Kijów w ostatnim czasie wyraźnie zaostrzył kurs. Ukraina zwiększyła presję na Rosję, m.in. poprzez ataki dronowe na rosyjskie rafinerie. Doprowadziły one do niedoborów paliwa w Rosji i uderzyły w logistykę związaną z Krymem.
Rosyjski rząd, zmagając się z bezprecedensowym kryzysem na rynku paliw, sięga po coraz bardziej zdesperowane ruchy. Zaczął na przykład importować benzynę z Indii. Tych samych Indii, do których Rosja wysyła ropę. Niedawno podjął też decyzję o drastycznym obniżeniu norm jakościowych dla benzyny i oleju napędowego.
Władze oficjalnie zezwoliły na wprowadzenie do obrotu paliw klasy ekologicznej Euro-3, a nawet Euro-2, które zostały wycofane z użytku w Rosji już w 2014 r. Problemy z dostępnością paliwa są odczuwalne w całej Rosji. Według źródeł występują: reglamentacja sprzedaży, długie kolejki na stacjach paliw oraz rekordowy wzrost cen benzyny.
Ukraina coraz śmielsza. Ale do Unii wciąż bardzo daleko
Jednocześnie Ukraina coraz pewniej zachowuje się w relacjach międzynarodowych, również wobec Polski. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja kraju pozostaje bardzo trudna.
Jak wskazuje poniedziałkowa "Rzeczpospolita", Międzynarodowy Fundusz Walutowy oczekuje, że gospodarka Ukrainy wzrośnie w tym roku o 2 proc., po tym jak w 2022 r. PKB skurczył się o 28,8 proc.
Według analityków Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej na początku 2026 r. była o 31 proc. mniejsza, niż wynikałoby z przedwojennego trendu. Straty Ukrainy oszacowano na 120,2 mld dol.
Kijów pozostaje też zależny od finansowania zewnętrznego: ukraiński budżet wciąż opiera się na kolejnych pakietach pomocy z UE, które wymagają jednomyślności państw członkowskich. W tle są rozmowy akcesyjne i oczekiwanie na reformy.
Ukraina wolno realizuje kluczowe reformy
"Tempo integracji Ukrainy z UE zależeć będzie od postępów we wdrażaniu reform, co ogranicza perspektywę szybkiej akcesji" - wskazali w analizie eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich.
Brak gotowości do integracji Ukrainy wynika m.in. z ryzyk, które niosą trwająca wojna i przesunięcie granic UE bliżej Rosji, skali korupcji i poziomu praworządności, a także z obaw o wpływ ukraińskiej gospodarki na rynki państw członkowskich, w szczególności w dziedzinie rolnictwa i transportu
- wskazują w raporcie.
Jak przypominają eksperci, sam wicepremier ds. integracji europejskiej Taras Kaczka ocenia czas potrzebny na implementację wszystkich koniecznych zmian na dwa-trzy lata, jednak - jak podkreślają eksperci - Kijów bardzo wolno realizuje kluczowe reformy dotyczące walki z korupcją i praworządności.
"Z 10 priorytetowych działań zawartych w tzw. planie Kaczka-Kos na 2026 r. zrealizował zaledwie ok. 15 proc. Ogranicza to wiarygodność argumentów Kijowa, przede wszystkim ośrodka prezydenckiego, który dąży do szybkiej ścieżki członkostwa, proponując niejako 'w zamian' wkład Ukrainy w bezpieczeństwo Europy wynikający z jej zdolności i know-how w zakresie zastosowania dronów" - czytamy w analizie OSW.
Eksperci przypominają też, że w wielu państwach członkowskich nie ma zgody na szybkie przyjęcie Ukrainy. Stąd pojawiają się pomysły rozwiązań pośrednich, takich jak "stowarzyszone członkostwo" czy inne kompromisowe modele integracji.
Źródło: "Rzeczpospolita", OSW, money.pl