Frustracja po rządowej propozycji podwyżek. Nie wykluczają strajku
Rząd podtrzymał propozycję 3-proc. podwyżek w budżetówce, jednak Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się wzrostu o 15 proc. Szef ZNP Sławomir Broniarz nie wykluczył w rozmowie z portalsamorzadowy.pl, że dalsze działania mogą prowadzić do strajku nauczycieli w nowym roku szkolnym.
Poniedziałkowe posiedzenie Rady Dialogu Społecznego nie przyniosło zbliżenia stanowisk strony rządowej i związków reprezentujących nauczycieli. Strona związkowa oczekuje 15-proc. wzrostu płac w państwowej sferze budżetowej i podniesienia płacy minimalnej do 5200 zł. Rząd podtrzymał deklarację 3-proc. podwyżki, co już wcześniej zapowiadał premier Donald Tusk, uznając to za granicę swoich możliwości.
Po spotkaniu w ramach Rady Dialogu Społecznego głos zabrał szef ZNP Sławomir Broniarz. - Dyskusja najpierw była o budżecie, wykonanym i prognozowanym, a druga część dotyczyła wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. I tu strony pozostały przy swoim. Związki zawodowe wspólnie zaproponowały, żeby płaca minimalna wynosiła 5200 zł, a wzrost w państwowej sferze budżetowej na poziomie 15 proc. Strona rządowa uznała, że to, co proponuje, to jest maksimum tego, co możemy zrobić - przyznał w rozmowie z portalsamorzadowy.pl Broniarz.
Prezes ZNP przekonywał, że spór o wynagrodzenia nie dotyczy wyłącznie szkół. W jego ocenie wysokość płac w budżetówce przełoży się na jakość działania urzędów i instytucji publicznych, od administracji po sądy i ZUS.
"Zwykle popełnia się ten błąd". Kiedy wprowadzać produkt na rynek?
- Tak. Pomijając wszystkie inne uwarunkowania, o których dzisiaj była mowa, czyli wydatki na zbrojenia, na ZUS i obsługę długu, to musimy mieć świadomość, że jeżeli nie nastąpi progresja wynagrodzeń w szeroko rozumianej sferze budżetowej, to ucierpi na tym interes państwa. (...) Więc jeżeli my nie dostrzeżemy potrzeby rzeczywistego materialnego wsparcia tej grupy zawodowej, to rychło może okazać się, że do urzędów, do instytucji, do tych organów administracji publicznej będą szły osoby, których kompetencje są dalekie od oczekiwanych przez obywateli - dodał Sławomir Broniarz.
Szef ZNP podkreślił, że nie można deprecjonować tak istotnej z punktu widzenia państwa sfery życia publicznego, jaką jest edukacja, proponując nauczycielom 3-proc. wzrost wynagrodzeń. ZNP nie przesądza jeszcze o formie działań całego obozu związkowego. Broniarz zaznaczył, że nie wypowiada się w imieniu całego OPZZ, ale potwierdził, że w samej organizacji trwa przygotowanie wariantu protestacyjnego. Do tematu związek ma powrócić pod koniec czerwca, na Zarządzie Głównym ZNP. Jednak strajk w wakacje odpada.
- Jesteśmy poważnymi ludźmi. Nie będziemy strajkować w okresie urlopu, bo nauczyciele nie mają wakacji, tylko mają urlop. Natomiast na pewno taki scenariusz działań obliczonych na nadchodzący rok szkolny jest brany pod uwagę - podsumował Sławomir Broniarz.
Propozycja oświatowej "Solidarności"
Już wcześniej oświatowa "Solidarność" zaostrzyła przekaz w reakcji na propozycję 3-procentowych podwyżek. W stanowisku z 9 czerwca 2026 r. zarzuciła rządowi i MEN brak realnego dialogu społecznego oraz brak konkretnych działań płacowych. "Solidarność" ma też własny model systemowy - chce powiązania wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela z przeciętnym wynagrodzeniem. W propozycji związku w 2027 r. nauczyciel początkujący miałby otrzymywać 100 proc. przeciętnej pensji, mianowany 125 proc., a dyplomowany 150 proc.
źródło: portalsamorzadowy.pl, solidarnosc.org.pl