Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Kłopoty Tesco w Polsce. Menedżerowie odchodzą, a sklepów coraz mniej

Kłopoty Tesco w Polsce. Menedżerowie odchodzą, a sklepów coraz mniej

Fot. Szymon Blik/Reporter
Kolejny menedżer wysokiego szczebla opuszcza Tesco w Polsce. Odejście zapowiedział Piotr Korek, który stał na czele działu rozwoju sieci. Wcześniej odeszło kilku innych dyrektorów. A to nie jedyny problem brytyjskiej firmy nad Wisłą.

O rewolucji kadrowej w Tesco informuje "Rzeczpospolita". I przypomina, że w ciągu dwóch lat to kolejne odejście wysoko postawionego menedżera.

W 2015 roku zrezygnował wieloletni prezes Ryszard Tomaszewski oraz Anna Grabowska - szef zakupów. Kolejny rok to odejście członka zarządu Czesława Grzesiaka oraz dyrektora zarządzającego Adama Manikowskiego.

- Tesco skupia się w regionie na poprawianiu wyników sprzedaży porównywalnej, nie są na razie uruchamiane nowe placówki, część już działających jest zmniejszana. To konieczne działania, lecz mechaniczne powielanie tego schematu nie jest moją pasją - mówi "Rz" sam Piotr Korek.

I dodaje, że firma zaoferowała mu przenosiny do Indii, ale on propozycji nie przyjął ze względów rodzinnych.

Marnotrawstwo żywności. Tutaj "brzydkie" warzywa kupisz taniej

Branża spekuluje, że "wypuszczenie tak doświadczonych menedżerów" przez Tesco znowu spowoduje, że ruszą spekulacje na temat wyjścia sieci z Polski.

Braki kadrowe to nie jedyny problem brytyjskiej sieci handlowej. W 2016 roku zanotowała 3-proc. spadek sprzedaży oraz zamknęła 11 sklepów. Te, które zostały, mają natomiast mniejsze powierzchnie. W sumie placówki Tesco zmniejszyły się o 10 tys. metrów kwadratowych.

A to nie koniec. W tym roku redukcja powierzchni ma być trzy razy większa. A to oznacza zamykanie kolejnych sklepów.

Jakby tego było mało, firma od dłuższego czasu jest w sporze zbiorowym z pracownikami. Chodzi o podwyżki, których domagają się zatrudnieni w Tesco. Jak pisaliśmy na naszych łamach, sieć przystała na wzrost płac i zaproponowała pracownikom... 42,97 zł więcej.

Ci na propozycję nie przystali. - Sieć z nas kpi - mówili związkowcy i domagali się podwyżki 7 razy większej. Kolejna oferta Tesco była jednak na podobnym poziomie. W połowie czerwca wynosiła 50 zł. - Nie do przyjęcia - pracownicy pozostali nieugięci.

W okresie wakacyjnym zamiast podwyżek będą więc zwolnienia grupowe. Zostały zaplanowane na okres od 19 czerwca do 31 sierpnia. W sumie pracę może stracić nawet 700 osób.

zwolnienia, podwyżki, tesco, kłopoty, piotr korek
Czytaj także
Polecane galerie
FT
2017-07-23 21:42
Ci co zostali dalej będą się zastanawiać dlaczego ludzie odchodzą. Dyrektorzy to akurat marny sort. Ryba psuje się od głowy więc żadna strata dla korporacji. Widocznie jakiemuś Anglikowi trzeba wytłumaczyć, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Za trudne chyba do ogarnięcia.
Zaangażowany pracownik
2017-07-23 17:40
Jestem pracownikiem Tesco i to jak traktowany jest na prawdę dobry pracownik to jest masakra. Jesteśmy traktowani jak śmieci, rzucani po całym sklepie jak szmaty, nie możemy skończyć swojej zaczętej pracy, bo ciągle kasy, kasy, kasy. Bez uprawnień mamy przyjmować dostawy. Nie ma już żadnych kompetentnych osób, do których można zwrócić się o pomoc, dyżury przejmują osoby bez uprzednich szkoleń. To jest DNO! Nawet towaru już nie ma kto na półki wykładać, bo tej garstce osób są zlecane inne zajęcia plus kasy, kasy, kasy!!!! Jak klienci mają nie narzekać? I jak my mamy dobrze traktować klientów, skoro tak traktują nas? Niestety, niektórzy siedzą w tym syfie bo nie mają w swoim miejscu zamieszkania innych perspektyw. Ale to jest masakra co dzieje się w Tesco.
Mirela
2017-07-23 06:22
Najlepsze w tych "podwyżkach" jest to że te 42 zł jest dla całego etatu.
Ja pracuję w Tesco na pół etatu lecz w ramach tzw dopracowań jestem zawsze w pracy 8 godzin tak jak pełno etatowiec,a więc dostanę 21 zł podwyżki
Pokaż wszystkie komentarze (72)