Gigant z Niemiec triumfuje po wyroku w USA. Na giełdzie szał
Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał w czwartek orzeczenie, którym uchronił firmę Bayer przed dziesiątkami tysięcy roszczeń dotyczących tego, że jej herbicyd Roundup powinien był zostać opatrzony ostrzeżeniem o ryzyku zachorowania na raka - podaje agencja Bloomberga.
Jak tłumaczy Bloomberg, orzeczenie to pomoże położyć kres trwającej od dziesięciu lat lawinie pozwów, które kosztowały niemieckiego giganta ponad 10 miliardów dolarów. Bayer zyskuje bowiem w USA ochronę prawną przed pozwami dotyczącymi ostrzeżeń na etykietach środka Roundup
Agencja relacjonuje, że sędziowie amerykańskiego Sądu Najwyższego w USA podjęli w czwartek decyzję większością 7 do 2 i uchylili wyrok ławy przysięgłych z Missouri, która przyznała 1,25 mln dolarów Johnowi Durnellowi - mężczyźnie wiążącemu używanie Roundupu z chłoniakiem nieziarniczym. Sąd uznał, że skoro federalny regulator nie wymagał ostrzeżenia o nowotworze, konsumenci nie mogą domagać się takiego zapisu na podstawie prawa stanowego.
Armie NATO biją się o polski produkt. Wycena 44 miliardów złotych
W uzasadnieniu siedmiu sędziów wskazało, że przepisy federalne wymagają jednolitych etykiet dla pestycydów w całych Stanach Zjednoczonych. Według sądu roszczenie wobec Bayera prowadziłoby do nałożenia dodatkowego obowiązku, innego niż ten zaakceptowany przez amerykańską Agencję Ochrony Środowiska (EPA). Z tym stanowiskiem nie zgodzili się dwaj sędziowie - Ketanji Brown Jackson i Neil Gorsuch. W zdaniu odrębnym Jackson oceniła, że taka interpretacja zamyka drogę do sądu osobom pozywającym spółkę na gruncie prawa stanowego.
Co wyrok z USA oznacza dla Bayera
Dla Bayera to ważny etap w próbie wygaszenia sporów związanych z Roundupem - komentuje Bloomberg. Jak dodaje, koncern równolegle chce skłonić użytkowników herbicydu do udziału w proponowanej ugodzie zbiorowej wartej 7,25 mld dolarów. Po ogłoszeniu wyroku akcje spółki we Frankfurcie rosły nawet o 20 proc., co było największym ruchem w ciągu jednej sesji od marca 2003 r.
Pełnomocnik powoda Johna Durnella Ashley Keller ocenił rozstrzygnięcie jako rozczarowujące. Z kolei analityczka Bloomberg Intelligence Holly Froum uznała, że wyrok wzmacnia scenariusz, w którym Bayer rozwiąże istniejące roszczenia za ok. 7,5 mld dolarów. Jej zdaniem sąd niższej instancji może jeszcze zatwierdzić proponowaną ugodę za 7,25 mld dolarów, choć część dotyczącą przyszłych powodów może później podważyć apelacja.
Sprawa rozleje się na inne branże?
Bayer przejął ten problem prawny po zakupie producenta Roundupu, firmy Monsanto, za 63 mld dolarów w 2018 r. Skala pozwów ciążyła na notowaniach spółki do tego stopnia, że prezes Bill Anderson rozważał, czy firma powinna dalej wytwarzać glifosat, czyli substancję czynną Roundupu - przypomina Bloomberg.
I tłumaczy, że sednem sprawy była ustawa Federal Insecticide, Fungicide, and Rodenticide Act, w skrócie FIFRA, która reguluje zasady oznaczania pestycydów. Bayer przekonywał, że skoro EPA zatwierdziła etykietę bez ostrzeżenia o raku, prawo stanowe nie może nakładać dodatkowych wymogów. Strona powodowa twierdziła natomiast, że sądy stanowe nadal mają prawo samodzielnie oceniać, czy producent powinien zamieścić ostrzeżenie.
Wyrok może mieć znaczenie nie tylko dla Roundupu - komentuje agencja Bloomberga. Podobne przepisy obowiązują również w branży wyrobów medycznych, kosmetyków i żywności. Bayera wsparły w sądzie organizacje rolnicze, biznesowe i społeczne, które przekonywały, że jednolity standard jest lepszy niż zestaw różnych reguł w poszczególnych stanach USA. Po drugiej stronie stanęli rzecznicy konsumentów i bezpieczeństwa żywności, wskazując na luki w przeglądach EPA, braki w danych i wpływ firm na działania agencji.