Wodór w transporcie to nie przyszłość, a teraźniejszość. Ale ma "wąskie gardło"
Technologia wodorowa wychodzi z fazy testów i trafia na drogi. – Transport wodorowy to nie prototypy – mówi w rozmowie z money.pl Andrzej Szałek, doradca zarządu Toyota Central Europe.
Wodór w transporcie przestaje być koncepcją przyszłości, a staje się rozwiązaniem, które jest już mocno osadzone w teraźniejszości. Jak podkreśla Andrzej Szałek, technologia ogniw paliwowych rozwija się od lat i obejmuje coraz szersze segmenty rynku.
– Transport wodorowy to nie prototypy, bo mówimy o seryjnie produkowanych pojazdach. Są to zarówno samochody osobowe, jak i transport ciężki – wskazuje ekspert.
Rozwój tej technologii ma charakter ewolucyjny. Już dziś obejmuje sektor prywatny, transport publiczny czy logistykę. Szczególną rolę odgrywają wspomniane już samochody osobowe, które stanowią bazę dla dalszego skalowania rozwiązań.
– To właśnie na rynku aut osobowych budujemy doświadczenie, które później przekłada się na rozwój całego sektora transportu, w tym najbardziej wymagających zastosowań – zaznacza doradca zarządu w Toyota Central Europe.
Zdaniem eksperta, największym wyzwaniem pozostaje infrastruktura tankowania wodoru, która nie nadąża za rozwojem technologii.
– To "wąskie gardło" całego systemu. Mimo to, wodór, obok elektromobilności bateryjnej, ma potencjał stać się jednym z kluczowych filarów dekarbonizacji transportu – przyznaje rozmówca Adama Janczewskiego.
Więcej w materiale wideo.