Wicedyrektor OSW: Przyszły nowe Chiny, które nikomu się nie kłaniają
Mam poczucie, że widzimy ostateczne zerwanie z doktryną "ukrywania potencjału" Deng Xiaopinga. Przyszły nowe Chiny, które nikomu się nie kłaniają - relacjonuje po swojej wizycie w Państwie Środka dr Jakub Jakóbowski, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich i kierownik zespołu chińskiego OSW.
Wicedyrektor OSW na X opublikował relację z tygodniowej wizyty w Azji oraz "serii rozmów w Pekinie". Jakub Jakóbowski zwrócił uwagę, że przez 10 lat kontaktów z Chińczykami nie widział u nich "tak ogromnej pewności siebie, poczucia siły i górowania nad innymi, jak teraz. Wśród ekspertów, dyplomatów, funkcjonariuszy Partii".
"A przede wszystkim - nie widziałem takiej jasności co do chińskich intencji. Zwykle nasza praca polega na przebijaniu się przez całe pokłady partyjnej linii o 'pokojowym wzroście Chin' czy 'neutralności wobec Rosji', by dopiero - operując argumentami, prowokując - wyciągnąć z rozmówcy, co naprawdę myśli. Tym razem, przychodzi samo - i jest dość porażające" - napisał Jakóbowski.
Kierownik zespołu chińskiego Ośrodka Studiów Wschodnich przedstawił kilka obrazków z przeprowadzonych rozmów.
"Piękna i tragiczna". Przypomina historię polskiej firmy
Słoń, który może podeptać mrówki
"Pora byście zaczęli żyć w nowej rzeczywistości, nie starej rzeczywistości. Nie słuchajcie już starych potęg, tylko nowej potęgi. A tą potęgą są Chiny. Rozmawiamy o prawie morza (UNCLOS) już 20 lat, to do niczego nie prowadzi. Prawda jest taka, że mamy siłę militarną i wygramy, musicie uznać wszystkie nasze roszczenia na Morzu Południowochińskim. Kiedy słoń idzie, to może podeptać mrówki. Powinien myśleć o losie mrówek, ale nie miejcie do niego pretensji" - to cytat dot. sporów terytorialnych w regionie.
W kwestii celów gospodarczych Chin oraz "połączeniu" z Tajwanem padło: "Najnowszy Plan Pięcioletni ma jeden cel: przygotować chińska gospodarkę na konfrontacje z USA. Chodzi o stworzenie autonomiczne go systemu przemysłowego, odpornego na wstrząsy. Kiedy wygramy konkurencję technologiczną i przemysłową z USA, "pokojowe zjednoczenie" z Tajwanem się dokona samo, bo nikt nie będzie nawet próbował".
W kwestii Tajwanu dodano, że "zjednoczenie" to "preferowana opcja", ale nie jest wykluczona inna, siłowa.
"Kwestia Tajwanu i tak będzie rozwiązana w ciągu 10 lat. Jeśli Europa chce dalej u nas zarabiać, niech inwestuje w te zdolności i zasypie luki technologiczne, które są nam potrzebne z tej perspektywy. A jak nie, to idźcie śladem paru japońskich firm, które sprzedają w Chinach tanie fast-foody, tak sobie zarobicie" - relacjonuje Jakóbowski.
W rozmowach pojawił się również wątek rozwoju broni nuklearnej. Do 2035 r. Chiny chcą mieć parytet broni strategicznej z USA i Rosją, jak zaznacza wicedyrektor OSW.
"Tak, rozwijamy zdolności, ale to nie wpłynie na naszą doktrynę "no first use". Dlaczego? Bo mamy już dominację konwencjonalną na zachodnim Pacyfiku, więc strategiczna broń jądrowa potrzebna nam jest do jednego - wybicia USA z głowy pomysłu, że będą w stanie zatrzymać konwencjonalną wojnę poprzez ograniczone uderzenie jądrowe na nas. Więc rozbudowa naszych sił strategicznych w zasadzie stabilizuje sytuację w tym obszarze" - padło w trakcie rozmów.
Chiny prężą muskuły
Wicedyrektor OSW zrelacjonował, że kilkanaście rozmów dotyczyło też znalezienia wyjścia z konfliktu Chin i Unii Europejskiej. Ogólny wniosek płynie taki, że są na to marne szanse.
"Zasadniczo jako wstępny warunek rozmów Chińczycy podają bezwarunkową kapitulacje UE: wycofanie z ceł, postępowań antysubsydyjnych, kontroli eksportu, koordynacji z USA, zmianę retoryki. A jak słabych kart Europa nie miałaby w ręku, to coraz bardziej mamy przekonanie, że nie może odpuścić - bo zostanie zgnieciona przemysłowo i geopolitycznie" - napisał Jakóbowski.
Ekspert podkreślił, że nie szokuje go treść rozmów, ale otwartość Chińskiej Republiki Ludowej co do intencji swoich działań. I pewność siebie, "której jeszcze nie widział".
"Czy to uzasadnione? Nie wiem, czy utarcie nosa Trumpowi kilka razy, podlane przekonaniem o zmierzchu Zachodu, nie zamienia się w tryumfalizm. Chiny też mają swoje problemy, które maskują siłą. I ja nie stawiałbym krzyżyka na nas w Europie, bo prężenie muskułów ma właśnie taki cel, byśmy się poddali. Ale jak radzić sobie z tą pewnością siebie Chin i jakie ryzyka z niej płyną - to dziś główne pytanie do naszych dyskusji strategicznych, w Polsce i Europie, ale i USA" - napisał Jakóbowski.
Swoją relację wicedyrektor OSW podsumował zdjęciem "wartym więcej niż tysiąc słów", a mianowicie: "chiński urzędnik, z rękami w kieszeniach, łaja japońskiego dyplomatę".