Tak bogaci Polacy uciekają przed wojną. Oto koszt taksówki powietrznej
Przestrzeń powietrzna nad Bliskim Wschodem w ogromnej części jest zamknięta wskutek trwającej od sześciu dni wojny między USA, Izraelem i zaatakowanym przez te państwa Iranem. Maciej Kowalczyk, prezes Call&Fly, zdradza w rozmowie z money.pl, ile kosztuje powrót prywatnym samolotem z tego regionu do Polski.
Maciej Kowalczyk, prezes firmy Call&Fly, która organizuje loty taksówkami powietrznymi i helikopterami, był gościem ostatniego odcinka "Biznes Klasy". Zdradził, że generuje ona rocznie ponad 25 mln zł przychodów.
W związku z trudnościami z wydostaniem się tysięcy turystów. Według szacunków podanych przez premiera Donalda Tuska, w samych Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA), gdzie leży m.in. Dubaj i Abu Zabi, przebywa 14 tys. polskich obywateli. Do tego wiadomo o 1800 osobach, które czekają na loty z Omanu.
Problemy wynikają oczywiście z eskalacji konfliktu między USA i Izraelem oraz Iranem, który w odwecie atakuje również sąsiednie państwa Zatoki Perskiej. Trudna sytuacja w regionie napędza jednak ruch takim firmom jak Call&Fly.
Czy pieniądze dają szczęście? Tak odpowiedział psycholog
- Mamy zdecydowanie zwiększony ruch z Bliskiego Wschodu - przyznaje w rozmowie z money.pl Maciej Kowalczyk. - Dziennie dostajemy około 10 telefonów z pytaniem o możliwość powrotu z Dubaju do Polski. Zrealizowaliśmy takich lotów już 6, w większości z Maskatu, w Omanie - dodaje.
Długość wspomnianej trasy to ok. 4,5 tys. km. Prezes Call&Fly wyjaśnia, że ze względu na bardzo dużą odległość - jest to 6 godzin lotu w każdą stronę - firma potrzebuje do realizacji kursu samolotu, który będzie paliwowo gotowy na długą trasę, a w sytuacji zagrożenia - powrót bez konieczności lądowania.
- Koszty wahają się od 80 do 120 tys. euro za samolot dla 8-12 pasażerów z dolotem tam i powrotem do Europy - podaje Kowalczyk.
Lotnisko w Abu Zabi powoli wraca do żywych
Tymczasem wznowiono ograniczoną liczbę lotów pasażerskich z międzynarodowego lotniska Zajed w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich po okresie zakłóceń spowodowanych wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, jak poinformowało w czwartek Biuro Mediów w Abu Zabi.
- Międzynarodowy Port Lotniczy Zajed, we współpracy z Centrum Zarządzania Kryzysowego, Sytuacji Nadzwyczajnych i Katastrof w Abu Zabi, wznowił ograniczone operacje lotnicze po okresie zakłóceń. Stanowi to znaczący dowód odporności ekosystemu Abu Zabi - przekazały władze emirackiej stolicy.
Biuro Mediów zaapelowało, aby pasażerowie posiadający bilety kontaktowali się z liniami lotniczymi w celu uzyskania najnowszych rozkładów lotów. Zaleca się, aby podróżni udali się na lotnisko dopiero po otrzymaniu szczegółowych wskazówek dotyczących godziny lotu.
Ograniczoną liczbę operacji wznowiono również na innych lotniskach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w tym w Dubaju, Szardży i Ras al-Chajmie - głównie dla pasażerów z potwierdzonymi rezerwacjami i lotów ewakuacyjnych. W środę lotnisko w emiracie Fudżajra uruchomiło specjalne loty czarterowe do portów lotniczych w krajach Azji i w Turcji.
Źródło: Money.pl, PAP