Iran utonie we własnej ropie? USA wieszczą krach, Teheran ściga się z czasem
Stany Zjednoczone są przekonane, że zablokowanie Iranowi możliwości eksportu ropy naftowej doprowadzi w końcu do upadku reżimu. Teheran gorączkowo szuka sposobów, by magazynować surowiec. Wstrzymanie wydobycia może być bowiem ryzykowne dla infrastruktury.
Deklaracje płynące z Waszyngtonu nie pozostawiają złudzeń co do celu obecnych działań. Amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent w bardzo ostrych słowach podsumował aktualną sytuację na Bliskim Wschodzie. Jego wypowiedź wyznacza nowy kierunek w polityce sankcyjnej Stanów Zjednoczonych.
– Podczas gdy ocaleli przywódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej są uwięzieni jak tonące szczury w kanalizacji, irański przemysł naftowy zaczyna wstrzymywać produkcję. Dzięki amerykańskiej blokadzie produkcja w końcu runie. Rynek benzyny w Iranie będzie następny – ogłosił w komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych Scott Bessent.
Ile gwiazdy płacą za wywiad? Prezes UOKiK ujawnia i zapowiada kontrole
Iran tnie eksport ropy na potęgę
Czy słowa amerykańskiego ministra znajdują potwierdzenie w twardych danych? Platforma analityczna Kpler podaje, że w marcu eksport surowca z Iranu osiągał poziom 1,85 miliona baryłek dziennie. Był to wynik zauważalnie wyższy od historycznych średnich z poprzednich miesięcy. Dziś ten obraz należy już do przeszłości. Po uszczelnieniu amerykańskiej blokady, średni wolumen załadunków drastycznie spadł. Obecnie wynosi niespełna 570 tys. ton dziennie. Dotychczas żaden tankowiec przewożący irańską ropę nie zdołał pomyślnie opuścić strefy objętej amerykańską blokadą morską.
Kluczowym problemem dla Teheranu nie jest jednak sam spadek eksportu, ale brak fizycznej możliwości składowania wydobywanego surowca. Wyspa Chark, która dotychczas pełniła rolę głównego terminala eksportowego, z powodu blokady morskiej przekształciła się w ostateczny i szybko zapełniający się bufor magazynowy.
Iran nie ma gdzie składować ropy. Upycha ją na statkach i torach
Eksperci rynkowi zwracają uwagę na zjawisko tak zwanej iluzji pojemności. W praktyce Teheran będzie w stanie magazynować ropę maksymalnie od 12 do 22 dni. Dlaczego? Teoretyczna przestrzeń do składowania surowca na terytorium Iranu wynosi ponad 90 milionów baryłek. Praktyka wygląda jednak inaczej. Jak podaje Kpler, znaczna część irańskiej infrastruktury nie może zmagazynować tego, co było eksportowane. Przykładowo, zbiorniki w terminalach Sirri oraz Lavan nie mają dostępu do lądowych rurociągów. Z kolei potężny kompleks w Assaluyeh służy wyłącznie do magazynowania kondensatu z pola gazowego South Pars - nie da się tam przetrzymywać gotowego surowca.
Problemem są też znane w branży zasady bezpieczeństwa. Zbiorników naftowych nigdy nie wypełnia się po same brzegi. Historyczne dane pokazują, że maksymalny bezpieczny poziom napełnienia irańskich magazynów to około 80 proc. ich całkowitej pojemności.
Władze w Teheranie gorączkowo poszukują rozwiązań prowizorycznych. Organizacja United Against Nuclear Iran potwierdziła między innymi wykorzystanie do tego celu trzydziestoletniego supertankowca Nasha. Statek ten po latach bezczynności został zakotwiczony przy terminalu Chark i służy jako tymczasowy magazyn pływający. Rząd próbuje równocześnie przekierować część wolumenów na tory kolejowe, aby dostarczyć surowiec do Chin, ale skala tych działań jest zbyt mała w stosunku do bieżącej produkcji.
Produkcję trudno zatrzymać. Skutki mogą być opłakane
Dlaczego pojemność magazynów z ropą ma w ogóle znaczenie? Wyczerpanie przestrzeni magazynowej uruchamia reakcję łańcuchową w całym sektorze wydobywczym. – Producenci nie czekają na ostateczne przepełnienie systemu, by uniknąć uszkodzeń rurociągów – ocenia Natasha Kaneva, dyrektor do spraw surowców w banku JPMorgan w raporcie poświęconym problemowi magazynowania ropy.
Model stworzony przez analityków JPMorgan zakłada bardzo precyzyjną oś czasu. Strukturalne ograniczanie pracy szybów naftowych musi rozpocząć się po około szesnastu dniach od momentu całkowitego zatrzymania przepływów eksportowych. Jeśli blokada potrwa dłużej, proces ten nabierze tempa. Po upływie trzydziestu dni system wymusi pełne wstrzymanie wydobycia o wolumenie, który odpowiada utraconemu eksportowi.
Zamknięcie szybów naftowych na tak szeroką skalę rodzi poważne pytania o techniczne konsekwencje dla samej infrastruktury wydobywczej. Zespół JPMorgan ostrzega przed strukturalnym ryzykiem dla starzejących się instalacji. Długotrwała bezczynność może doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń zbiorników geologicznych oraz sprzętu powierzchniowego. To z kolei utrudni płynny powrót do wcześniejszych mocy produkcyjnych w przyszłości.
Iran potrafi się zaadaptować?
Odmienne stanowisko w tej sprawie prezentują inni eksperci branżowi. Zwracają oni uwagę na specyfikę irańskiego przemysłu.
Irański sektor naftowy posiada historyczne doświadczenie w zamykaniu i ponownym otwieraniu odwiertów. Faktyczne zagrożenie kryje się w sektorze gazowym – uważa analityk Robin Mills.
Konieczność wstrzymania produkcji ropy automatycznie wymusza bowiem redukcję wydobycia z powiązanych złóż gazu ziemnego. W rezultacie kraj może stanąć przed koniecznością racjonowania energii dla elektrowni, odbiorców przemysłowych oraz zwykłych gospodarstw domowych. To bezpośrednio pokrywa się z ostrzeżeniami amerykańskiego sekretarza skarbu o nadchodzących niedoborach paliw.
Dawid Czopek, ekspert rynku paliwowego, zarządzający Polaris-FIZ w rozmowie z money.pl przyznaje, że znaczenie może mieć umiejętność adaptacji Iranu do zmian. - To prawda, że zwykle z dużych złóż - a takie posiada Iran - ani ograniczenie produkcji, ani jej wznowienie nie jest takie proste. Biorąc pod uwagę dane historyczne, widać jednak, że produkcja Iranu mocno się wahała. To może oznaczać, że kraj może wytrzymać dłuższe wstrzymanie produkcji ropy. Pytanie tylko, jak długie - mówi.
Zegar tyka. Za kilka miesięcy Iran odczuje brak pieniędzy
Fizyczna blokada eksportu i drastyczne cięcia produkcji nie oznaczają jednak natychmiastowego bankructwa Teheranu. Gwałtowne ograniczenie załadunków nie przekłada się z dnia na dzień na załamanie wpływów budżetowych.
Dlaczego? Mechanizm ten wynika ze specyfiki azjatyckich łańcuchów dostaw. Transport surowca do kluczowych portów docelowych w Chinach zajmuje około dwóch miesięcy. Kolejne dwa miesiące to standardowy termin regulowania należności przez tamtejszych nabywców.
Iran posiada ok. 184 mln baryłek ropy na wodzie (z czego ok. 60 mln baryłek znajduje się w rejonie Zatoki Perskiej i Zatoki Omańskiej). To zapewnia gospodarce chwilowy bufor finansowy. Dopiero po upływie trzech do czterech miesięcy przerwa w załadunkach uderzy w państwową kasę. Według prognoz rynkowych Kpler, finalny efekt tego opóźnionego szoku pozbawi Teheran przychodów rzędu 200 do 250 milionów dolarów każdego dnia.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl