Wojna zmienia wakacyjne plany. Turystyka pod presją, ceny mogą jeszcze wzrosnąć
Konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na wakacyjne decyzje Europejczyków. Rezerwacje hamują, rośnie niepewność i koszty. Branża turystyczna liczy na odbicie, ale wiele zależy od rozwoju sytuacji – wynika z analiz Deutsche Welle.
Wojna na Bliskim Wschodzie coraz wyraźniej odbija się na branży turystycznej w Europie. Jak opisuje Deutsche Welle, niepewność geopolityczna zaczyna wpływać na decyzje podróżnych, choć nie prowadzi jeszcze do załamania popytu.
Szef Niemieckiego Stowarzyszenia Turystycznego (DRV) Albin Loidl przyznał w rozmowie z agencją DPA, że liczba rezerwacji spada. – Niepewność związana z sytuacją geopolityczną prowadzi do wyraźnego spadku rezerwacji, choć nie oznacza jeszcze zasadniczego osłabienia popytu – wskazał. Jak dodał, branża mierzy się jednocześnie z rosnącymi kosztami i wyzwaniami operacyjnymi.
W praktyce oznacza to, że wielu turystów wstrzymuje decyzje lub zmienia kierunki podróży. Według Loidla obecna sytuacja może mieć charakter przejściowy – jeśli napięcia opadną, popyt powinien się odbudować.
Polska w G20? Twórca giganta mówi, jak powinniśmy wykorzystać tę szansę
Nastroje w branży wyraźnie się pogorszyły
Zmiany widać już w danych. Monachijski instytut Ifo odnotował wyraźne pogorszenie klimatu gospodarczego w branży turystycznej. Wskaźnik dla biur podróży i touroperatorów spadł w marcu do minus 41,7 punktu z minus 14,8 miesiąc wcześniej.
Ekspert Ifo Patrick Höppner zwraca uwagę, że szczególną niepewność wywołują podróże przez region Zatoki Perskiej. W efekcie część firm musiała zmieniać rezerwacje lub je anulować.
Ostrożność widać szczególnie w przypadku kierunków położonych bliżej regionu konfliktu, czyli we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. Zyskują natomiast bardziej oddalone lokalizacje na zachodzie – choć i tam wzrost popytu może być ograniczany przez ceny i dostępność.
Turyści zmieniają kierunki
Z danych biura podróży TUI wynika, że rośnie zainteresowanie Wyspami Kanaryjskimi, Balearami czy Wyspami Zielonego Przylądka. Popularnością cieszą się także Karaiby. Jednocześnie słabiej sprzedają się kierunki w regionie Zatoki oraz niektóre części Azji, co ma związek m.in. z ograniczeniami w połączeniach lotniczych.
Ostrożność dotyczy także Turcji. TUI podkreśla przy tym, że ceny wakacji pozostają na umiarkowanie podwyższonym poziomie, a w przypadku już zarezerwowanych wyjazdów są stabilne.
Problemem pozostaje jednak paliwo lotnicze. Choć koncern zabezpieczył większość zapotrzebowania na lato, dalszy rozwój cen zależy od sytuacji geopolitycznej.
Jedni tracą, inni zyskują
Podobne obserwacje przedstawia Dertour. Firma wskazuje, że zainteresowanie podróżami pozostaje wysokie, ale klienci częściej potrzebują doradztwa. Popularnością cieszą się Hiszpania, Włochy i Grecja.
W Grecji sytuacja jest na razie stabilna, co wynika z większej odległości od regionu konfliktu. Inaczej jest na Cyprze – tam ruch na lotniskach spadł w marcu o 15,3 proc. rok do roku. W odpowiedzi rząd nasilił działania promujące turystykę.
Ceny lotów pod presją
Konflikt wpływa także na transport lotniczy. DRV przewiduje, że droższe paliwo może przełożyć się na wyższe ceny biletów. Linie Lufthansa już wprowadziły podwyżki, choć – jak podkreślają – popyt pozostaje wysoki.
Przewoźnik zaznacza, że dzięki wcześniejszemu zabezpieczeniu cen paliwa jest częściowo odporny na wahania. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja pozostaje niestabilna, a ceny mogą dalej rosnąć.
Powrót do krajowych wakacji
W obliczu niepewności część turystów wybiera wypoczynek bliżej domu. Z danych DRV wynika, że 41 proc. Niemców planujących podróż w najbliższych trzech miesiącach zdecyduje się na urlop w kraju. Co siódmy planuje nawet kilka takich wyjazdów.
Szef DRV Norbert Kunz ocenia, że krajowa turystyka może na tym czasowo zyskać. Jednocześnie ostrzega, że wysokie ceny energii i ogólne koszty życia mogą ograniczyć wydatki na wypoczynek. W praktyce oznacza to krótsze urlopy i mniej wyjazdów weekendowych – wynika z relacji Deutsche Welle.
Źródło: Deutsche Welle