"Kiedyś logistyka i transport, dziś styl życia". Tak zmieniło się podejście Polaków do mobilności
Choć carsharing nie sprawił, że Polacy przestali kupować samochody dla siebie, zmienia się podejście do mobilności. Jak wynika z najnowszego raportu, przemieszczanie się z punktu A do B to tylko jeden z jej elementów. Czas w dojazdach i podróży to sposób na organizację codzienności, a nawet na regenerację.
– Zmienia się definicja mobilności. Kiedyś to była logistyka i transport, dziś to styl życia – stwierdziła Natalia Hatalska, badaczka trendów, założycielka infuture.institute. Wraz z Audi zaprezentowała raport "Droga do celu. Mobilność, decyzje i styl życia Polaków".
– Dla prawie połowy Polaków mobilność nie oznacza przemieszczania się z punktu A do punktu B, a organizację codzienności, odzyskiwanie czasu, zarządzanie zadaniami oraz budowanie poczucia wygody i sprawczości – dodała. Na zmianę takiego postrzegania wpłynęła przede wszystkim postępująca urbanizacja, pandemia Covid-19 i wynikająca z niej praca zdalna.
Ujawnia triki sprzedawców. Pracował dla największych firm
Nie spełniły się prognozy sprzed kilku- i kilkunastu lat, mówiące o tym, że przestaniemy kupować samochody, a będziemy powszechnie użytkownikami car-sharingu. – Jednak mobilność staje się usługą. Dla starszych pokoleń samochód był symbolem statusu, a jego funkcja była inna niż dziś. Mobilność obecnie oznacza to, że nie spóźnię się z dziećmi do szkoły – stwierdziła Hatalska.
Dla 48 proc. badanych codzienne przemieszczanie się (nie tylko samochodem) ma przede wszystkim charakter organizacyjny. Jak czytamy w raporcie, oznacza to pomoc w utrzymaniu rytmu dnia, lepsze zarządzanie obowiązkami i zachowanie poczucia kontroli nad codziennością.
Jednocześnie dla 31 proc. Polaków podróż to także moment regeneracji, czyli choćby czas na skupienie się, słuchanie audiobooków lub muzyki. Zarówno gdy mowa o jeździe samochodem, ale i innymi środkami transportu, jak na przykład pociągiem czy samolotem. 21 proc. badanych stwierdziło wręcz, że codzienne przemieszczanie się to element stylu życia i pasji.
Z raportu wynika, że na decyzje dotyczące mobilności wpływają równolegle zmiany ekonomiczne, transformacja energetyczna, rozwój technologii oraz przeobrażenia stylów życia.
100 proc. samochodów elektrycznych nie tak szybko
Niemal co drugi badany (44 proc.) stwierdził, że w perspektywie 10-15 lat większość samochodów w Polsce będzie mieć zróżnicowane rodzaje napędu. Prawie co piąty wskazał, że dominować będą hybrydy, drugie tyle, że silniki spalinowe, a zaledwie 6 proc. (co 15. osoba), że na rynku prym będą wiodły samochody w pełni elektryczne.
"Dla branży motoryzacyjnej oznacza to potrzebę budowania oferty i komunikacji, które odpowiadają na różne tempo gotowości klientów, ich sytuację życiową i poziom akceptacji dla zmian technologicznych" – czytamy.
Można to już zauważyć w ogłoszeniach marek motoryzacyjnych, które wycofały się z ogłoszonych wcześniej planów sprzedawania już wyłącznie samochodów elektrycznych od 2030 r., a nawet wcześniej. Zrobiły tak m.in. Ford, Mercedes, Opel czy Renault.
Również Komisja Europejska zapowiedziała gotowość złagodzenia planowanego na 2035 rok tzw. zakazu aut spalinowych w UE. Ursula von der Leyen w grudniu powiedziała o możliwości zmiany celu redukcji emisji CO2 z nowych samochodów ze 100 proc. (który spełnią tylko auta elektryczne i wodorowe) na 90 proc., co zostawi furtkę choćby dla aut spalinowych wykorzystujących paliwa syntetyczne.
Więcej informacji na temat mobilności w różnych aspektach, można przeczytać w money.pl/mobility, dostępnej pod tym linkiem.
oprac. Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl