Ograniczenie handlu w niedzielę. Burzliwa dyskusja w Sejmie

W projekcie przewidziano szereg odstępstw od zasady zakazu handlu. Handel będzie mógł się odbywać w dwie kolejne niedziele poprzedzające święta Bożego Narodzenia, w ostatnią niedzielę przed Wielkanocą, w ostatnią niedzielę stycznia, czerwca, sierpnia oraz w pierwszą niedzielę lipca.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP/Jacek Turczyk

Sejm zdecydował w czwartek, że będzie dalej pracował nad obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu. Zgodnie z projektem zakaz handlu w niedziele i święta dotyczyłby większości placówek handlowych, w tym sklepów wielkopowierzchniowych.

Wcześniej posłowie nie poparli wniosku Nowoczesnej o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. W konsekwencji propozycją dot. ograniczeń w handlu zajmie się sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny.

Czwartkowe głosowania w tej sprawie poprzedziła burzliwa dyskusja.

Posłanka PO Maria Małgorzata Janyska pytała wnioskodawców o skutki projektu ustawy dla gospodarki i rynku pracy. Przytaczając opinie ekspertów podkreśliła, że ograniczenie handlu w niedziele spowoduje zwolnienia nawet 80 tys. osób. Krytycznie oceniła propozycję, która zakłada karanie więzieniem za nieprzestrzeganie zakazu handlu w niedziele, a także, fakt, iż w projekcie znalazło się aż 18 wyjątków, w tym dla sprzedaży w hotelach.

- Czy obiekty, którymi dysponuje Solidarność będą spełniały te warunki? Dwa lata kary więzienia za handel pietruszką w niedziele i oczywiście furteczki dla swoich. Taki to jest projekt (...) Kolejna ustawa, która urządza życie Polakom pod groźbą więzienia - mówiła posłanka.

Michał Stasiński (Nowoczesna) pytał, dlaczego w ustawie przewiduje się tylko dwa lata więzienia dla łamiących zakaz handlu. - Nie przewidujecie kary dla drugiej strony tego zbrodniczego procederu, czyli dla konsumentów, ale rozumiemy, że nie jest to wasze ostatnie słowo - dodał.

W innym tonie wypowiadali się przedstawiciele Kukiz'15 oraz PiS, którzy przekonywali, że obecne przepisy sprzyjają zagranicznym sieciom handlowym. - Przeciwnicy ograniczenia handlu w niedziele zdają sobie sprawę, że jego odrzucenie skutkować będzie dalszą destabilizacją życia rodzinnego wielu pracowników hipermarketów. Czy przeciwnicy zdają sobie sprawę, że odrzucenie sprzyjać będzie zagranicznym korporacjom handlowym unikającym w Polsce płacenia podatków - mówił Jarosław Porwich z Kukiz'15.

Poseł PiS Adam Abramowicz wypominał z kolei posłom "N" i PO, że przedstawiciele tych partii "straszyli wielotysięcznymi zwolnieniami oraz katastrofą gospodarczą" w przypadku wprowadzenia zakazu handlu w święta. Podkreślił, że dziewięć lat temu taką propozycję zaproponowało PiS, a po jej wprowadzeniu nic złego pracownikom oraz gospodarce się nie stało.

Przedstawiciel wnioskodawców Alfred Bujara argumentował, że projekt ma na celu poprawę warunków pracy pracowników handlu. - Projekt ten ma na celu zobaczenie człowieka, a w większości to kobiety. Niezrozumiałe są dla mnie zarzuty niektórych posłów PO i Nowoczesnej, którzy tak bardzo agresywnie do tego tematu podchodzą" - zaznaczył.

Przekonywał, że zaproponowany projekt ustawy nie będzie miał negatywnego wpływu na gospodarkę, a wręcz przeciwnie. Jego zdaniem przez dwa lata od wprowadzenia ewentualnych ograniczeń handlu w niedziele, budżet państwa zarobi na VAT w ciągu roku ponad 1,4 mld zł, a sprzedaż wzrośnie w soboty i piątki. Ocenił, że nie będzie także zwolnień pracowników handlu.

- Pracownicy nie boją się zwolnień, dziś nie ma komu pracować w handlu. Mamy od 25 lat najniższe bezrobocie w Polsce, pracodawcy szukają pracowników w handlu nawet na Ukrainie. Brakuje ok. 100 tys. pracowników - powiedział Bujara.

Argumentował, że ograniczenia w niedzielnym handlu obecne są w innych krajach UE i dotyczą 72 proc. społeczeństwa wspólnoty. - Nie bójmy się w Polsce przywrócić normalność. Ustawa ma na celu zniesienie niewolnictwa. Niewolnictwo przyniosły nam korporacje międzynarodowe, które narzuciły takie warunki pracy - apelował do posłów.

Bujara odnosząc się do proponowanej kary więzienia za handel w niedziele, mówił, że taka kara miałby być stosowana w przypadku "recydywy, notorycznego łamania ustawy".

Projekt ustawy na początku września złożył w Sejmie Komitet Inicjatywy Ustawodawczej. W jego skład wchodzi NSZZ Solidarność oraz inne organizacje.

W projekcie przewidziano szereg odstępstw od zasady zakazu handlu. Handel będzie mógł się odbywać w dwie kolejne niedziele poprzedzające święta Bożego Narodzenia, w ostatnią niedzielę przed Wielkanocą, w ostatnią niedzielę stycznia, czerwca, sierpnia oraz w pierwszą niedzielę lipca.

Ponadto, odstępstwa dotyczyłyby też m.in. sklepów, gdzie handel prowadzi wyłącznie przedsiębiorca prowadzący indywidualną działalność gospodarczą (z wyłączeniem franczyzobiorców i ajentów), stacji benzynowych (z pewnymi obostrzeniami), aptek czy sklepików z pamiątkami i dewocjonaliami.

Zakaz miałby też nie obowiązywać platform ani portali internetowych świadczących usługi w zakresie sprzedaży towarów, które nie powstały w efekcie działalności produkcyjnej. Handel w niedzielę byłby dopuszczony też w strefach wolnocłowych.

Nieprzestrzeganie zakazu handlu oraz wykonywania innych czynności sprzedażowych w niedziele, w wigilię Bożego Narodzenia i Wielką Sobotę "podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch" - czytamy w projekcie.

Unia Europejska nie narzuca zasad dotyczących niedzielnego handlu; to kraje członkowskie podejmują ostateczną decyzję, czy sklepy mogą być otwarte w tym dniu, czy też nie. W niektórych państwach, gdzie nie ma konkretnych przepisów dotyczących godzin otwarcia sklepów w niedziele i święta, sprawę reguluje zwyczaj.

W ośmiu z 28 państw Unii Europejskiej obowiązują znaczące ograniczenia dotyczące handlu w niedziele i święta. W pozostałych 19 przez cały tydzień zakupy można robić niemal bez limitów.

Niemal całkowity zakaz handlu w niedziele i święta obowiązuje w Niemczech i Austrii. Częściowe restrykcje mają Belgia, Francja, Grecja, Holandia, Luksemburg i Holandia. Z zakazu w kwietniu wycofały się Węgry. W Europie, poza UE, zakaz handlu w niedziele obowiązuje w Szwajcarii i Norwegii.

Wybrane dla Ciebie
Nowa metoda oszustów. "Na nadpłatę z PGE". Policjantka pokazała mail
Nowa metoda oszustów. "Na nadpłatę z PGE". Policjantka pokazała mail
ZUS żąda od przedsiębiorczyni 142 tys. zł po L4. Spór o zasiłek trafił do sądu
ZUS żąda od przedsiębiorczyni 142 tys. zł po L4. Spór o zasiłek trafił do sądu
Historyczne spotkanie w USA. Trump: jesteśmy przyjaciółmi Polski
Historyczne spotkanie w USA. Trump: jesteśmy przyjaciółmi Polski
Polacy coraz częściej wyjeżdżają ze Szwecji. Ujemne saldo migracji
Polacy coraz częściej wyjeżdżają ze Szwecji. Ujemne saldo migracji
Niemcy o Polakach: baśń zaczyna pękać
Niemcy o Polakach: baśń zaczyna pękać
Prawie pięć dolarów w jeden dzień. Oto co się stało z cenami ropy
Prawie pięć dolarów w jeden dzień. Oto co się stało z cenami ropy
"Żyjemy z 800 plus". Rolnicy z uprawami ziemniaka na krawędzi
"Żyjemy z 800 plus". Rolnicy z uprawami ziemniaka na krawędzi
Emerytura po 20 latach pracy w Niemczech. Polka dostała wyliczenie
Emerytura po 20 latach pracy w Niemczech. Polka dostała wyliczenie
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 16.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 16.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 16.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 16.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 16.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 16.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 16.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 16.04.2026