głównym powodem takich decyzji są obawy o bezpieczeństwo załóg i ładunków, spotęgowane ryzykiem natrafienia na miny, które mogły zostać rozmieszczone w wodach cieśniny.
Równolegle działania blokujące prowadzą siły amerykańskie. Według informacji agencji Reuters, powołującej się na armię USA, od początku tygodnia wojsko zawróciło ponad dwadzieścia statków, które zmierzały w kierunku portów w Iranie.
Mimo ogromnego ryzyka, ruch w cieśninie nie ustał całkowicie. Stacja Al-Dżazira raportowała, że od piątku szlak pokonało kilka tankowców przewożących ropę i gaz. Potwierdzają to również dane firmy Kpler, śledzącej ruch morski, według których w sobotni poranek przez Ormuz przepłynęło kilka jednostek transportujących gaz LPG, chemikalia oraz produkty naftowe.
Wydarzenia z ostatnich tygodni dobitnie pokazują, jak niestabilna i nieprzewidywalna jest sytuacja w regionie. Jeszcze na początku kwietnia rynki odetchnęły z ulgą, gdy po okresie paraliżu cieśnina znów została otwarta dla tankowców, co tymczasowo oddaliło widmo drastycznych podwyżek cen paliw. Kryzys ten jednak od miesięcy nieustannie rezonuje na giełdach – wystarczy przypomnieć marcowe zawirowania, gdy w wyniku pierwszych blokad notowania ropy przebiły psychologiczną barierę, wzbudzając obawy o globalny skok inflacji.
Geopolityczna gra o wpływy
W tle tego rynkowego i militarnego chaosu toczy się szersza gra geopolityczna, w której stawką jest kontrola nad światowymi szlakami handlowymi. Władze w Waszyngtonie nie ukrywają swoich dalekosiężnych ambicji w tym zakresie, co potwierdziły zresztą niedawne zapowiedzi amerykańskiego sekretarza skarbu dotyczące planów przejęcia kontroli nad żeglugą w spornym rejonie, co miało stanowić odpowiedź na działania odwetowe Iranu.
Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych punktów na gospodarczej mapie świata. Stanowi główne okno na świat dla surowców wydobywanych w regionie Zatoki Perskiej. W czasie pokoju i normalnych warunków rynkowych, przez ten wąski przesmyk transportowana jest jedna piąta globalnego wolumenu ropy naftowej oraz skroplonego gazu ziemnego (LNG). Każde zakłócenie ruchu w tym rejonie niesie ze sobą ryzyko poważnych zawirowań na światowych rynkach surowcowych.
Źródło: PAP