Poniedziałek 31 sierpnia był dla wielu kierowców ostatnią okazją, by zatankować paliwo po niższych cenach. Efekt? Na stacjach ustawiały się kolejki, a część punktów sprzedaży pod koniec dnia zaczęła mieć problemy z dostępnością benzyny i oleju napędowego.
Zdjęcia z kolejkami i zamkniętymi dystrybutorami trafiały także do naszej redakcji. Jedno z nich zostało wykonane na stacji Leclerc przy ul. Ciszewskiego w Warszawie. Na fotografii widać wyłączone stanowiska tankowania oraz oznaczenia sugerujące problemy z dostępnością paliwa. "Na dwóch stacjach, na których byliśmy ok. 22, wyłączyli wcześniej dystrybutory z benzyną 95" - relacjonuje czytelniczka.
Ostatnie godziny tańszego tankowania
Powodem zamieszania był koniec obowiązywania pakietu CPN, który obejmował m.in. obniżoną do 8 proc. stawkę VAT na paliwa oraz maksymalne ceny benzyny i oleju napędowego.
WIDEOTańsze paliwo na koniec wakacji? Ekspert wskazuje problem
W ramach programu kierowcy mogli zapłacić maksymalnie 6,64 zł za litr benzyny Pb95, 7,46 zł za litr Pb98 oraz 7,31 zł za litr oleju napędowego. Wielu kierowców zdecydowało się więc zatankować wcześniej, obawiając się wzrostu cen od 1 września.
Największe problemy pojawiły się na Podhalu. W Zakopanem i okolicznych miejscowościach kierowcy ustawiali się w długich kolejkach. Na jednej ze stacji Orlenu w mieście wieczorem dostępne były już tylko końcówki zapasów benzyny Pb98 i oleju napędowego. Paliwa zabrakło również m.in. na jednej ze stacji BP. Sznury aut widać było też na stacjach w Warszawie.
Ceny paliw pójdą w górę
Od wtorku 1 września wraca 23-proc. stawka VAT na paliwa objęte pakietem. Oznacza to koniec administracyjnego ograniczenia cen i potencjalny wzrost rachunków przy dystrybutorach.
Analitycy rynku paliw wskazywali wcześniej, że podwyżka może wynieść około 60–90 groszy na litrze, choć ostateczny poziom cen będzie zależał również od sytuacji na rynku ropy, kursu złotego oraz polityki cenowej koncernów paliwowych.
Pakiet CPN był rozwiązaniem czasowym, którego celem było ograniczenie skutków wzrostu cen paliw. Według Ministerstwa Finansów dotychczasowy koszt programu wyniósł około 4,7 mld zł, a jego ostatnie wznowienie na drugą połowę sierpnia miało kosztować budżet państwa około 495 mln zł.
Dla kierowców oznacza to powrót do bardziej rynkowych cen. Ci, którzy chcieli uniknąć podwyżek, w ostatnich godzinach działania programu ruszyli na stacje – w niektórych miejscach tak licznie, że zabrakło paliwa.