Szef giganta naftowego zapowiada wyższe ceny ropy. "Rynek nie zobaczył pełnego wpływu"
Prezes ExxonMobil Darren Woods ocenia, że rynek wciąż nie uwzględnił pełnych skutków wojny z Iranem i zamknięcia cieśniny Ormuz. Jego zdaniem, gdy wyczerpią się źródła zastępcze, ceny ropy pójdą w górę - informuje CNBC.
Woods w rozmowie z CNBC wskazał, że w pierwszym miesiącu konfliktu skutki przerwania dostaw łagodziła duża liczba załadowanych tankowców będących już w drodze. Pomagały też uwolnienia rezerw strategicznych oraz spadek zapasów komercyjnych. Zastrzegł jednak, że wraz z trwaniem wojny te „bufory” mogą się skończyć.
- Dla większości jest oczywiste, że przy bezprecedensowym zakłóceniu globalnych dostaw ropy i gazu rynek nie zobaczył jeszcze pełnego wpływu - powiedział Woods.
CNBC podkreśla, że w piątek ropa WTI spadła o ponad 3 proc. do 101,38 dol. za baryłkę, a Brent zniżkował ok. 2 proc. do 108 dol., przy dużej zmienności notowań w trakcie wojny.
"Żeby nie być biednym". Twórca giganta tłumaczy, dlaczego wybrał karierę w biznesie
Exxon ostrzega, że jeśli cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta do końca drugiego kwartału, produkcja na Bliskim Wschodzie spadnie o 750 tys. baryłek dziennie względem 2025 r., a przerób w rafineriach na świecie obniży się o 3 proc. wobec ostatniego kwartału 2025 r. Woods podał w CNBC, że zamknięcie dotknęło ok. 15 proc. łącznej produkcji spółki.
Krach w Iranie?
– Podczas gdy ocaleli przywódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej są uwięzieni jak tonące szczury w kanalizacji, irański przemysł naftowy zaczyna wstrzymywać produkcję. Dzięki amerykańskiej blokadzie produkcja w końcu runie. Rynek benzyny w Iranie będzie następny – ogłosił niedawno w komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych Scott Bessent, sekretarz skarbu USA.
Biały Dom liczy, że blokada eksportu ropy naftowej z Iranu doprowadzi prędzej czy później do upadku reżimu. Jak pisaliśmy w money.pl - platforma analityczna Kpler podaje, że w marcu eksport surowca z Iranu osiągał poziom 1,85 miliona baryłek dziennie. Był to wynik zauważalnie wyższy od historycznych średnich z poprzednich miesięcy. Dziś ten obraz należy już do przeszłości. Po uszczelnieniu amerykańskiej blokady średni wolumen załadunków drastycznie spadł. Obecnie wynosi niespełna 570 tys. ton dziennie. Dotychczas żaden tankowiec przewożący irańską ropę nie zdołał pomyślnie opuścić strefy objętej amerykańską blokadą morską.
Kluczowym problemem dla Teheranu nie jest jednak sam spadek eksportu, ale brak fizycznej możliwości składowania wydobywanego surowca. Wyspa Chark, która dotychczas pełniła rolę głównego terminala eksportowego, z powodu blokady morskiej przekształciła się w ostateczny i szybko zapełniający się bufor magazynowy.
Źródło: CNBC