Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Krzysztof Janoś
Krzysztof Janoś
|
aktualizacja

Wstrząsające relacje polskich górników. Oszukiwanie czujników metanu to była norma

356
Podziel się:

- Powiem panu, jak to wygląda. Kopie jedna zmiana, kopie druga, na trzeciej zmianie pojawia się metan. I jest polecenie od dyspozytorów: zrób coś z tym - mówi jeden z górników pracujący w czeskiej kopalni Stonava.

Dla górników to bardzo trudny dzień. Wiedzą, że katastrofa mogła dotyczyć ich.
Dla górników to bardzo trudny dzień. Wiedzą, że katastrofa mogła dotyczyć ich. (wp.pl, krzysztof janoś)
bEUwBqNx

- Znałem głównego przodowego. Zamienił sobie zmianę, miał iść na rano, a poszedł od południa. Mówiliśmy sobie codziennie "cześć" - mówi nam pan Marcin pracujący w kopalni Stonava.

"Sztygar zamiecie to pod dywan"

- Każdego dnia narażane jest nasze życie. Powiem panu, jak to wygląda. Kopie jedna zmiana, kopie druga, na trzeciej zmianie pojawia się metan. I jest polecenie od dyspozytorów: zrób coś z tym. I czujnik metanu, który powinien być na górze, idzie na dół, gdzie nie ma metanu. I mówi się: tym się udało, tamtym się udało, to i wam się uda. Życie górników jest nieważne - mówi górnik.

- Możemy się poskarżyć tylko sztygarowi. A sztygar zamiecie to pod dywan. I tak jest na każdej kopalni: zamieść pod dywan, żeby nakopać - stwierdza pan Marcin. - W Czechach wcale nie jest bezpieczniej niż w polskich kopalniach, wszędzie jest tak samo, na każdej kopalni liczą się tylko pieniądze. A jak nie nakopiesz swojej normy, to nie dostaniesz pieniędzy. Takie mamy umowy - wyjaśnia.

bEUwBqNz

Około jedna czwarta załogi czeskiej kopalni Stonava położonej blisko granicy to Polacy, zatrudniani przez zewnętrzne firmy.

- Od 12 lipca jestem na chorobowym, bo stwierdzono u mnie pylicę, czyli chorobę zawodową. W tej chwili jestem na wypowiedzeniu i staram się o rentę na przyszły rok - mówi nam Grzegorz Wierzbicki, jeden z górników, który przyjechał pod kopalnię, gdy usłyszał, co się wydarzyło. - Gdyby nie moja choroba, to na pewno byłbym z nimi na dole, bo ja byłem przodowym tych chłopaków. Chciałem ich zaprosić na pożegnanie z okazji mojego odejścia na rentę - mówi.

- Kombajnista już odliczał dzionki do emerytury. Mówił mi "Grzegorz, jak ty masz fajnie, że już nie pracujesz. Ja za pół roku dopiero kończę" - mówi Wierzbicki. - Kamil załatwił sobie przesunięcie z przodka do ściany, bo tam lepiej płacili. I okazało się, że też zginął - dodaje.

bEUwBqNF

Czujniki, które nie mogły nic poczuć

- Patryk miał 29 lat, w tym roku został ojcem. To jego ojciec przerwał konferencję prasową i mówił o sytuacji, która miała miejsce na mojej zmianie. Mieliśmy chodnik, na którym było bardzo dużo metanu. A jak wybije metan, to trzeba wstrzymać roboty. Dlatego niektórzy zasłaniali czujniki - ujawnia.

- Była taka sytuacja, że na zmianie widzę, że Patryk wychodzi. Więc pytam się go, gdzie idzie. A on, że sztygar, który też został tam na dole, kazał mu zasłonić czujnik. A on przy zasłoniętym czujniku nie będzie pracował - opowiada Grzegorz Wierzbicki. - Poszedłem do sztygara i pytam się, co on robi. Mówię: "Przecież ty masz dbać o nasze bezpieczeństwo, a ja się czuję zagrożony".

bEUwBqNG

- Zasłonięcie czujnika to jest jak siedzieć na beczce prochu i bawić się zapałkami. Średnia zabawa. Człowiek o zdrowych zmysłach nie może do tego dopuścić - mówi górnik. - Nie wiem, jak to nazwać - dodaje. - Był taki okres, że 3 tysiące to była maksymalna pensja. A za tyle nie warto narażać życia - stwierdza.

- Ja pracowałem w polskiej kopalni i muszę przyznać, że czeskie są bezpieczniejsze. Są czujniki stacjonarne, elektroniczne.

- Koledzy dzwonili z innych zmian, bo ja chodzę na rano, rano jest tylko przygotowanie ściany, a kopie się na późniejszych zmianach. Kolega zauważył, że niektórzy olewają zasady BHP i plentują czujniki, to znaczy zakrywają, żeby była premia, żeby było wydobycie, żeby były metry. Jeszcze wczoraj tak się działo - mówi górnik.

bEUwBqNH

"Na własne oczy widział, że takie rzeczy się dzieją"

- Rozmawiałem z kolegą i mi mówił, że na własne oczy widział, że takie rzeczy się dzieją. Nie wiem, ile w tym jest prawdy - mówi w kolei pan Tomasz, górnik z Cieszyna, który pracował na porannej zmianie, kilka godzin przed wypadkiem.

- Pracowałem w różnych kopalniach w Czechach, między innymi w matanowej kopalni Paskov, która jest już w likwidacji. Zdarzały się takie praktyki, że puszczało się świeże powietrze, żeby oszukać metanomierz, żeby było wydobycie. Wtedy nic się nie stało, ale teraz się stało - stwierdza.

Górnik zaznacza, że są sytuacje, że "czujniki metanu nie pomogą, jak kombajn dokopie się do szczeliny wypełnionej metanem". - Ta ściana była bardzo metanowa - ocenia.

bEUwBqNI

- Wszystkich znałem, dojeżdżali ze Śląska, z Jastrzębia, z Cieszyna. W Czechach są na pewno lepsze pieniądze niż u nas. W Polsce pod firmą zarabia się 2 tysiące, a tutaj 6 tysięcy - mówi pan Tomasz.

Krzysztof Janoś, współpraca Jacek Bereźnicki

bEUwBqOa
KOMENTARZE
(356)
bogdan1374
3 lata temu
Ludzie sami sobie gotują taki los, bo pieniądze ważniejsze niż życie. Wydobycie z co raz niższych pokładów, co raz b. niebezpieczne. Należy robić to co zrobili Anglicy i co robią Niemcy- zamykać takie kopalnie. Podobno w Polsce jest tylko 4% bezrobocie, może się przekwalifikować? Wybór należy do górników.
Heh żal mi wa...
3 lata temu
Połowa A nawet 90 % mówili by inaczej gdyby tam był wasz ojciec syn brat czy ktoś bliski ale większość z was to szczeka na tych pyskach zjedz na dół jeden z drugim A połowa to pisze to grzeją tyłki na stołkach warszawiaków
fit
3 lata temu
Brawo Czesi.Nauczyli Polaków pracować bez trzynastek ,czternastek,bez strajkowania i innych przywilejów. Żle było we własnym kraju przy rodzinie ?Nawet średniej krajowej nie mają.Co za naród tylko u kogoś pod batem zdyscyplinowany.
bEUwBqOb
fgffffgf
3 lata temu
pazerni górnicy a teraz państwo będzie utrzymywać ich rodziny
wesołych swia...
3 lata temu
górnicy to kasta dbajaca tylko o własny tyłek.....nie maja litosci okradajac Polakow.....ZERO LITOSCI TERAZ
...
Następna strona