"Najpotężniejsza fortyfikacja". Niemcy relacjonują polską budowę
Polska od wiosny 2024 r. rozbudowuje umocnienia przy granicy z Rosją i Białorusią. "Tarcza Wschód" ma utrudnić ewentualny atak od strony obwodu królewieckiego i obejmuje zapory, rowy, zasieki oraz kolejne warstwy obrony - pisze niemiecki "Bild". I relacjonuje, jak na żywo wyglądają efekty tego projektu.
"Przez zielone łąki Polski przebiega granica z Królewcem jakby wytyczona linijką. Ta rosyjska eksklawa jest najbardziej na zachód wysuniętą placówką podżegacza wojennego Władimira Putina w samym sercu Europy i od czasu inwazji na Ukrainę stanowi stałe źródło zagrożenia. Właśnie tutaj powstaje najpotężniejsza fortyfikacja w najnowszej historii NATO: Tarcza Wschód" - napisał w środę "Bild".
Dziennikarz z Niemiec przyjechał na granicę polsko-rosyjską (z Obwodem Królewieckim) w okolice wsi Asuny, gdzie rozmawiał z majorem Dominikiem Płazą z 2. Mazowieckiego Pułku Saperów. Płaza tłumaczył, że celem budowy "Tarczy Wschód" jest powstrzymanie potencjalnego przeciwnika przed wejściem na polskie terytorium i ograniczenie jego swobody manewru. Dodał też, że Polska przygotowuje się na ewentualny konflikt o dużej skali, podobny do wojny w Ukrainie, a cały projekt kraj realizuje własnymi siłami.
"Jest potrzeba terapii szokowej". Europa ma dużo do nadrobienia ws. obronności
Jak wygląda linia obrony przy granicy z Rosją
"Bild" opisuje, że najbardziej widocznym elementem są zapory przeciwczołgowe, nazywane "jeżami". Każda waży 1,2 tony, a na każdym kilometrze "Tarczy Wschód" ma stanąć ok. 2,4 tys. takich przeszkód. Przed nimi wykopano 3-metrowy rów i rozciągnięto drut kolczasty wzdłuż 200 km granicy z Rosją.
W razie ataku betonowe blokady mają zostać spięte stalowymi linami. Major Płaza przekonuje w rozmowie z dziennikiem, że wojsko sprawdziło to rozwiązanie z użyciem bojowego wozu piechoty i test potwierdził skuteczność systemu.
Za pierwszą linią przeszkód w razie wojny ma znaleźć się 100-metrowe pole minowe, a dalej druga linia zapór przeciwczołgowych. Cała inwestycja ma kosztować 2,5 mld euro i obejmuje nie tylko odcinek przy Obwodzie Królewieckim, ale także granicę Polski z Białorusią.
Major Płaza przekonuje również, że Polska wyciąga wnioski z wojny w Ukrainie i korzysta z tamtejszych doświadczeń związanych z rojami dronów, walką elektroniczną oraz budową schronów.
Projekt obejmuje też innego rodzaju przekształcenia terenu. Część obszarów ma zostać ponownie zalesiona, a wybrane mokradła zostaną sztucznie zalane, by w razie agresji rosyjskie pojazdy gąsienicowe nie mogły się przez nie przedostać. Od lipca przy pracach mają pomagać również saperzy Bundeswehry, którzy wesprą kopanie rowów i stawianie zapór.
Polska reakcja na napaść na Ukrainę
Polski rząd przekonuje, że projekt ten ma wzmocnić odporność Polski na ataki i wojnę hybrydową. "Powstał on w reakcji na rosyjską agresję na Ukrainę i korzysta z doświadczeń tej wojny, ale jest projektem pokojowym: ma odstraszyć potencjalnych agresorów, chronić żołnierzy i ludność cywilną, wspólnie z sojusznikami pokazać gotowość do obrony naszych granic" - opisuje MON na swojej stronie internetowej.
"Tarcza Wschód to cały system infrastruktury obronnej, a nie tylko jednolita linia okopów, bunkrów i jeży żelbetonowych. Nie wszędzie będzie on wyglądać tak samo. Tam, gdzie jest to możliwe, będą wykorzystywane i wzmacniane istniejące naturalne przeszkody terenowe: lasy, bagna, rzeki czy skarpy. W zależności od potrzeb będą też budowane centra logistyczne, magazyny materiałów, elementy fortyfikacji i schrony, czy system wykrywania i śledzenia dronów wykorzystujący radary, termowizję i nasłuch. Pozwoli to skutecznie zwalczać statki bezzałogowe, które jak pokazuje wojna w Ukrainie, są coraz powszechniej wykorzystywane" - czytamy.