Ministrowie spraw zagranicznych państw UE spotykają się w poniedziałek w Brukseli, ale nie podejmą jeszcze decyzji o taryfach czy ograniczeniach importu. Kluczowe ma być to, czy zwolennicy ostrzejszych działań zbiorą większość, która formalnie zażąda od Komisji przedstawienia projektu do późniejszego głosowania.
Według czterech dyplomatów znających kulisy rozmów, wśród państw budujących większość są m.in. Belgia, Holandia i Hiszpania. Po przeciwnej stronie stoją Komisja pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen oraz Niemcy i Czechy. Spór dzieli stolice i instytucje Unii.
Piwo tańsze niż woda. Ujawnia, jak to możliwe
Handel z Izraelem a polityka w UE
Ekonomiczny ciężar ewentualnych kroków ma być ograniczony. Komisja w poufnym dokumencie, do którego dotarło Politico, szacuje, że wymiana dotycząca osiedli na Zachodnim Brzegu to ok. 0,5 proc. całego handlu UE z Izraelem. Mimo to temat przyćmi inne punkty agendy, w tym prace nad 21. pakietem sankcji wobec Rosji.
W debacie słychać też głosy o najtwardszych rozwiązaniach. - Osiedla są nielegalne. Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu zakaz importu towarów wytwarzanych w osiedlach - powiedział Nacho Sanchez Amor, hiszpański eurodeputowany z komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego.
Komisja miała opierać się wcześniejszym pomysłom nowych działań, argumentując, że podobne propozycje już się pojawiały i były odrzucane. Tuż przed posiedzeniem przedstawiła jednak pakiet opcji ograniczenia handlu z osiedlami, m.in. system licencjonowania oraz możliwość zastosowania "zaporowych ceł". Politico podkreśla, że dokument nie jest formalnym wnioskiem, nad którym państwa mogłyby głosować.
W tle jest też konflikt o podstawę prawną: czy to narzędzie polityki handlowej, czy element wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE. To rozróżnienie jest kluczowe, bo w pierwszym wariancie wystarcza większość kwalifikowana, a w drugim potrzebna jest jednomyślność.
Spór o "apartheid"
Za ostrzejszym podejściem ma stać szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, która publicznie wzywała Komisję do przedstawienia nowych środków. Politico opisuje też jej spór z izraelskim ministrem spraw zagranicznych Gideonem Sa'arem po doniesieniach, że użyła słowa "apartheid" w odniesieniu do państwa Izrael. Sa'ar napisał w czerwcu na portalu X, że wstrzymuje kontakty z Kallas do czasu uzyskania przeprosin lub wyjaśnienia.
Krytycy von der Leyen mają jednocześnie sugerować, że Komisja zwleka, patrząc na kalendarz polityczny w Izraelu przed wyborami zaplanowanymi na październik. Barry Andrews, irlandzki eurodeputowany z centrowej frakcji Renew, ocenił, że odkładanie decyzji trwa zbyt długo.
Źródło: Politico