Polskie firmy mają coraz większy problem z pozyskiwaniem pracowników z zagranicy. Jak wynika z informacji "Pulsu Biznesu", przedsiębiorcy skarżą się na przewlekłe procedury związane z wydawaniem zezwoleń na pracę dla cudzoziemców. W praktyce zamiast kilkudziesięciu dni czekają często wiele miesięcy.
Pracownicy są potrzebni od zaraz. Urzędy każą czekać miesiącami
Problem dotyczy m.in. Mazowsza. W pierwszych siedmiu miesiącach tego roku Mazowiecki Urząd Wojewódzki wydał 9,4 tys. zezwoleń na pracę. Dla porównania w pierwszym półroczu poprzedniego roku było ich 35,3 tys. Jednocześnie liczba składanych wniosków nadal pozostaje wysoka.
WIDEO"Widzimy trochę stagnacji". Mówi, co się dzieje na rynku pracy
Nadia Winiarska, ekspertka ds. rynku pracy Konfederacji Lewiatan w rozmowie z "PB" zwraca uwagę, że firmy nie są w stanie planować zatrudnienia, ponieważ nie wiedzą, kiedy pracownik będzie mógł legalnie rozpocząć pracę ani czy postępowanie zakończy się pozytywnie.
Przepisy mówią o 30 dniach, firmy czekają nawet pół roku
Zgodnie z przepisami decyzja w sprawie zezwolenia powinna zapaść w ciągu 30 dni, tymczasem, jak wskazuje Winiarska, przedsiębiorcy czekają nawet 6–7 miesięcy. Po tym czasie część z nich otrzymuje decyzje odmowne, co zwiększa nieprzewidywalność procesu i utrudnia realizację planów biznesowych.
"PB" przypomina, że rządowa strategia migracyjna na lata 2025-30 miała połączyć uszczelnienie systemu z możliwością legalnego pozyskiwania pracowników z zagranicy. Zdaniem Winiarskiej w praktyce dostęp do rynku pracy został jednak znacząco ograniczony.
Po uzyskaniu zezwolenia na pracę cudzoziemiec często musi jeszcze uzyskać wizę, a pozytywnie rozpatrywana jest niewielka część wniosków. Dodatkowy problem stanowi legalizacja pobytu: średni czas oczekiwania na zezwolenie na pobyt czasowy wynosi ok. 340 dni, choć przepisy przewidują 60 dni. Według ekspertki tworzy to wielomiesięczną niepewność zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy.