Wiele informacji, które przekazują rosyjskie media i przedstawiciele władzy, prawdopodobnie nie jest prawdziwych. Takie doniesienia mogą być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.
Kremlowskie przekazy mają jednocześnie nadawać ukraińskim uderzeniom sens ataku na ludność cywilną i gospodarkę, a nie na cele strategiczne – wynika z analizy opublikowanej w środę przez Disinfo Digest. To serwis zajmujący się przeciwdziałaniem dezinformacji.
Jako przykład serwis wskazał relacje dotyczące ukraińskiego ataku na rafinerię w Riazaniu w nocy z 28 na 29 lipca. W rosyjskich mediach podkreślano, że zakład ma dostarczać paliwo przede wszystkim dla mieszkańców obwodu riazańskiego i moskiewskiego, co w tej narracji wzmacniało przekaz o konsekwencjach dla odbiorców cywilnych.
W komunikacie opublikowanym 29 lipca przez ukraiński Sztab Generalny stwierdzono natomiast, że rafineria w Riazaniu należy do największych przedsiębiorstw przetwórstwa ropy naftowej w Federacji Rosyjskiej, a jej moce wynoszą ok. 17 mln ton ropy rocznie.
WIDEOTrzęsienie ziemi w CPK. Horała: mógłbym złożyć papiery
Podkreślmy, że według strony ukraińskiej atak wywołał pożar na terenie obiektu. W komunikacie podkreślono też, że zakład produkuje m.in. benzynę, olej napędowy i paliwo lotnicze, wykorzystywane również przez rosyjski przemysł zbrojeniowy i siły zbrojne.
"Terroryzm gospodarczy"
Disinfo Digest ocenia, że rosyjskie media propagandowe manipulują informacją, przekształcając w swojej opowieści strategiczny obiekt, jakim jest rafineria, w element infrastruktury cywilnej.
"W ten sposób ukraińskie działania otrzymywały etykietę 'terroryzmu gospodarczego'" - czytamy w analizie Disinfo Digest.
We wcześniejszym komentarzu opublikowanym 29 lipca na stronie serwisu zwrócono uwagę, że rosyjska propaganda stosuje wobec swoich obywateli "wyrafinowany model komunikacji" i określa niedobór paliwa jako problem "chwilowy, lokalny i możliwy do opanowania".
Jak donosi Disinfo Digest, prokremlowskie media twierdzą, że "państwo pozostaje sprawne, społeczeństwo odporne, a odpowiedzialność (za kryzys paliwowy – red.) ponoszą przede wszystkim ukraińskie ataki dronowe, spekulanci oraz niewydolna biurokracja niższego szczebla". Serwis wyjaśnia, że taki przekaz "służy uspokojeniu odbiorców, ograniczeniu skali kryzysu oraz przenoszeniu odpowiedzialności".
Rzeczywistość
Skalę skutków ukraińskich uderzeń opisywał także "Financial Times". Jak poinformował 30 lipca brytyjski dziennik, ukraińska kampania wojskowa wyłączyła z użytku ponad 30 proc. faktycznych oraz 45 proc. maksymalnych, teoretycznych zdolności produkcyjnych rosyjskich rafinerii.
Według analizy gazety, konsultowanej z ukraińską, niezależną grupą analityczną Frontelligence Insight, ataki ukraińskich dronów "wywołały najpoważniejszy kryzys paliwowy w Rosji od upadku Związku Radzieckiego" w 1991 r.
"Financial Times" wskazał również na konsekwencje na rynku detalicznym: efektem kryzysu "są ograniczenia sprzedaży paliwa w niemal każdym regionie Rosji i długie kolejki na stacjach benzynowych".
Gazeta ustaliła też, że uszkodzenia w 10 największych rosyjskich rafineriach – w tym w Omsku, Moskwie i Tuapse – pozostawały widoczne z kosmosu przez wiele tygodni lub miesięcy po atakach, a zdjęcia satelitarne mają pokazywać, że naprawy postępują powoli, a część mniejszych rafinerii i obiektów magazynowych nadal pozostaje w ruinie.
W opinii analityka Isaaca Leviego z fińskiej organizacji badawczej Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), cytowanej przez "Financial Times", cele ukraińskich ataków były kluczowe dla rosyjskiej infrastruktury energetycznej, ponieważ zniszczeniu uległy systemy odpowiadające za początek procesu rafinacji.