Zarzuty, CBA i nagły zwrot. Prezydent Nowego Sącza wraca
Prezydent Nowego Sącza Ludomir Handzel i jego zastępca Artur Bochenek wracają do pracy po decyzji sądu, który uchylił postanowienia prokuratury o ich zawieszeniu. Sprawa dotyczy śledztwa ws. nieprawidłowości przy unijnym przetargu - podaje RMF FM.
Prezydent Nowego Sącza Ludomir Handzel poinformował, że po kilku tygodniach przerwy wraca do pełnienia obowiązków. Podobnie jego zastępca Artur Bochenek. To wynik decyzji sądu, który uchylił postanowienia prokuratury Europejskiej o zawieszeniu obu samorządowców w czynnościach.
"Razem z moim zastępcą wracamy do pracy, dziękuję za wszystkie słowa wsparcia" – napisał Handzel w mediach społecznościowych. Wpis został później usunięty, ale prezydent udostępnił oficjalną informację Urzędu Miasta o tej samej treści.
Zatrzymanie przez CBA i zarzuty prokuratury
Pod koniec października Handzel i Bochenek zostali zatrzymani przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego i przewiezieni do katowickiej delegatury Prokuratury Europejskiej. Usłyszeli tam zarzuty dotyczące nieprawidłowości przy przetargu na szkolenia dla nauczycieli, finansowane ze środków UE.
Potężna rewolucja tuż za rogiem. Kiedy komputer kwantowy?
Według śledczych pracownik samorządowy miał w październiku i listopadzie 2024 r. ujawnić jednemu z oferentów istotne informacje, co – jak wynika z ustaleń – mogło narazić interes publiczny na szkody przekraczające 600 tys. euro. Prokurator zdecydował o zawieszeniu prezydenta i jego zastępcy oraz zastosował wobec nich poręczenie majątkowe w wysokości 150 tys. zł. W tym czasie kierowanie miastem przejęła wiceprezydent Bożena Borkowska.
Prezydent i jego zastępca od początku odpierają zarzuty, twierdząc, że cała sprawa opiera się na "pomówieniach i insynuacjach". Handzel sugerował też, że działania służb mają charakter polityczny i są związane z konfliktem z europosłem PiS Arkadiuszem Mularczykiem oraz jego żoną Iwoną, która dwukrotnie przegrała wybory na prezydenta miasta.
W oświadczeniu wydanym po zatrzymaniu Handzel i Bochenek oceniali, że CBA szukało dokumentów przetargowych "w koszu na pranie", choć cała dokumentacja jest jawnie dostępna w Biuletynie Informacji Publicznej. "Każdy z nas dobrowolnie stawi się na każde wezwanie organów" – pisali samorządowcy.
Teraz sąd przychylił się do zażaleń i uchylił zawieszenie, co umożliwiło Handzlowi i Bochenkowi powrót do pracy. Szczegółowe uzasadnienie decyzji nie zostało ujawnione, ale oznacza ono, że samorządowcy mogą wykonywać obowiązki do czasu zakończenia postępowania.
Samo śledztwo wciąż trwa, a prokuratura zapowiada kolejne czynności dowodowe - podkreśla RMF FM.
Źródło: RMF FM