Zostanie tylko jedna opcja na tańsze paliwa? "Rodzaj plastra na rany"

Ważą się losy rządowego projektu ws. podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Prezydent już raz go nie podpisał. Czy przy kolejnej odmowie rząd ugnie się i mimo to wdroży kolejny pakiet "CPN"? – To rodzaj plastra na rany, który łagodzi boleści, ale nie leczy przyczyn problemu. A one są poza Polską – mówi money.pl Jakub Bogucki, ekspert e-petrol.pl.

Prezydent Karol Nawrocki, ekspert rynku paliw Jakub BoguckiPrezydent Karol Nawrocki, ekspert rynku paliw Jakub Bogucki
Źródło zdjęć: © Getty Images, screen | Artur Widak, ZipZapic.com, e-petrol.pl
Bartłomiej Chudy

Zakłada on 60 proc. podatku od nadwyżki ponad typowy poziom zysku firm względem okresu bazowego. Obciążone miałyby nim zostać koncerny paliwowe (jak Orlen), również za okres z przeszłości, od 1 marca do końca tego roku. To drugie podejście koalicji – pierwszy projekt w tej sprawie prezydent Karol Nawrocki odesłał w trybie kontroli do Trybunału Konstytucyjnego.

Teraz głowa państwa pochyla się nad kolejnym projektem, stawianym przez rząd pod presją. Premier i ministrowie wiążą brak podpisu tej ustawy z niemożliwością sfinansowania kolejnych tarcz osłonowych.

Pytamy ekspertów rynku paliw o dalsze konsekwencje – zarówno w kontekście podatku od zysków nadzwyczajnych, jak i możliwych kolejnych pakietów "CPN". Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl, ocenia, że prezydent nie podpisze projektu podatku od zysków z paliw, gdyż ten w swojej istocie niemal nie różni się od poprzedniej wersji, co do której głowa państwa miała zastrzeżenia.

Nie chcę wchodzić w spekulacje polityczne. Natomiast mieliśmy "pakiet CPN" na wiosnę i pod koniec wakacji. Pytanie, na jak długi czas miałby być wprowadzony teraz. Pamiętajmy, że to rodzaj plastra na rany, który łagodzi boleści, ale nie leczy przyczyn problemu. One są poza Polską i takie "CPN-y" możemy wprowadzać co miesiąc – komentuje Bogucki.

Pytany o skaczące ceny ropy, w zależności od eskalacji lub łagodzenia napięć na Bliskim Wschodzie, ekspert podkreśla, że w obecnych realiach trudno doszukiwać się korzystnych dla rynków doniesień. – Do niedawna mieliśmy cień nadziei, że USA siądą do rozmów z Iranem. Teraz widzimy odwrót od zwyżek cen ropy, natomiast nie przywiązywałbym się do przełożenia tego na ceny paliw w Polsce – zaznacza analityk e-petrol.pl.

– Paliwo w Polsce jest drogie, ale nie wiążmy tego tylko z cenami ropy, ale z marżami rafineryjnymi. One są wysokie. Prezydencki projekt zakładał pochylenie się nad tym. Ale to jest ryzykowne, może z tego się stworzyć problem zaopatrzeniowy – mówi Jakub Bogucki. Doszukał się jednak również pozytywu w gąszczu niesprzyjających doniesień.

– Trochę nas ratuje to, że Amerykanie odstąpili od planu zakazu eksportu diesla. Zeszli na poziom, że można wykorzystać barwiony diesel (red-dyed diesel – red.) w zastępstwie normalnego oleju. To rozwiązuje problem wewnętrznego zaopatrzenia rynku w USA i trochę ratuje Europę, która polega na imporcie. Jak mamy szukać pozytywu, to właśnie w tym – podsumowuje.

Polska pójdzie drogą Niemiec i Czech?

Urszula Cieślak, starsza analityczka rynku paliw w BM Reflex, ocenia, że – niezależnie od ruchu prezydenta – rząd może zostać zmuszony do działania. – Zwłaszcza że w Niemczech i Czechach od 1 października spadną ceny paliw - te państwa wprowadzą programy osłonowe. W przypadku Niemiec wyjdzie 17–18 eurocentów (na litrze); to również może być impuls do obniżek cen w Polsce – zwraca uwagę ekspertka.

Oba przypadki różnią się w sposobie obniżek cen. Niemcy nie regulują stawek ani marż. Wprowadzają czasową obniżkę podatku energetycznego na benzynę i olej napędowy do końca grudnia. Przewidziany koszt dla finansów publicznych wyniesie ok. 2,5 mld euro. Rozwiązanie w Czechach jest zbliżone do tego z Polski – władze wdrożą obniżkę akcyzy na diesla, ceny maksymalne, ale też limit marży detalicznej stacji paliw (2,50 korony czeskiej/litr). Do tego dojdzie podatek od nadzwyczajnych zysków rafinerii, który – jak podaje Reuters – ma obejmować 50 proc. wzrostu marży brutto względem 2025 r.

Co do oceny sytuacji na rynkach, analityczka zwraca uwagę, że przez Ormuz płynie coraz więcej ropy, a odejście USA od zakazu eksportu diesla również łagodzi napięcia związane z ceną ropy. – Ale wiemy, że nie jest to sytuacja na stałe, lecz chwilowy przestój. Ale listopad oznacza wyjazdy na Wszystkich Świętych. Jeśli prezydent nie podpisze ustawy, to jedynym i prostym sposobem na obniżki cen paliw będzie obniżka podatku VAT i ustalenie ceny maksymalnej - ocenia Urszula Cieślak.

Natomiast musimy przyznać, że – poza okresami z "pakietem CPN" – wpływy z VAT-u na paliwa są wyraźnie wyższe. Ceny diesla są obecnie 3 zł wyższe za litr niż rok temu, a dla benzyn jest to ponad 2 zł brutto więcej. I to licząc z podatkiem VAT. Naszym zdaniem możemy sfinansować obniżkę VAT-u właśnie wysokimi wpływami z tego podatku – tłumaczy nam Urszula Cieślak z BM Reflex.

Ekspertka również zwraca uwagę, że poza cenami ropy kluczowe są marże rafineryjne i notowania gotowych produktów paliwowych. – A te na europejskim rynku, m.in. w portach ARA (Amsterdam–Rotterdam–Antwerpia), nadal pozostają wysokie – podsumowuje.

Wybrane dla Ciebie