Vance chwali Orbána za "niezależność energetyczną". Węgry biorą surowce z Rosji
- Myślę, że premier Orbán jest najbardziej wpływowym przywódcą Europy w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego i niezależności - powiedział we wtorek w Budapeszcie J.D Vance. "Ale odklejka" - skomentował na portalu X słowa Vance'a dziennikarz energetyczny Jakub Wiech.
- Chcę pomóc premierowi Węgier Viktorowi Orbánowi w sezonie wyborczym, jak tylko mogę - zadeklarował we wtorek wiceprezydent USA J.D. Vance na konferencji prasowej w Budapeszcie z szefem węgierskiego rządu.
- Prezydent Trump i premier Orbána dokonali razem wspaniałych rzeczy i jestem tu, by je uczcić - powiedział Vance, podkreślając przyjaźń obu przywódców i poparcie prezydenta USA dla szefa rządu w Budapeszcie przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.
Nie liczę na to, by obywatele Węgier słuchali wiceprezydenta USA, nie dlatego tu jestem. Chcę wysłać sygnał wszystkim, a szczególnie biurokratom w Brukseli, którzy robią, co mogą, by kontrolować naród węgierski, bo nie lubią ich lidera - oświadczył amerykański polityk.
J.D. Vance dodał, że "premier Orbán jest najbardziej wpływowym przywódcą Europy w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego i niezależności". - To śmieszne, gdy widzę europejskich liderów mówiących o kryzysie energetycznym, gdy powinni podążyć śladem polityki premiera Orbána i Węgier - powiedział Vance.
O kryzysie energetycznym mówił na tej samej konferencji sam Orbán. - Rozmawialiśmy też o tym, że Europa zmierza w kierunku jednego z najgorszych kryzysów energetycznych w historii. Dlatego tak ważna jest współpraca energetyczna Węgier z USA - dodał.
Słowa o rzekomej niezależności energetycznej Węgier skrytykował Jakub Wiech. Dziennikarz energetyczny napisał "niezła odklejka".
Węgry i rosyjskie surowce
"Węgry są głęboko uzależnione od rosyjskiej ropy, która stanowi 90 proc. ich importów. Węgry są też uzależnione od rosyjskiego gazu, który odpowiada za 95 proc. ich importu. Węgry przez lata ignorowały głosy nawołujące do dywersyfikacji i budowy alternatywnych interkonektorów - choć takie instalacje powstawały m.in. na Słowacji i w Czechach" - czytamy wpis Wiecha, który przypomniał, że rząd Orbána rozbudowuje elektrownię jądrową Paks "za pomocą rosyjskich pieniędzy i rosyjskiej technologii". Wspomniał też o węgierskim uzależnieniu od Chin w kontekście elektromobilności. "Faktycznie, świetne wzorce" - podsumował.
Na powitalnej konferencji prasowej Orbán mówił też o "poważnej ingerencji w nadchodzące wybory parlamentarne". J.D. Vance dodał z kolei, że "to, co dzieje się przed wyborami na Węgrzech, jest jedną z najgorszych form zagranicznej ingerencji, jaką widziałem albo o jakiej czytałem". - Brukselscy biurokraci próbowali zniszczyć gospodarkę Węgier, sprawić, by kraj był mniej niezależny energetycznie. Robią to wszystko, bo nienawidzą tego gościa - powiedział Vance, wskazując na stojącego obok Orbána. Vance sam na początku konferencji prasowej, że "chce pomóc Orbánowi", jak tylko może.
Przypomnijmy, że w Wielkanoc węgierski rząd ogłosił, że serbskie wojsko znalazło ładunki wybuchowe przy gazociągu Balkan Stream niedaleko granicy z Węgrami. Szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto połączył rzekomą próbę zamachu energetycznego z Ukrainą.
- W ostatnich dniach i tygodniach Ukraińcy organizowali blokadę naftową (Węgier - red.), a potem próbowali nałożyć na nas pełną blokadę energetyczną, atakując dronami rurociąg TurkStream. Teraz mamy dzisiejszy incydent - wymienił szef węgierskiej dyplomacji, nawiązując do wystosowanych wcześniej w tym tygodniu rosyjskich oskarżeń wobec Kijowa o ostrzał TurkStream i sytuacji wokół rurociągu Przyjaźń - ogłosił węgierski polityk.
Na kilka dni przed wyborami sondaże dają przewagę opozycyjnej partii Tisza. Jej lider Peter Magyar głosi, że zlikwiduje korupcję i Węgry odejdą od rosyjskich surowców do 2035 r. Magyar chce stawiać m.in. na oze.
Źródło: PAP