"Trzeba się dzielić zarobkami". Biorą się za nieuchwytnych gigantów

Wicepremier Krzysztof Gawkowski stwierdził w sobotę, już po opublikowaniu projektu podatku cyfrowego, że jest to "ustawa o sprawiedliwości społecznej". Przypomniał, że w niektórych krajach UE obowiązują już takie rozwiązania, które przynoszą miliardowe wpływy do budżetów państw.

Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacjiKrzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji. Jego resort odpowiada za projekt podatku cyfrowego
Źródło zdjęć: © PAP | Paweł Supernak
Bartłomiej Chudy

W piątek 31 lipca w Rządowym Centrum Legislacji pojawił się długo oczekiwany projekt podatku cyfrowego. Inicjatywa autorstwa resortu cyfryzacji została skierowana do konsultacji publicznych. Jej założenia pokrywają się z wcześniejszymi doniesieniami money.pl - przede wszystkim zakłada ona 3 proc. podatku od przychodów największych globalnych firm technologicznych działających w Polsce.

Podatek cyfrowy. Pokazali projekt. "Platformy na nas zarabiają"

Przepisy miałyby wejść w życie 1 stycznia 2027 r. W ciągu dekady budżet miałby zyskać na tym podatku blisko 31,7 mld zł. Branża spodziewa się, że zobowiązani do płacenia podatku byliby przede wszystkim giganci technologiczni z USA (Google, Facebook, X) oraz potentaci w handlu internetowym z Chin (AliExpress, Temu, Shein).

O nowe rozwiązania podatkowe minister Gawkowski został zapytany w sobotę podczas konferencji prasowej polityków Nowej Lewicy w Bielawie na Dolnym Śląsku. – W wielu państwach UE podatek cyfrowy jest podatkiem, który już obowiązuje, i miliardy wpływające do budżetu tych państw są codziennością, tak jak we Francji – mówił.


WIDEO
"Big techy okradają Polaków z ich pieniędzy". Ostre słowa ministra


Wicepremier zwrócił uwagę, że podatek cyfrowy jest daniną od firm, a nie od obywateli. – Każdy, kto w Polsce zarabia na sieci, na handlu, na usługach cyfrowych, powinien wiedzieć, że trzeba się dzielić swoimi zarobkami w Polsce. Ten podatek cyfrowy jest dla mnie nie tylko ustawą, ale kwestią lewicowego DNA – powiedział Gawkowski.

Dodał, że podatek cyfrowy to "odpowiedzialność za to, że nowy świat, nowe technologie wkroczyły mocno w życie człowieka.

Wszyscy powinniśmy wiedzieć, że dokładamy się do tego, że platformy na nas zarabiają, a chcemy korzystać ze środków finansowych, które zostawiamy w ich portfelach – powiedział Krzysztof Gawkowski. Dodał, że "wiele platform cyfrowych nie płaci podatków w Polsce i próbuje wyprowadzać je za granicę".

Gawkowski liczy, że projekt przejdzie w tej kadencji

Podkreślił, że Lewica chce przekonać innych partnerów w rządzie. - Mamy świadomość, że nie wszyscy są za tym podatkiem. Wierzę, że w tej kadencji podatek cyfrowy zostanie przygotowany w taki sposób, żeby wszyscy się na niego w koalicji rządowej zgodzili - powiedział Gawkowski. Odrębną kwestią jest to, czy taki projekt podpisze prezydent Karol Nawrocki.

Zgodnie z projektem podatek cyfrowy w Polsce miałyby płacić firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane pod konkretnego użytkownika. Opłaty obejmą też firmy, które umożliwiają użytkownikom za pomocą interfejsu cyfrowego wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwiają im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. Chodzi m.in. o portale społecznościowe czy internetowe platformy handlowe.

Podatnikiem mają być podmioty lub skonsolidowane grupy spełniające łącznie dwa warunki: globalne przychody powyżej 1 mld euro oraz przychody z usług objętych ustawą, uzyskane w Polsce powyżej 25 mln zł w poprzednim okresie rozliczeniowym, bez względu na rezydencję podatkową i siedzibę. Wyłączenie dotyczy mediów - opodatkowaniu mają nie podlegać podmioty, których przeważającą działalnością jest publikowanie materiałów redakcyjnych przygotowanych przez ten podmiot lub na jego rzecz.

Źródło: PAP.

Wybrane dla Ciebie