W rosyjskich regionach wydłużają się kolejki do dystrybutorów, a część stacji zamyka się z powodu braku dostaw paliwa. Władze wprowadziły m.in. zakaz tankowania do kanistrów i beczek, przez co rolnicy podjeżdżają na zwykłe stacje kombajnami. Na stacjach pojawiają się też patrole policji, które mają pilnować porządku w sytuacji rosnących napięć między kierowcami.
W Kraju Zabajkalskim, gdzie kolejki mają liczyć kilometry, gubernator zarządził darmowe dostawy jedzenia i picia dla osób stojących dobę w kolejce. "Paliwo silnikowe dostarczane jest w ograniczonych ilościach" - podała służba prasowa Zabajkala. W komunikacie dodano, że "władze wraz z rządem Rosji, ministerstwem energii i koncernami naftowymi pracują nad zwiększeniem jego podaży".
Jak informowała agencja Reuters, Rosjanie szukają czynnych stacji i krótszych kolejek, wymieniając się informacjami w internecie. W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania bójek wśród czekających, a jeden z filmów zatytułowanych "Najwyższy luksus 2026" pokazuje, jak mężczyzna przelewa paliwo z kosiarki do kanistra i komentuje: "Jakie bogactwo. Kogo teraz na to stać?"
Rosja uderzyła z ogromną siłą. Jedna z najcięższych nocy w Kijowie
Kryzys paliwowy w Rosji. Narada na Kremlu
W doniesieniach pojawiają się też informacje o działaniach władz centralnych. W niedzielę 28 czerwca na Kremlu miała się odbyć narada poświęcona wyłącznie sytuacji paliwowej, a Władimir Putin miał przyznać, że istnieją problemy i zapowiedzieć środki stabilizujące rynek. W tym kontekście podkreślał znaczenie dostaw dla rolnictwa, "ponieważ od tego zależą plony".
Reuters informował również, że wicepremier Aleksandr Nowak przekonywał, iż niedobory "są rozwiązywane" oraz że Rosja rozpoczęła import benzyny drogą morską z Indii. Według tej samej relacji Kazachstan miał się w trybie pilnym zgodzić na dostarczenie Rosji 50 tys. ton paliwa w lipcu i sierpniu.
Brakuje paliwa w Rosji. Stają autobusy i śmieciarki
Skutki kryzysu paliwowego w Rosji widać także w usługach publicznych. W Zabajkalu odwołano część linii autobusowych, a w czterech innych obwodach firma zajmująca się wywozem odpadów zawiesiła działalność, powołując się na brak paliwa. Regionalny portal informacyjny Chita.ru zwracał uwagę na konsekwencje dla dostaw żywności. "Bardziej przerażające są koszty artykułów spożywczych. Wszystkie dostawy realizowane są drogą lądową" - napisał serwis.
O napięciach w kolejkach mówiła też mieszkanka Rostowa nad Donem cytowana przez Reuters. - Kolejka po benzynę jest po prostu nie do zniesienia… Zaczynam myśleć, że powinnam zacząć chodzić do pracy pieszo - powiedziała Tatiana Siedych, stojąc w poniedziałek w kolejce na stacji.
Źródło: Reuters, rp.pl